advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Ujawniła największe hotelowe absurdy. Tacy goście to zmora

4 min. czytania
28.11.2024 08:22
Zareaguj Reakcja

Pracownicy hoteli czy innych tego typu obiektów widzieli już wiele. Jednak mimo swojego bogatego doświadczenia niektórzy goście wciąż potrafią ich zaskoczyć. Kto nigdy nie pracował w tej branży, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co można zastać w zwolnionym pokoju. 

Tego lepiej nie robić w hotelu
fot. Pixabay / cottonbro studio / Adrienn / pexels.com / cc0

Praca w branży hotelarskiej naturalnie wiąże się z pracą z klientem. Dlatego też pracownicy recepcji, sprzątaczki i sprzątacze, konserwatorzy oraz kierowcy stale mają styczność z naprawdę różnymi gośćmi. Naturalnym jest więc, że są świadkami zabawnych, dziwnych, a także niebezpiecznych zachowań.

Sprzątanie w hotelu to naprawdę brudna robota 

To, że niektórzy goście zostawiają po sobie umiarkowany "porządek", nikogo nie szokuje. Jednak zdarzają się tacy, którzy z pewnością zostaną zapamiętani na bardzo długo. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło ci się nanieść trochę piachu do pokoju lub zabrudzić wykładzinę sosem z kebaba, nie martw się. Daleko ci do najgorszych przypadków.

O wyjątkowych brudasach oraz innych "anomaliach" opowiedziała nam Agnieszka*, pracownica jednego z podwarszawskich hoteli. Na jej przykładach odpowiemy sobie na pytanie, czego zdecydowanie nie robić w wynajmowanych pokojach. 

Redakcja poleca:"Kiler" był hitem lat 90. Cezary Pazura o mały włos w nim nie zagrał!

Gdybyś miała opowiedzieć historię największego bałaganu, jaki widziałaś w zdanym pokoju, co by to było? 

Pewnego razu zameldowali się u nas dwaj panowie. Mieli zostać dosłownie na jedną noc. Wyglądali normalnie, schludnie. Byli jakoś w średnim wieku. Kulturalni. Noc minęła spokojnie, rano zeszli oddać klucze i wtedy jeden z nich położył na kontuarze sto złotych, mówiąc, że "to za sprzątanie". Nigdy w życiu nie dostałam takiego napiwku, więc mnie to zdziwiło. Dlaczego to zrobił, dowiedziałyśmy się z koleżanką dopiero później — zaczyna Agnieszka. 

Okazało się, że jeden z pozornie kulturalnych i eleganckich mężczyzn zostawił po sobie wyjątkowo przykrą niespodziankę.  

Gdy jedna ze sprzątaczek weszła do ich pokoju, zaczęła mnie z krzykiem wołać. Od razu zorientowałam się, że coś jest nie tak. Jeden z tych "miłych" panów... załatwił się na środku łóżka. Byłam w totalnym szoku — opowiada. 

Redakcja poleca:"Niespokojnie mroczny i nastrojowy" hit lat 60. Powstał z absurdalnego powodu

Wzywanie policji to nic nadzwyczajnego 

Kolejnym branżowym klasykiem są goście pod wpływem różnych substancji odurzających. Najpopularniejszą używką jest alkohol, spożywany w zaciszu wynajętego pokoju. Bywa także, że klienci odbierają klucze już nieco "wstawieni". Jednak, jak mówi Agnieszka, nie ma z tym większego problemu, dopóki nie zaczną się awantury. Wtedy są dwa wyjścia — ktoś opuszcza obiekt albo wzywana jest policja.  

Goście są różni i w różnym stanie. Czy kiedykolwiek miałaś problem z nietrzeźwym i/ lub agresywnym gościem? Jeśli tak, to w jaki sposób sobie z nim poradziłaś? 

Miałam kiedyś okropną noc. Jeden z pokojów zajmowała para, która po prostu zaczęła się bić. Zagroziłam im, że jeśli się nie uspokoją, to zadzwonię na policję. Z tej dwójki to ona postanowiła opuścić nasz hotel — zaczyna historię.

To jednak nie koniec, ponieważ rozgniewana kobieta postanowiła wrócić po swojego partnera. Co więcej, nie przyszła sama. Zjawiła się ponownie w środku nocy w towarzystwie... swojej matki. 

Tak, ta pani przyszła tu znowu i to jeszcze ze swoją matką. Zaczęły się awanturować i kazały mi wypuścić tego mężczyznę. Mówiły, że ja go przetrzymuję! Nie wiem, jak, ale w końcu udało mi się je przekonać do opuszczenia terenu. Pan spał spokojnie do rana, po czym sam się wymeldował — dodaje. 

Redakcja poleca:Pastisz to czy komedia, czyli "U Pana Boga w Królowym Moście" [RECENZJA]

"Przyjechała straż graniczna i go zabrali" 

W hotelach przewijają się różni goście, również z zagranicy. To zupełnie normalne przyjmować tego samego dnia ludzi z Ukrainy, Włoch czy Peru. Jednak czasami się zdarza, że po niektórych nie podjeżdża taksówkarz, a umundurowany funkcjonariusz. Agnieszka była świadkiem także takiego zdarzenia. 

Opowiedz mi teraz nieco o spotkaniach ze służbami mundurowymi. Byłaś świadkiem interwencji w pracy?  

Przyjechał tu kiedyś taki pan, który w ogóle nie znał żadnego innego języka z wyjątkiem francuskiego. Ciężko mi było się z nim dogadać, ale próbowaliśmy przez tłumacza Google. Z tego, co zrozumiałam, chciał, żebym mu kupiła bilety na pociąg. Ale usilnie nalegał, abym to zrobiła przez internet, płacąc hotelową kartą, czego przecież nie mogę zrobić. To było szczególnie dziwne, bo stację kolejową mamy dosłownie pół kilometra stąd — zaczyna kolejną opowieść. 

To nie był pierwszy raz, gdy Agnieszka musiała się dogadać z obcokrajowcem za pomocą internetowego tłumacza. Niejednokrotnie gościła bowiem Włochów czy Hiszpanów, którzy zupełnie nie przejmują się problemami komunikacyjnymi. Jednak oni, oprócz podniesionego tonu i wyrazistej gestykulacji, nie sprawiali tylu problemów. 

Jakoś mu powiedziałam, że nie mogę mu kupić żadnych biletów i rozmowa na ten temat się zakończyła. Wynajął pokój za gotówkę i do niego poszedł. Nie minęło 40 minut i przyjechała do nas straż graniczna. Panowie weszli na recepcję i wypytali o tego pana. Opis się zgadzał, więc poszli po niego. Wyprowadzili go z hotelu i już nie wrócił. Z tego, co wiem, nielegalnie przekroczył granicę, ale nie znam szczegółów — mówi. 

Redakcja poleca:To był historyczny sukces Kylie Minogue! "Stylistyczna przepaść"

Hotel to nie jest dobra kryjówka 

Ucząc się na błędach pana z poprzedniej historii, lepiej przekraczać granicę zgodnie z prawem. Hotel to niekoniecznie dobry kierunek ucieczki, bo, jak widać, bardzo nieskuteczny. A skoro o ukrywaniu się mowa... 

To krótka historia. Któregoś razu w pobliżu hotelu doszło do stłuczki czy czegoś takiego. Pan, który prawdopodobnie był sprawcą, przyszedł do nas i chciał się bardzo szybko zameldować. Gdy czekał na pufach w recepcji, akurat przyszli po niego policjanci. Niestety musiał iść z nimi — relacjonuje. 

Trudno uciec przed wymiarem sprawiedliwości. Policjanci bez skrupułów mogą kogoś wyprowadzić, nawet jeśli zdążył opłacić dobę hotelową. W każdym razie razem z Agnieszką radzimy, aby nie szukać schronienia w hotelowym pokoju, bo to nie wypali.  

*Imię zmienione na wyraźną prośbę rozmówczyni. 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!