Martyna Wojciechowska przeżyła tragedię. „Umierał na moich oczach”
Przed dwoma dekadami Martyna Wojciechowska straciła w wypadku przyjaciela. Tragiczna śmierć mężczyzny okazała się dla podróżniczki punktem zwrotnym w życiu. „Potem już nic nie było takie samo” – wspomina gwiazda po latach. Na jej Instagramie pojawił się wpis honorujący zmarłego.
Martyna Wojciechowska to niewątpliwie jedna z najbardziej znanych dziennikarek w Polsce. Rozpoznawalność przyniósł jej przede wszystkim program „Kobieta na krańcu świata”, poświęcony problemom mieszkańców wielu odległych zakątków Ziemi. Podróżniczka jest ponadto trzecią kobietą z naszego kraju, która wspięła się na wszystkie dziewięć najwyższych górskich szczytów na każdym z siedmiu kontynentów. 50-latka może się także pochwalić licznymi nagrodami za zasługi związane z działalnością społeczną.
Rozwiąż quiz o podróżach w PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Takie były podróże w PRL-u. Młodzi wymiękną przy trzecim pytaniu!
To miał być zwykły dzień na planie. Na Islandii przydarzyła się tragedia
W czasie swoich licznych zagranicznych podróży Martyna Wojciechowska niejednokrotnie stawała oko w oko z niebezpieczeństwem. Szczególnie dramatyczna sytuacja spotkała dziennikarkę dwadzieścia lat temu, kiedy udała się w podróż na Islandię. W drodze na plan zdjęciowy do jednego z odcinków programu „Misja Martyna” doszło wówczas do poważnego wypadku samochodowego. Jego skutki okazały się dla gwiazdy tragiczne – okazało się, że ma złamany kręgosłup i może już nigdy nie wrócić do pełnej sprawności.
Dzięki rehabilitacji i wytrwałej pracy Martynie Wojciechowskiej udało się na szczęście wrócić do zdrowia. Wydarzenia, do których doszło w nocy z 17 na 18 października 2004 roku odcisnęły jednak na życiu podróżniczki piętno. Na skutek wypadku zmarł bowiem przyjaciel i współpracownik gwiazdy – Rafał Łukaszewicz. W dwudziestą rocznicę jego tragicznej śmierci dziennikarka postanowiła powrócić wspomnieniami do chwili tragedii, jaka spotkała ją przed laty.
Było późno, padało, kierowca wpadł w poślizg, dachowaliśmy. Rafał Łukaszewicz, mój przyjaciel, operator kamery, kochający mąż, tata dwójki wspaniałych bliźniaków, wtedy zaledwie trzyletnich, umierał na moich oczach, a ja chciałam wierzyć, że to wszystko się nie dzieje. Rafał nie przeżył. Drugi operator Witek Szczepan był w stanie ciężkim – napisała w nowym poście na Instagramie Martyna Wojciechowska.
Martyna Wojciechowska przeszła przez piekło. To zdarzenie na zawsze zmieniło jej życie
Wypadek i strata przyjaciela były dla Martyny Wojciechowskiej bardzo dotkliwym przeżyciem. – Przepłakałam wtedy wiele nocy, dni przechodziły w tygodnie. Dlaczego On, a nie ja? Nie chciałam się budzić, wtedy wolałabym zniknąć – wspomina na swoim Instagramie dziennikarka. Traumatyczne zdarzenie okazało się jednak dla gwiazdy przełomem w życiu osobistym. To właśnie po odejściu Łukaszewicza podróżniczka zdecydowała, że chce poświęcić się pomaganiu innym.
W tym najgorszym momencie obiecałam sobie, że spłacę swój dług, bo bycie ocalałą to wielkie zobowiązanie wobec świata. Że przeżyję to moje życie podwójnie - za mnie i za Rafała – czytamy na Instagramie Wojciechowskiej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!