advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

To największy przebój Króla Popu. Hit lat 80. miał wzniecić w studiu pożar

2 min. czytania
29.11.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

Michael Jackson, wydając album "Thriller", zmienił światową muzykę rozrywkową na zawsze. Z okazji 43. rocznicy premiery płyty przyjrzymy się między innymi wyjątkowej historii piosenki. Jeden z singli promujących krążek skrywa w sobie niecodzienną historię z pożarem studia w tle. W ten sposób powstała jedna z najbardziej charakterystycznych popowych solówek.

Hit lat 80. rzekomo wzniecił pożar w studiu
fot. YouTube / @MichaelJackson / Kadr z teledysku
  • Szósty album studyjny Króla Popu ukazał się dokładnie 29 listopada 1982 roku.
  • Michael Jackson wydając "Thriller" zmienił oblicze światowej muzyki na zawsze.
  • Z okazji rocznicy premiery przyjrzymy się historii piosenki.

Dokładnie 43 lata temu, 29 listopada 1982 roku, premierę miała płyta, która zmieniła oblicze światowej muzyki rozrywkowej. "Thriller" był drugim po "Off the Wall" albumem Michaela Jacksona, który został wyprodukowany przez legendarnego Quincy'ego Jonesa. Gościnne występy na płycie zaliczyli również między innymi Paul McCartney, bracia Porcaro oraz Eddie Van Halen.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. George czy Jackson? Który Michael to śpiewał?

1/20 "Careless Whisper" to hit?

Hit lat 80. z rockowym zacięciem

Kultowy numer "Beat It" wytypowano na trzeci singiel, promujący "Thriller". Z perspektywy czasu wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Piosenka zaliczana jest bowiem do największych przebojów w całym dorobku Michaela Jacksona.

Hit lat 80. wyróżnia się gitarowym riffem, nadającym utworowi rockowego sznytu. Klimat "Beat It" nie wziął się znikąd, ponieważ w nagraniach udział wzięli Jeff i Steve Porcaro oraz Steve Lukather z Toto. Swoje trzy grosze dołożył też Eddie Van Halen, który dograł charakterystyczną solówkę, słyszaną w drugiej części piosenki.

Redakcja poleca

Producent Jacksona był śmiertelnie poważny

Za zaangażowanie rockowej legendy odpowiedzialny był sam Quincy Jones. Po odebraniu telefonu od producenta Van Halen był jednak przekonany, że padł ofiarą telefonicznego kawału. Szybko natomiast okazało się, że propozycja jest jak najbardziej prawdziwa. Zabawną historyjkę przytoczył sam gitarzysta podczas wywiadu udzielonego stacji CNN.

Rzuciłem się na niego. Powiedziałem: "Czego chcesz, gnojku?!", a on na to: "Czy to Eddie?". Odpowiedziałem: "Tak, czego chcesz?". Usłyszałem: "To ja, Quincy". Pomyślałem sobie: "Nie znam nikogo o imieniu Quincy". Mówił dalej: "Quincy Jones, stary". A ja na to: "Ooo, przepraszam!" - wspominał ze śmiechem na ustach.
Redakcja poleca

To tylko miejska legenda

Geneza "Beat It" skrywa w sobie mnóstwo ciekawych wątków. Podczas nagrywania gitarowej solówki Van Halena miało bowiem dojść do zagadkowego zdarzenia. Legenda głosi, że w trakcie miksowania inżynierowie dźwięku zauważyli dym wydobywający się z jednego z głośników.

Moc ścieżki miała być tak duża, że doprowadziła do zapłonu sprzętu. Historia, chociaż fascynująca, okazała się jednak jedynie miejską legendą. W dokumencie przygotowanym przez BBC mit obalił m.in. Bruce Swedien, który wówczas był w studiu.

Oglądaj