"Michael" - starannie przypudrowana bajeczka o narodzinach gwiazdy [RECENZJA]
Na ten film fani Michaela Jacksona czekali od dawna. Miała być premiera roku, a jest... lekkie rozczarowanie. Historia jednego z najwybitniejszych artystów historii została niesmacznie spłycona. Nie pomógł nawet bratanek mistrza, który idealnie odnalazł się w roli.
- 22 kwietnia 2026 roku odbyła się polska premiera filmu "Michael".
- Biograficzny film o Michaelu Jacksonie stara się przedstawić życie artysty.
- Historia skupia się głównie na początkach kariery muzyka.
Recenzja może zawierać spojlery.
Gdy w 2024 roku do mediów trafiła informacja o rozpoczęciu zdjęć do filmu o Michaelu Jacksonie, w sieci zawrzało. Jako jeden z najwybitniejszych artystów wszech czasów, Król Popu miał niezwykle bogatą historię - począwszy od występów z braćmi w zespole Jackson 5, na oskarżeniach o molestowanie i kontrowersjach skończywszy. Pojawiło się wiele pytań, a najważniejszym z nich było to, w jaki sposób twórcy zdecydują się opowiedzieć o życiu mistrza.
Recenzja filmu "Michael". Spłycona opowieść o ikonie?
Za film "Michael" odpowiadają reżyser Antoine Fuqua i scenarzysta John Logan przy wsparciu Grahama Kinga. Już na samym początku ich praca była utrudniona, bo jak zmieścić cały życiorys Jacksona w zaledwie dwóch godzinach? Zrobić z niego nieco przydługi teledysk?
Co więcej, ze względu na kontrowersje związane oskarżeniami Michaela Jacksona o molestowanie, a także ugodę prawną z 1993 roku, twórcy podobno nie mogli pokazać na ekranie trudnych momentów z życia muzyka, choć początkowo uwzględniono je w scenariuszu. Fabuła kończy się więc gdzieś pod koniec lat 80., gdy artysta wyjeżdża na tournée promujące album "Bad". Przez to sam film wydaje się mocno szarpnięty.
Sama córka Michaela Jacksona, Paris, zdecydowała, że weźmie udziału w powstaniu filmu. Wczesny scenariusz określiła jako "przesłodzony", dodając, że "hollywoodzkie filmy biograficzne często kształtują narrację i mogą zawierać nieścisłości".
Ponadto nad produkcją czuwała rodzina Króla Popu, która nie zgodziła się na włączenie do filmu niektórych kontrowersyjnych wątków, a także, jeśli wierzyć doniesieniom z zagranicznych mediów, nie zamierzała rujnować wizerunku wokalisty. Ten w pamięci milionów pozostaje bowiem niezachwiany od lat.
To, co filmowi się udało, czyli Jafaar Jackson
W postać Michaela Jacksona wciela się jego bratanek Jafaar Jackson. 29-letni aktor, dla którego "Michael" jest debiutem filmowym, na ekranie radzi sobie świetnie, niejednokrotnie udowadniając, że słusznie wygrał castingi bez krzty nepotyzmu. W roli swojego wuja jest bardzo naturalny.
Momentami Jafaar Jackson zlewa się z postacią Króla Popu do tego stopnia, że nie sposób odróżnić go od muzycznej legendy. To, w jaki sposób mówi, porusza się i wyraża emocje na ekranie, jest niesamowite i trudno oderwać od niego wzrok. Niestety na tym większość pozytywnych aspektów filmu się kończy.
"Michael" to laurka dla mistrza, nie biografia. Nie tego się spodziewałam
"Michael" opowiada historię mistrza w selektywny sposób. Fabuła skupia się głównie na początkach kariery Michaela Jacksona, prowadząc widza przez jego występy w Jackson 5 do momentu, w którym muzyk staje się globalną gwiazdą, czyli mniej więcej do końca lat 80. - okresu przed jakimkolwiek zachwianiem kariery. Tu pojawia się pierwszy problem.
Wybiórcza fabuła skupia swoją narrację wokół schematu "od zera do milionera", w tym przypadku do legendy. Trudne dzieciństwo, presja ze strony ojca (w tej roli fenomenalnie wypadł Colman Domingo), a następnie wybuch sławy i osiągnięcie statusu legendy, o którym wielu marzyło i o którym wielu marzyć będzie. Ale czy to pełen obraz?
Talent, poświęcenie i ostateczny sukces to trzy filary, na których twórcy "Michaela" postanowili oprzeć cały film. Największy problem produkcji o Michaelu Jacksonie polega jednak na tym, że cała historia muzyka została przedstawiona płytko i powierzchownie. Zamiast pełnoprawnej biografii widz dostaje film, będący laurką dla wokalisty (a może bardziej jego rodziny).
Niepełna opowieść o legendzie popu. Gdzie w tym wszystkim Michael Jackson?
Michael jedzie do szpitala odwiedzić chore dzieci. Spędza czas ze swoimi jedynymi przyjaciółmi - zwierzętami. Całość przeplata się scenami pokazującymi relację mistrza z matką, które potraktowano równie po macoszemu, jak wiele innych aspektów filmu. Na koniec widz uraczony zostaje kilkoma teledyskami i znakomitą muzyką, bo to w końcu Michael Jackson.
W efekcie tego historia traci napięcie, film głębię i wszystko podporządkowane jest jednemu celowi - pokazaniu Michaela Jacksona w kategoriach genialnego twórcy. Z tym oczywiście nie da się kłócić, ale jego życie nie skupiało się tylko na tworzeniu muzyki. Prawdziwa historia Króla Popu była znacznie bardziej skomplikowana, głęboka, trudna i niejednoznaczna.
Michael Jackson zostaje przedstawiony jako ktoś rozdarty między marzeniami o karierze na skalę światową a problemami związanymi z relacją ojcem. Choć i te ujęte zostały dość płytko. Dzieciństwo Króla Popu było absolutnym rollercoasterem emocjonalnym.
Młody Michael dorastał w rodzinie, w której Joe Jackson stosował bardzo surową dyscyplinę, wymagał perfekcji, miał skłonność do stosowania kar fizycznych i psychicznej presji, kontrolował niemal każdy aspekt życia. Artysta w wywiadach mówił, że często czuł strach przed ojcem, a niespełnianie oczekiwań wiązało się z konsekwencjami. To właśnie trauma ukształtowała Króla Popu, czego film nie oddaje w pełni.
Czy warto wybrać się do kina na film "Michael"?
Film "Michael" to zachowawcza historia o Michaelu Jacksonie. Mówi o legendzie, jaka powstała wokół niego, a nie o nim samym. To opowieść o narodzinach gwiazdy, a nie portret prawdziwego człowieka, który w głębi duszy czuł się skrzywdzony i zagubiony. Film "Michael" to nie jest pełna biografia mistrza, a starannie wyselekcjonowany wycinek jego życia.
Czy warto wybrać się do kina na film "Michael"? To nie jest coś, co zachwyci miłośników kina, ale z pewnością będą tacy, którzy z sali wyjdą zadowoleni. Tą grupą będą wierni fani Michaela Jacksona, którzy cenią sobie przede wszystkim muzykę artysty i którzy już dawno temu poznali jego historię.
Źródło: ZlotePrzeboje.pl