Hit lat 70. podbijał listy przebojów. Trzy dekady później wydarzyło się to
Gdy Electric Light Orchestra zdobyła szczyt brytyjskiej listy przebojów z albumem "Discovery", nie chodziło tylko o sukces komercyjny – to był moment przełomu, który na nowo zdefiniował ich brzmienie i miejsce w muzycznym świecie końca lat 70.
- "Discovery" od Electric Light Orchestra udowodnił, że rock może płynnie przejść w erę disco, nie tracąc tożsamości.
- Jeff Lynne odrzucił symfoniczne eksperymenty na rzecz bardziej zwartego, radiowego brzmienia.
- "Last Train to London" stał się nie tylko hitem w Wielkiej Brytanii, ale i Ameryce Łacińskiej oraz Azji.
16 czerwca 1979 roku Electric Light Orchestra po raz pierwszy w historii znalazła się na szczycie brytyjskiej listy najlepiej sprzedających się albumów. Krążek "Discovery" pozostał na tej pozycji przez pięć tygodni, przynosząc zespołowi największy komercyjny sukces w historii. Co sprawiło, że ten album trafił w gusta tak szerokiej publiczności – i co kryje się za jego największymi hitami, jak choćby "Last Train to London"?
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tego słuchaliśmy w latach 70. Znawca zdobędzie 15/20!
Droga Electric Light Orchestra do światowej sławy zaczęła się niemal dekadę wcześniej. Założony w 1970 roku przez Jeffa Lynne’a i Roya Wooda oraz Beva Bevana zespół miał być ambitnym projektem, łączącym rockową energię z klasycznym instrumentarium. Ich celem było stworzenie muzyki, która brzmiałaby tak, jak gdyby The Beatles wdali się w romans z orkiestrą smyczkową.
Tak Electric Light Orchestra zmieniła zasady gry
Przez lata Electric Light Orchestra ewoluowała – zmieniały się składy, brzmienie i produkcja – aż do momentu, w którym Lynne postanowił uprościć formułę. Zrezygnował ze stałej sekcji smyczkowej i postawił na bardziej zwarte, nowoczesne brzmienie. Efekt? Album "Discovery", który zmienił reguły gry.
Wydany 1 czerwca 1979 roku "Discovery" był dowodem na to, że Lynne potrafi odnaleźć się także w erze disco, nie tracąc charakterystycznej melodii i pop-rockowego zacięcia. Już tydzień po premierze album wspiął się na szczyt brytyjskiej listy przebojów, gdzie utrzymał się przez pięć tygodni. Przyniósł aż pięć hitów singlowych w Top 10 w Wielkiej Brytanii – "Shine a Little Love", "Confusion", "The Diary of Horace Wimp", "Don’t Bring Me Down" i "Last Train to London" – co do dziś pozostaje rekordem zespołu.
Niepozorny singiel przetrwał próbę czasu
Szczególnie wyróżnia się tu utwór "Last Train to London" – czwarty singiel z płyty Electric Light Orchestra. Utrzymany w lekkim, tanecznym rytmie z wyraźnie pulsującą linią basu, opowiada o romantycznym pożegnaniu na stacji kolejowej. Tekst zawiera nawet godzinę odjazdu – 9:29 – co dodaje mu filmowego klimatu i emocjonalnej intensywności.
Był taki okres, kiedy wydawało się, że spędzamy całe lata w pociągach, jeżdżąc tam i z powrotem z Birmingham do różnych stacji telewizyjnych i radiowych w Londynie — powiedział kiedyś Jeff Lynne. I pewnie stąd ta silna inspiracja.
Co ciekawe, "Last Train to London" zdobył olbrzymią popularność w krajach Ameryki Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej. Na forach internetowych fani z Brazylii, Hondurasu czy Tajlandii wspominają, jak piosenka towarzyszyła im w dzieciństwie i jak do dziś jest regularnie puszczana w lokalnych rozgłośniach radiowych. "W Tajlandii grają ją non stop – 24 godziny na dobę" - pisze jeden z użytkowników Reddita.
Fenomen "Last Train to London" nie kończy się jednak tutaj. W 2002 roku brytyjski girlsband Atomic Kitten wykorzystał melodię i rytmikę utworu Electric Light Orchestra w swoim hicie "Be with You", który również zdobył szczyty list przebojów. To pokazuje, jak trwały wpływ na kolejne pokolenia miał ten niepozorny singiel – zarówno pod względem muzycznym, jak i kulturowym.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!