Włącz radio

Jerzy Stuhr ukrywał to do końca. Żona przerwała milczenie

2 min. czytania
08.09.2024 21:13
Zareaguj Reakcja

Jerzy Stuhr zmarł 9 lipca br. w wieku 77 lat. Teraz wdowa po wybitnym aktorze, Barbara Stuhr, po raz pierwszy od jego śmierci publicznie zabrała głos.

|
fot. Jerzy Stuhr. Wikimedia / Grzegorz Gołębiowski / CC-BY-SA-4.0

Jerzy Stuhr po swojej śmierci pozostawił w żałobie nie tylko całą branżę, fanów i przyjaciół, ale przede wszystkim żonę, Barbarę, oraz dzieci: Macieja i Mariannę.

Rozwiąż quiz o aktorach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Po ponad 50 latach rozdzieliła ich śmierć

Jeśli chodzi o życie uczuciowe, Jerzy Stuhr był jednym z nielicznych wyjątków w show-biznesie. Ze swoją żoną, skrzypaczką Barbarą Kośką, poznali się jeszcze w dzieciństwie. Z kolei przed ołtarzem stanęli parę lat po wkroczeniu w dorosłość, w 1971 r. Rozdzieliła ich dopiero śmierć aktora 53 lata później...

Barbara Stuhr udzieliła teraz pierwszego wywiadu od śmierci ukochanego męża. W programie "Halo, tu Polsat" wyznała, że odczuwa ogromną tęsknotę. Dodała, że postawiła sobie za cel dbanie o artystyczną spuściznę po aktorze.

Jerzy Stuhr unikał mówienia o chorobie

Jerzy Stuhr przez lata borykał się z licznymi problemami zdrowotnymi. Przeszedł dwa zawały i udar. Mierzył się również z nowotworem krtani. Nie chciał jednak o tym mówić.

Teraz nowe światło na jego wcześniejsze zmagania rzuciła wdowa po gwiazdorze. Barbara Stuhr we wcześniej wspomnianej rozmowie wyznała:

On nigdy nie mówił o śmierci. W domu nie było tego tematu, więc nie oswoił mnie ze swoim odejściem.

Podziękowała jednocześnie za wsparcie rodzinie i przyjaciołom. Szczególne wyrazy wdzięczności skierowała w stronę ekipy Teatru Polonia.

Stworzyła ona wspaniałe środowisko do pracy dla mojego męża w tych ostatnich miesiącach jego życia. On nie czuł się tam chory – podkreśliła w "Halo, tu Polsat".

To właśnie w tej placówce pod koniec swojego życia Jerzy Stuhr grał w sztuce "Geniusz", której był też reżyserem. Założycielka wspomnianego teatru i prywatnie przyjaciółka, Krystyna Janda, wyciągnęła do niego rękę w trudnym czasie. Wówczas bowiem miał już problemy z pamięcią i mową. Starał się je jednak za wszelką cenę tuszować.

Wdowa po aktorze tłumaczyła, że "trudno było pomóc" jej mężowi, ponieważ on unikał tematu problemów zdrowotnych.

Nie można było publicznie powiedzieć, że miał problem z demencją. On tego tematu nie chciał podejmować z nami – wyjaśniła w "Halo, tu Polsat".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!