Hit lat 70. to arcydzieło PRL. Cała Polska szalała za tą melodią
Hit lat 70. śpiewał Krzysztof Krawczyk. Jego głos porwał całe pokolenie Polaków. W PRL ten przebój robił furorę i porywał do tańca. O włos, a znany utwór trafiłby do kultowego filmu. Być może na szczęście tak się nie stało, bo taneczny przebój zyskał prawdziwy rozgłos również bez tego. Oto historia utworu "Jak minął dzień".
- Hit lat 70. w wykonaniu ikony PRL do dziś porywa Polaków do tańca.
- Śpiewało go całe pokolenie tamtych lat. To niezapomniana melodia.
- Przypominamy historię utworu "Jak minął dzień". Utwór mógł trafić do filmu.
Hit lat 70. zna chyba każdy Polak i Polka. To absolutny klasyk i arcydzieło popkultury rodem z PRL. Przebój "Jak minął dzień" powstał bowiem w 1978 roku. Melodię stworzył Wojciech Trzciński we współpracy z Krzysztofem Krawczykiem, a tekst to zasługa Jerzego Kleyny. Wszystko działo się zimą na warszawskim Wawrzyszewie.
Rozwiąż quiz PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz PRL. Dopasuj zespół do gwiazdy. Fan epoki musi mieć minimum 10/20!
Hit lat 70. mógł "zagrać" w filmie. "Mistrza nie przekonałem"
Ta dzielnica była prawdziwą wylęgarnią talentów i niezapomnianej muzyki w minionych dekadach. Mieszkali tam m.in. Anna Jantar, Marek Dutkiewicz czy Antoni Kopff i wspomniany już Trzciński. Pewnego razu, jak wskazuje Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki, na Bielany przybył Ludwik Starski - autor scenariusza do filmu "Hallo Szpicbródka". Szukał muzyki do tej produkcji.
"Jak minął dzień" miał szansę na dostanie tytułowej, muzycznej i pamiętnej roli w tej produkcji. Jednak miano hitu lat 70. zyskał bez tego. Wizja, że śpiewałby to Krzysztof Krawczyk, absolutnie nie przekonywała Starskiego.
Gram mu "Jak minął dzień". A on kręci nosem. "No nie, wie pan, jeszcze ten Krawczyk", na to ja, że klimat odpowiedni, że to potencjalny przebój, że film by zyskał. Broniłem się twardo, ale Mistrza nie przekonałem - opowiadał Wojciech Trzciński cytowany przez wspomniany serwis.
Ostatecznie film musiał poradzić sobie sam, podobnie jak Krawczyk, który nie dostał muzycznej roli i jego głos w "Szpicbródce" nie wybrzmiał. Jednak, tak czy inaczej hit lat 70. dotarł do szerokiego grona Polek i Polaków. W PRL nie było internetu, więc o sławie artyści przekonywali się w najmniej oczekiwanych momentach.
To była długa i niebezpieczna noc
Sytuacja miała miejsce zimą 1979 roku w Zakopanem. Maryla Rodowicz, Krzysztof Krawczyk, Alek Maliszewski i kompozytor Trzciński spędzali wspólnie czas przy drinku. Zadowoleni postanowili wypróbować nowe BMW ex-Trubadura. Podróż pod Krokiew skończyła się dość niespodziewanie.
W tamtą stronę wszystko pamiętaliśmy, z powrotem już nie. Ocknęliśmy się na rondzie do Kuźnic. Samochód utknął w rurach fontanny. Noc, znikąd pomocy. Nagle z oddali ruchem konika szachowego zbliża się góral. Na chwilę trzeźwieje, rozpoznaje Krawczyka, rzuca się ku niemu z rozwartymi ramionami i za nic mając dramatyczne „okoliczności przyrody”, krzyczy: "Panie Krzychu! Jak minął dzień?" - cytuje artystę BibliotekaPiosenki.pl.
Zobacz występ Krzysztofa Krawczyka z 1978 roku:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!