"Niegrzeczny" hit lat 70. szybko zniknął z anteny. "Przekręcili parę słów"
Po tym, jak The Beatles zakończyli działalność, każdy z członków zespołu poszedł w swoją stronę. Paul McCartney postanowił na przykład występować na scenie z żoną. Na początku lat 70. nagrali wspólnie hit, który nie spodobał się publicznemu nadawcy. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu popularności.
- Paul McCartney nagrał ten hit po rozpadzie zespołu The Beatles.
- Brytyjskie radio zakazało grania utworu na antenie.
- Wykonawca przeboju nie do końca rozumiał restrykcje, zastosowane wobec piosenki.
"Hi, Hi, Hi" to utwór, który miał swoją premierę równo 53 lata temu. Fani zespołu Wings po raz pierwszy usłyszeli go 1 grudnia 1972 roku. Paul McCartney – bo to on stał na czele składu – nagrał go razem ze swoją żoną Lindą nieco ponad rok po tym, jak The Beatles oficjalnie zakończyli swoją działalność.
Rozwiąż quiz o latach 70. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tego słuchaliśmy w latach 70. Znawca zdobędzie 15/20!
Fani Wings szybko docenili piosenkę. Z czasem stała się ona obowiązkową pozycją na każdej koncertowej setliście składu. Sukcesy kawałek odnosił także na listach przebojów. Wysokie miejsca w notowaniach zajmował nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na Starym Kontynencie.
Hit lat 70. został zakazany. McCartney nie zgadzał się z BBC
Hit lat 70. cieszył się sympatią także w Wielkiej Brytanii – i to nawet pomimo tego, że tamtejszy publiczny nadawca zakazał grania go w radiu. BBC argumentowało swoją decyzję, odnosząc się do faktu, że w tekście znalazły się "nieprzyzwoite odwołania do używek i współżycia". Choć było to prawdą, Paul McCartney przyznał, że nie do końca rozumiał powód zablokowania piosenki.
Weźmy Boba Dylana i "Everybody Must Get Stoned". Ludzie pytali: "Czy on ma na myśli złapanie fazy? A może chodzi o picie?". Myślałem, że w moim przypadku będzie podobnie – tłumaczył artysta w wywiadzie dla magazynu "Mojo".
Cenzura nie przeszkodziła przebojowi
BBC dopatrzyło się w przeboju Wings kilku dość sugestywnych sformułowań. Zdaniem Paula McCartneya, przypisywanie części z nich drugiego dna było przesadą. – Przekręcili parę słów – tłumaczył piosenkarz na kartach poświęconej The Beatles książki "The Dream Is Over".
Myślę jednak, że faktycznie to trochę sprośna i niegrzeczna piosenka […]. Pisałem ją w Hiszpanii, kiedy byłem w zmysłowym nastroju – przyznał.
Cała afera wokół hitu tylko mu jednak pomogła. Tak sądzi przynajmniej jego wykonawca. – Mogę dziś powiedzieć na koncercie, że ten kawałek dostał bana, a publiczność wykrzyknie: "Hurra!" – wyjaśniał 83-latek na potrzeby wspomnianej książki.
A potem zaczynasz szaleć, bo każdy to lubi. Wszyscy są trochę przeciwni tym całym zakazom, całej tej cenzurze. Nasza ekipa, nasze pokolenie, naprawdę tego nie lubi – dodał artysta.
Dziś będący już dziadkiem Paul McCartney podczas swoich występów odrobinę modyfikuje słowa "Hi, Hi, Hi". Fanom radzi bowiem, by zamiast korzystać z używek, upajali się… życiem.