Mija sześć lat od śmierci Kory. Sipowicz: "Była wieloma osobami jednocześnie"
28 lipca mija 6 lat od śmierci Kory. Liderka Maanamu zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiej muzyki. Okrzyknięta "talentem rokującym największe nadzieje", nie zawiodła opolskiej publiczności. Prędko po debiucie stała się nieodłączną częścią rockowej sceny. Jakimi wartościami kierowała się w życiu? O fascynacjach i pragnieniach gwiazdy opowiedział nam wieloletni partner wokalistki, Kamil Sipowicz.
"Urodziłam się w ostatni, pracowity dzień tygodnia, w czerwcowy poranek" – śpiewała przed laty Kora. Wspomniana fraza pochodzi z utworu "Moje urodziny", który wzbogacił repertuar Maanamu i znalazł się na jedenastym albumie studyjnym grupy, zatytułowanym "Znaki szczególne". Legendarna piosenkarka faktycznie przyszła na świat 8 czerwca 1951 roku, "w piątek na dobry początek".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Gwiazda, za pośrednictwem muzycznego arsenału, nadawała realny kształt swoim fascynacjom, obsesjom, a nawet niepokojom, zamieniając je w ponadczasowe melodie, które do dziś rozbrzmiewają w wielu rozgłośniach radiowych. Czy zdołała oddzielić sztukę od życia prywatnego? "Każdy z nas nosi w sobie jakieś tajemnice" – mówiła przy okazji promocji autobiografii "Kora i Maanam: Podwójna linia życia".
Kora zyskała szeroki rozgłos w latach 80. XX wieku
Kora zdobyła ogólnopolską rozpoznawalność wraz z początkiem lat 80. minionego stulecia. Milowym krokiem w karierze wokalistki była XVIII odsłona Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Estradowe występy – w ramach koncertu Premiery – transmitowała równolegle telewizja. Zanim jeszcze wybrzmiały pierwsze wersy "Boskiego Buenos", widownia przywitała rockową kapelę głośnym aplauzem. Na scenę wyszła drobna wokalistka w krótko przystrzyżonych, czarnych włosach.
Kora zaczęła śpiewać, a całe Opole jak gdyby zamarło. Powietrze zgęstniało i słychać było wyłącznie nieskazitelną dykcję piosenkarki, charakterystyczną chrypkę i wartką opowieść o rozmówce z pewnym dziennikarzem. "Ach proszę pana, jaki pan jest ciekawski"– rozległy się słowa z akompaniamentem gitary Marka Jackowskiego.
Zobacz także: Tak powstał tekst największego hitu Maanamu. Kora miała innowacyjny pomysł
Już w tamtym momencie piosenkarka znacznie wyróżniała się na tle ówczesnej sceny muzycznej. Odbiegała daleko od stylistyki typowej dla słynnych gwiazd, takich jak Maryla Rodowicz, Izabela Trojanowska czy też Majka Jeżowska.
Historyczny koncert Maanamu
Niczym zachodnia gwiazda rock’n’rolla wprowadziła powiew świeżości do rodzimej branży. Śpiewała o europejskich podróżach i niepozbawionej uśmiechu, beztroskiej codzienności w Buenos Aires, co w przeciwieństwie do szarej, nieco zgorzkniałej peerelowskiej rzeczywistości stanowiło nie lada odmianę. Nic zatem dziwnego, że brawurowy koncert Maanamu nie tylko doczekał się wielokrotnego bisu, lecz także zapoczątkował serię dalszych sukcesów kapeli.
Wspomniany koncert Maanamu obejrzycie poniżej. Oto "Boskie Buenos":
Z czasem krakowska formacja zaczęła lansować ponadczasowe przeboje, odwiedzać największe polskie miasta i publikować pierwsze wydawnictwa fonograficzne. Począwszy od debiutanckiego albumu "Maanam" (1981), po płytę "Łóżko" (1996), aż do – nagranego w ostatnim "złotym" składzie – materiału pod nazwą "Hotel Nirwana" (2001).
Partnerka, matka czy kobieca ikona rocka? Kamil Sipowicz: "Starała się nie fiksować"
Kora skupiała na sobie uwagę słuchaczy nie tylko za sprawą wyjątkowej charyzmy scenicznej czy też ciętego dowcipu. Intrygowała przede wszystkim oryginalną osobowością. Dla fanów była kobiecą ikoną, jednak dla bliskich – oddaną przyjaciółką, kochającą matką i partnerką.
Była bardzo naturalna i starała się nie fiksować na jednej z tych tożsamości. Żyła pełnią życia. Po prostu była tymi wieloma osobami jednocześnie, jedno nie wykluczało drugiego. Ale żeby w pewien sposób szczególnie identyfikowała się z którąś z tych funkcji, to na pewno nie – tłumaczył Kamil Sipowicz, wieloletni towarzysz i partner życiowy Kory, w rozmowie z serwisem Złote Przeboje.
Odzierała codzienność z nadmiernego blichtru, a tym samym, dla licznych pokoleń, stała się symbolem niezależności, siły i autentyczności. Twórczość artystki, a mianowicie wszechstronne, liryczne teksty, obejmowały całe spektrum tematów – od codziennych, drobnych spostrzeżeń, po głębokie, filozoficzne przemyślenia.
Była romantyczną duszą na co dzień – stwierdza Kamil Sipowicz. – Przede wszystkim była osobą bardzo tęskniącą. Tęskniła za dzieciństwem, za Krakowem z młodości, za matką, za rodziną. Mimo tych złych okoliczności [...] Bardzo intensywnie odczuwała czas, przeżycia w czasie. Jej przeżycia były bardzo mocne – tłumaczył.
Poniżej wysłuchacie piosenki "Serce matki":
Astrologia, chiromancje i horoskopy, czyli w co (nie) wierzyła Kora
Czy swoją ciekawość świata zawdzięczała astrologicznemu patronowi? W wywiadach Kora humorystycznie podkreślała, że urodziła się pod znakiem Bliźniąt. Czy piosenkarka rzeczywiście wierzyła w "astrologię, chiromancje i horoskopy", jak zwykła śpiewać w przebojowym "Boskim Buenos"?
Traktowała to żartobliwie jako rozrywka, miłe spędzanie czasu i ciekawy pretekst do rozmowy. Co prawda, wierzyła w pewien sposób w znaki jako odzwierciedlenie charakterów, jednak nie była to pogłębiona wiedza ani taka, żeby ją studiowała. Raczej traktowała to rozrywkowo, przyjemnościowo – wyjawił Kamil Sipowicz.
Wszystko wskazuje jednak na to, że duchowo-mistyczne fascynacje Kory nie kończyły się na astrologii. Wprost przeciwnie. Gwiazda żywo interesowała się tematami metafizycznymi. Być może fakt ten wynikał z przemożnego pragnienia zrozumienia samej siebie oraz otaczającego jej świata. Przypomnijmy, że piosenkarka była zadeklarowaną ateistką, jednak niemałą rolę w jej twórczości odegrał zachwyt filozofią Wschodu.
Chociaż wśród fanów formacji pojawiają się głosy, że "ostatnim prawdziwym albumem" w dorobku Maanamu była płyta "Łóżko", to właśnie za sprawą dziesiątego wydawnictwa, zatytułowanego "Hotel Nirwana" z 2001 roku, wokalistka postanowiła powrócić do twórczych korzeni. Co ciekawe, z biegiem lat zmianom uległ również sposób przetwarzania inspiracji. Orientalne brzmienie, doskonale znane z debiutanckiej płyty zespołu, tym razem zostało urozmaicone o elektroniczne, a także nowatorskie wstawki. Jak wskazywał Kamil Sipowicz:
Kora nie miała nabożnego podejścia do żadnej religii, żadnego systemu. Ani do chrześcijaństwa, ani do buddyzmu. Traktowała to tylko jako inspirację. Nie była na pewno buddystką, jak piszą co poniektórzy. Była niezależną osobą, która wszystko przyjmowała z dystansem. Nie popadała w żadne bigoterie czy coś takiego, w żadnej z tych religii.
Teledysk do utworu "Piekło i Niebo" obejrzycie poniżej:
Ostatnie dni swojego życia spędziła w Bliżowie-Kolonii
Kora, uciekając od zgiełku miasta, odnajdywała schronienie na lubelskim Roztoczu. "Uciekam powoli, nigdzie się nie spieszę, koło za kołem już czuję się lepiej, miejski rytuał na koniec tygodnia, kierunek woda, totalny exodus" – śpiewała niegdyś w piosence "Flotylla motorów".
Właśnie dojeżdżam do siebie do domu – relacjonuje podczas naszej rozmowy Kamil Sipowicz. – Przejeżdżam przez Szczebrzeszyn. Przypomina mi się, jak byliśmy tutaj na Festiwalu Literackim. Rok przed śmiercią Kory z książką o naszych zwierzętach i o naszym pobycie na Roztoczu. Kochała to miejsce, kochała Roztocze i kochała te okoliczne miejscowości – dodał polski historyk filozofii.
Ostatnie dni swojego życia spędziła w Bliżowie-Kolonii. Kora zmarła 28 lipca 2018 roku o godzinie 5:28, pięć lat od postawionej diagnozy – rak jajnika z przerzutami do otrzewnej. Jakie emocje towarzyszyły rodzinie w ostatnich chwilach życia artystki? Kamil Sipowicz przyznał, że:
Pojawiał się niepokój i do bardzo długiego momentu wierzyliśmy, że jakoś się uda z tego wyjść. Dopiero później, jak już było jasne, to pojawiła się rozpacz, że już nie da rady więcej. Starała się bardzo intensywnie pracować, ponieważ już nie śpiewała ani nie koncertowała, więc aranżowała wnętrza, zlecała budowę budynków, malowała, rysowała. Była bardzo pracowita, do samej śmierci – spuentował ukochany gwiazdy.
Legenda Kory wciąż pozostaje żywa, a wpływ, jaki piosenkarka wywarła na polską kulturę, jest nieoceniony. Dyskografia Maanamu nieprzerwanie wprawia w zachwyt słuchaczy, a także inspiruje kolejne pokolenia młodych artystów.
Posłuchacie "Jeśli Chcesz" z repertuaru Maanam:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!