Hit lat 90. wyniósł ją na sam szczyt. To zasługa sensacyjnego teledysku
Spice Girls były najpotężniejszą żeńską grupą muzyczną ostatniej dekady XX wieku. Niestety pod koniec tysiąclecia istnienie zespołu wisiało na włosku. Dlatego też członkinie formacji jeszcze przed oficjalnym zakończeniem działalności przygotowywały sobie grunt pod solowe kariery. Nie inaczej było w przypadku Geri Halliwell.
- Geri Halliwell jeszcze przed rozwiązaniem Spice Girls opuściła grupę.
- Niedługo później wokalistka wydała pierwszy solowy album.
- Tym hitem końcówki lat 90. zdetronizowała koleżankę z zespołu.
Spice Girls były topowym girlsbandem końcówki XX wieku. Niestety formacja zawiesiła działalność już po kilku latach istnienia, czyli wraz z nadejściem nowego milenium. Zanim do tego doszło, jako pierwsza skład opuściła Geri Halliwell. Piosenkarka w 1998 roku poszła na swoje, a niedługo później wydała debiutancką płytę, którą promował ten hit lat 90.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Trudny quiz. Największe hity lat 90. Mistrz zgarnie 15/20!
Hit lat 90. w siostrzanym boju o najlepszy singiel
W listopadzie 1999 roku światło dzienne ujrzały single "What I Am" Emmy Bunton oraz "Lift Me Up" Geri Halliwell. Do tej pory piosenkarki podbijały listy przebojów wspólnymi kompozycjami, lecz tym razem każda pracowała na swój rachunek. Niestety tylko jedna z nich mogła osiągnąć szczyt brytyjskiego zestawienia UK Singles Chart.
Lepsza okazała się Halliwell, która pokonała byłą koleżankę z zespołu o 30 tysięcy sprzedanych egzemplarzy singla. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. "Ginger Spice" zarzuciła bowiem dyrektorom wytwórni płytowych wykorzystywanie sympatii fanów do sprzedażowej rywalizacji.
Pokręcony teledysk zrobił furorę
Hit lat 90. od Geri Halliwell został jednym z singli promujących wydawniczy debiut ex-spicetki, czyli krążek "Schizophonic". W związku z tym piosenka otrzymała klip, za który odpowiedzialny był znany brytyjski reżyser teledysków Howard Greenhalgh. Wideo nakręcone w hiszpańskiej Maladze było... interesujące.
Fabuła teledysku przedstawia bowiem spotkanie Geri Halliwell z kosmitami. Piosenkarka zaprzyjaźnia się z przybyszami i wyrusza z nimi w dalszą podróż, w międzyczasie docierając m.in. do myjni samochodowej czy pokoju hotelowego, gdzie wspólnie słuchają jej utworów. Historia oczywiście kończy się happy endem i pomyślnym odlotem pozaziemskich istot.