Eurowizja 2026. Kolejna afera wokół Polski. Dyrektor podał się do dymisji
Nie tylko polskie głosowanie jurorów na Eurowizji wzbudza kontrowersje w sieci. W Mołdawii emocje sięgnęły zenitu po tym, jak tamtejsza komisja przyznała 12 punktów Alicji Szemplińskiej zamiast... reprezentantce Rumunii. W wyniku medialnej nagonki szef tamtejszych mediów publicznych Vlada Turcanu postanowił podać się do dymisji. Oto szczegóły.
- Eurowizję 2026 wygrała Dara z Bułgarii z piosenką "Bangaranga".
- Alicja Szemplińska, która reprezentowała Polskę, zajęła 12. miejsce.
- Na Polskę głosowała m.in. Mołdawia. To wzbudziło kontrowersje.
W sobotę 16 maja odbył się wielki finał 70. Konkursu Piosenki Eurowizji. Pierwsze miejsce zdobyła Dara z Bułgarii, która zachwyciła piosenką "Bangaranga". Największe emocje budzi jednak nie wygrana zwyciężczyni tegorocznej Eurowizji, a kulisy głosowania poszczególnych państw. Wiele kontrowersji w mediach budzą bowiem decyzje jurorów z Mołdawii.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Jesteś fanem Eurowizji? Tylko prawdziwy fan zdobędzie 18/20!
Eurowizja 2026. Po głosowaniu podał się do dymisji. "Nie zgadzam się"
Podczas Eurowizji 2026 Polska osiągnęła historyczny wynik z notą 133 punktów od jurorów. Jeszcze nigdy wcześniej krajowe komisje nie oceniły polskiego utworu tak wysoko. Jednym z państw, które przyznało Alicji Szemplińskiej 12 punktów, była Mołdawia. Po głosowaniu w kraju wybuchła afera.
Od kilku lat Mołdawia cyklicznie przyznawała swoją "dwunastkę" reprezentacji Rumunii i odwrotnie. Państwa łączyła bowiem niepisana zasada wzajemności oraz bliskie relacje historyczne i kulturowe. Mimo to w tym roku mołdawskie jury przyznało swoim zachodnim sąsiadom zaledwie 3 punkty.
Burza po Eurowizji. Tak skwitowali decyzje jurorów z Mołdawii
Cała sprawa wywołała niemały szum w sieci oraz medialną nagonkę, w wyniku której szef tamtejszych mediów publicznych Vlada Turcanu postanowił podać się do dymisji. Jak podaje "The Journal", dyrektor mediów publicznych tłumaczył, że jurorzy po prostu nie wzięli pod uwagę "wrażliwości" w relacjach z sąsiadami Rumunią.
Reakcje, które nastąpiły po głosowaniu mołdawskiego jury, były w bardzo dużym stopniu wymierzone w naszą instytucję i chociaż początkowo stwierdziliśmy, że nie zgadzamy się z decyzją jury, zarówno sam, jak i instytucja, odczuliśmy to. Dlatego, jak sądzę, aby w jakiś sposób rozładować i zmniejszyć to napięcie, uznaliśmy to za rozwiązanie - przyznał Turcanu, cytowany przez mołdawskie media.
Mołdawska publiczność przyznała Rumunii 12 punktów. Do sytuacji postanowiła odnieść się także reprezentanta Rumunii na Eurowizji 2026 Alexandra Capitanescu. W swoich mediach społecznościowych podziękowała za wszystkie oddane na nią głosy. Nawoływała do pojednania i podkreśliła także, że nie czuje żadnej urazy do jurorów.
Nie powinniśmy obarczać całego narodu odpowiedzialnością za decyzję zaledwie siedmiu osób. Ani artyści, ani prezenterzy nie są winni, wręcz przeciwnie, okazali nam swoje wsparcie - czytamy.
Tymczasem sprawa wciąż odbija się głośnym echem w sieci. Sytuację negatywnie komentują zarówno mołdawscy, jak i rumuńscy fani Eurowizji. Ponadto decyzję mołdawskich jurorów jawnie krytykowali także deputowani rządzącej Mołdawią partii PAS, zarzucając im oraz brak zrozumienia "geopolitycznego wymiaru Eurowizji".
Źródło: ZlotePrzeboje.pl, eurovision.com, eurowizja.org, plejada.pl