Toruń to nie tylko pierniki. Ten festiwal bardzo mnie zaskoczył
Kaśka Sochacka, Krzysztof Zalewski, Natalia Przybysz i wiele, wiele więcej. W sobotę 6 września odbył się drugi i jednocześnie ostatni dzień NADA Festiwalu w Toruniu, który zapewnił słuchaczom wiele emocji - nie tylko tych muzycznych.
- 12 zdjęć Zobacz galerię
- 6 września odbył się drugi i jednocześnie ostatni dzień Festiwalu NADA.
- Podczas wydarzenia wystąpili m.in. Kaśka Sochacka czy Krzysztof Zalewski.
- Słuchaczom nie zabrakło emocji - nie tylko tych muzycznych. Oto relacja oraz zdjęcia z wydarzenia.
Open'er Festival od lat królował nie tylko wśród polskich, ale również europejskich wydarzeń muzycznych. Choć przez długi czas na próżno było szukać dla niego konkurencji w naszym kraju, od jakiegoś czasu wszystko zaczęło się zmieniać. W taki sposób na mapie polskich festiwali pojawiły się Orange Warsaw Festival, BitterSweet Festiwal, a także Festiwal NADA.
Festiwal NADA. Toruń pełen gwiazd
Choć początki Festiwalu NADA sięgają ponad dekadę wstecz, to dopiero w 2024 roku wydarzenie zyskało na popularności. Wszystko za sprawą nowej, zmienionej formuły. Przed rokiem w Toruniu zagrali bowiem m.in. Daria Zawiałow, Mrozu, czy Artur Rojek. Jak było w 2025 roku?
W tym roku Festiwal NADA odbywał się w dniach 5-6 września. Przy Centrum Targowym Park na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu stanęła nie jedna, a dwie sceny - duża i mała. Obie gościły niesamowitych artystów. Zarówno tych, którzy już dawno zdążyli podbić radiowe listy przebojów, jak i tych, którzy największe sukcesy mają jeszcze przed sobą.
6 września, podczas drugiego dnia festiwalu NADA, torunianie oraz przybili z wielu zakątków Polski słuchacze, mogli bawić się w rytm muzyki takich artystów, jak Kaśka Sochacka, Krzysztof Zalewski, Runo, Shama, Coals, BRK, Dry Cleaning oraz uczestnicy warsztatów "Sklejam Słowa" z gościnnym udziałem Natalii Przybysz i Fisza.
Nie tylko pierniki. Tak można spędzić wieczór w Toruniu
"Festiwal Nada 2025 w Toruniu – największe wydarzenie muzyczne w Kujawsko-Pomorskim" - pisali organizatorzy, reklamujący wydarzenie. Czy to spełniło oczekiwania słuchaczy? Moje na pewno, mimo że na początkowo pogoda dawała inne wrażanie. Warto także zaznaczyć, że NADA to nie tylko koncerty, to również święto kultury.
Niemal przez całą sobotę nad Toruniem wisiały czarne chmury. Mimo to, deszcz, który początkowo unosił się złowieszczo nad terenem Festiwalu NADA, jakby na zawołanie przestał padać, gdy nadeszła "godzina zero". Tuż po 16:00 teren festiwalu został otwarty. Wraz z upływem czasu zaczął się on wypełniać spragnionymi muzycznych wrażeń słuchaczami, którzy mogli także odwiedzić strefę relaksu, gastronomii czy też barów.
Duża scena, czyli majstersztyk. Mała - coś nowego
6 września podczas drugiego dnia Festiwalu NADA na dużej scenie zagrali kolejno Shama, BRK, Krzysztof Zalewski i Kaśka Sochacka. Liczba słuchaczy pod sceną, choć od samego początku była zadowalająca, w miarę upływu czasu oraz pojawiania się na niej coraz popularniejszych nazwisk, powiększała się.
Uzbrojoną w płaszcze przeciwdeszczowe publiczność, której niestraszna była perspektywa nagłej ulewy, rozgrzały występy Shamy oraz BRK, które rozpoczęły się po godzinie 17:40. Prawdziwą furorę zrobił wkraczający na scenę tuż po godzinie 21:00 Zalewski. "Czołem Toruń!" - powiedział, wkraczając na scenę, śpiewając przy tym utwór "Z głowy". Następnie muzyk zaśpiewał piosenkę "Roboty". Nie brakowało także interakcji z publicznością.
Wszystko się zmienia. Natura sprzysięgła się przeciwko nam, bo my sprzysięgliśmy się przeciwko naturze i właśnie wymyśliliśmy sobie kolejne ogniwo ewolucji, czyli sztuczną inteligencję. [...] Tak trochę o tym jest ta piosenka. Można by sobie pomyśleć, że to jest smutnawa wizja. Otóż nic bardziej mylnego. Ja tam śpiewam, że moim zdaniem to miłość jest napędową wszechświata, więc nie bądźmy tacy samolubni. Jak nas nie będzie - no trudno, ale roboty się będą wtedy kochać. Wszystko się poukłada - powiedział w typowym dla siebie stylu Zalewski ze sceny.
Na scenie wybrzmiały takie przeboje, jak "Annuszka", "Mamo" czy wspomniane już "Z głowy". Gdy Zalewski ostatecznie zakończył swój występ, bo uprzednio wyszedł na bis, większość zgromadzonej pod sceną publiczności powędrowała na drugą stronę terenu festiwalu, gdzie umieszczona została mała scena. Ta, choć gościła nieco mniej znane nazwiska, podczas wszystkich występów była równie oblegana. Na niej słuchacze zobaczyć mogli kolejno:
- Runo;
- Colas;
- uczestników warsztatów "Sklejam Słowa" z gościnnym udziałem Natalii Przybysz i Fisza;
- Dry Cleaning.
Pierwszy występ na małej scenie rozpoczął się o godzinie 17:10. Ostatni zakończył się nieco po godzinie 23:00. Wówczas rozpoczął się także ostatni z wszystkich koncertów NADA Festiwalu 2025. Tuż po godzinie 23:00 na dużej scenie pojawiła się bowiem Kaśka Sochacka.
Wokalistka zaśpiewała takie utwory, jak "Niebo było różowe", "Ciche dni", "Madison" czy też jeden z najnowszych radiowych przebojów "Szum". Podczas występu Kaśki Sochackiej zgromadzona pod sceną publiczność pogrążyła się w melancholijnym klimacie jej twórczości. Kaśka, podobnie jak Zalewski również zagrała dodatkową piosenkę na życzenie publiczności.
Tuż po tym, jak dźwięki instrumentów ucichły na dobre, a artystka zeszła ze sceny, oficjalnie zakończył się Festiwal NADA 2025. Czy warto było się na niego wybrać? Moim zdaniem tak. Line-up był idealnie dopasowany. Artyści, którzy występowali na dużej scenie, mieli zbliżony do siebie gatunkowo repertuar.
Jeśli zaś chodzi o małą scenę, to miło się zaskoczyłam. Z pewnością będę wracać do piosenek artystów, którzy byli uczestnikami warsztatów "Sklejam słowa" i śledzić ich dalsze poczynania w branży. Koniec końców pogoda okazała się łaskawa, a płaszcz przeciwdeszczowy przeleżał w plecaku cały wieczór. Jeśli Festiwal NADA, dalej będzie podążać w tym kierunku, to z pewnością nieraz się na niego wybiorę!
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!