Hit lat 80. chcieli oddać Krawczykowi. Dlatego zmienili zdanie
Kariera Felicjana Andrzejczaka wcale nie przygasła po tym, jak przestał występować z Budką Suflera. Niedługo po opuszczeniu składu piosenkarz podzielił się ze słuchaczami przebojem, który z miejsca chwycił ich za serca. Co ciekawe, niewiele brakowało, by hit lat 80. trafił do zupełnie innego wykonawcy.
- Felicjan Andrzejczak rozpoczął karierę jeszcze w latach 70.
- Po opuszczeniu Budki Suflera piosenkarz wydał prawdziwy hit.
- To ten artysta miał z początku wykonywać utwór.
"Felicjan Andrzejczak to nazwisko, które Państwu nie jest chyba jeszcze dosyć dobrze znane" – mówiła o nim konferansjerka, zapowiadającą jego występ podczas koncertu Premier na XVII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Piosenkarz, którego dziś Polacy kojarzą już bardzo dobrze, śpiewał wówczas przed zgromadzoną w amfiteatrze publicznością utwór "Peron łez". Za jego wykonanie przyznano mu wyróżnienie.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe hity Budki Suflera. Te teksty musi znać każdy!
Wkrótce później Felicjan Andrzejczak zaczął nawiązywać współprace z coraz to bardziej znanymi muzykami. Ich owocami stały się nagradzane w konkursach i królujące na listach przebojów piosenki "Lubię taki rytm" czy też "Chyba dzisiaj nie zaśniemy".
Największą rozpoznawalność przyniosła jednak artyście działalność w Budce Suflera. To za jej sprawą Polacy usłyszeli hity, takie jak "Czas ołowiu", "Noc komety" czy kultowe "Jolka, Jolka pamiętasz".
Ten hit lat 80. miał śpiewać ktoś inny
Po opuszczeniu składu Budki Suflera Felicjan Andrzejczak nie pożegnał się ze sceną. Rok po tym, jak piosenkarz skończył występować z zespołem, udało mu się powrócić do Opola jako solista.
Na scenie zaprezentował się z utworem "Trzeci akt", za który przyznano mu Złotą Perłę z Bursztynem. Piosenka, która zapewniła artyście nagrodę, w rzeczywistości powstała jednak dla zupełnie innego wykonawcy.
Słowa do "Trzeciego aktu" były dziełem Janusz Kondratowicza. Muzykę do piosenki skomponował natomiast Jarosław Kukulski. Wszystko to z myślą o jednej z największych gwiazd polskiej piosenki.
"Trzeci akt" początkowo zamierzaliśmy dać Krawczykowi, ale stanęło na młodej krwi. To bardzo pesymistyczny tekst. Opowiada historię pary zakochanych w sobie bez pamięci młodych ludzi – wspólne wyjazdy, koktajlbary, sielanka – i nagle wszystko się rozsypuje – mówił o utworze Kondratowicz w książce "Wieczór nad rzeką zdarzeń".
Pomysł na piosenkę, jak wyjawił sam Kondratowicz, wziął "z życia". – Każdy ma za sobą różne miłości i uczuciowe przygody. Niektóre bardzo poważne, niektóre trwające miesiąc, dwa, trzy czy kilka lat. Niestety, nic nie trwa wiecznie. Nagle coś pęka i zaczyna się rozsypywać - mówił.
O tym opowiadał przebój. "W życiu jak w teatrze"
Dlaczego, choć pomyślana dla Krawczyka, piosenka "Trzeci akt" powędrowała do Felicjana Andrzejczaka? – Lubiłem go. Wiedziałem, że ma dobry głos – przyznał Kondratowicz w cytowanej książce.
Ponadto pracował wówczas z Jarkiem Kukulskim. Oddając mu "Trzeci akt", intuicyjnie czułem, że dobrze go zaśpiewa. Nie bałem się, że jest młody, że może nie zrozumieć tekstu. Młodość była jego atutem – tłumaczył poeta.
O czym jest piosenka "Trzeci akt"? Jak wyjaśnił autor tekstu, hit lat 80. opowiadał o nieudanym związku. Słowa nie miały jednak wskazywać na to wprost.
Liczę, że mój słuchacz jest inteligentny i zastanowi się choć przez moment nad historią, którą zawarłem w tekście piosenki. Przecież zwrot "trzeci akt" spokojnie można byłoby zastąpić słowem "rozstanie", ale byłoby to zbyt banalne. W życiu, jak w teatrze: pierwszy akt to poznanie, drugi – miłość, trzeci – rozstanie – wyjaśnił na kartach "Wieczora nad rzeką zdarzeń".
Hitu w wykonaniu Felicjana Andrzejczaka można posłuchać poniżej:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!