advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Posłuchałam nowej płyty Eda Sheerana. To zaskoczyło mnie najmocniej [RECENZJA]

5 min. czytania
13.09.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

Ed Sheeran powrócił po dwóch latach z nowym albumem. Zapowiadał, że będzie to jednocześnie powrót po jeszcze dłuższym rozbracie do "mocnego, żywiołowego popu". Jednak - czy na pewno? Oto recenzja płyty "Play", która miała premierę 12 września 2025 roku.

Tak zaskoczył mnie Ed Sheeran. Recenzja płyty "Play"
fot. Rex Features/East News/Wikimedia/Okładka płyty "Play"/X/Fair use
  • Ed Sheeran 12 września 2025 r. wydał swój 8. w karierze studyjny album zatytułowany "Play".
  • To krążek spod szyldu jego własnej wytwórni Gingerbread Man Records i Atlantic Records (na licencji Warner Music).
  • Oto recenzja albumu "Play". To mnie zaskoczyło w nowym krążku Eda Sheerana.

Była seria płyt nazwanych od znaków matematycznych. W 2023 r. był też "przerywnik", w postaci krążka "Autumn Variations". Z kolei teraz Ed Sheeran otworzył z "Play" serię wydawnictw, które mają w tytułach nawiązywać do elektronicznych przycisków multimedialnych (potem wyjdą jeszcze "Pause", "Fast Forward", "Rewind" i "Stop"). Czy przy "Play" rzeczywiście chce się w kółko wciskać... "play"?

Rozwiąż quiz o przebojach 2024 r. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe przeboje 2024 roku. Za 16/20 bijemy brawo!

1/20 Z jaką gwiazdą w 2024 roku Maryla Rodowicz odświeżyła swój dawny hit "Damą być"?

Recenzja płyty "Play" Eda Sheerana

Muszę zacząć od wyjaśnienia, że dotychczas nie potrafiłam w pełni przekonać się do twórczości Eda Sheerana, która kojarzyła mi się z delikatnie zawodzącym śpiewem i raczej mało odkrywczymi brzmieniami. Być może jednak podświadomie podchodziłam do niej zbyt sceptycznie ze względu na ogromną, przytłaczającą wręcz popularność...

Nie da się bowiem zaprzeczyć, że angielski wokalista i tekściarz jest swoistym fenomenem. Jego utwory w żaden sposób nie zrewolucjonizowały muzyki, a on sam nie szokuje i nie robi wielkiego show w teledyskach czy na scenie. Przyciąga jednak do siebie tłumy.

Redakcja poleca

Widocznie skutecznie potrafi przekazać emocje i ma w sobie coś na tyle szczerego i bezpretensjonalnego, że lwia część publiczności to "kupuje" i jest tym urzeczona. Świadczy o tym fakt, że artysta pobił wiele rekordów, a w wieku zaledwie 34 lat sprzedał już ok. 200 mln płyt.

Takie liczby w moim mniemaniu były niewspółmiernie duże. Teraz jednak postanowiłam dać utworom Eda Sheerana szansę i naprawdę się w nie wsłuchać, z otwartą głową. Oto, do jakich wniosków doszłam.

Ed Sheeran wraca do "mocnego popu"?

Na przestrzeni kilkunastu lat ze względu na wytrwałość i popularność Eda Sheerana prezentowana przez niego mieszanka popu i folku z domieszką soft rocka i hip-hopu w połączeniu z charakterystyczną barwą głosu stały się jego znakiem rozpoznawczym. Jednak na dwóch ostatnich płytach było bardziej akustycznie, kameralnie.

Natomiast przy okazji nowej płyty, "Play", Ed Sheeran w rozmowie z "Variety" zapowiadał "powrót do wielkiego, mocnego popu po raz pierwszy od dawna". Podkreślał, że to "dość ekscytujące". Jak jego słowa wypadają na tle moich doświadczeń z pierwszych kilku przesłuchań krążka?

Single - a więc "Azizam", "Sapphire", "Camera", "A Little More" i "Old Phone" - w sporej mierze zdają się to potwierdzać, choć każdy z nich w nieco inny sposób. Dwa pierwsze najbardziej pasują pod mocny pop, acz z elementami dance'u i elektroniki; doprawione szczyptą wpływów muzyki hinduskiej. Tak na marginesie, moim zdaniem w "Sapphire" Anglik przesadził trochę z autotune.

Oglądaj

Z kolei "Camera" to nieco pompatyczna popowa ballada, do jakich przyzwyczaił kiedyś Sheeran. Tak ona, jak i "Azizam" oraz "Sapphire" to kawałki przyzwoite. Po czasie się nieco wkręcają, ale nie ma tu fajerwerków. Na ich tle na duży plus wyróżniają się dwa inne single: "Old Phone" i "A Little More".

Pierwszy z nich to dość żywiołowa, akustyczna ballada, trochę na modłę country, która na końcu jest doprawiona urokliwymi smyczkami. Muzyka ta dobrze współgra z sentymentalnym, mocno osobistym tekstem, który traktuje m.in. o tych, którzy już odeszli. Taka treść uderzyła mnie mocniej, niż się spodziewałam.

"A Little More" to z kolei zmiana klimatu o 180 stopni – lirycznie i muzycznie. Cięty tekst nt. wychodzenia z toksycznej relacji jest podany na tle lekko funkowych brzmień, doprawionych bluesowymi elementami i rapowaną wstawką.

Oglądaj

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Pozostając jeszcze przy jasnych punktach nowej płyty Eda Sheerana – warto wskazać intrygujące "Don't Look Down", które znacznie różni się od reszty utworów, ale zadziwiająco pasuje do całości. Pierwsze dźwięki kojarzą się z Deep Forest.

Słyszymy tu muzykę świata (głównie w postaci wpływów hinduskich) zmieszaną z elektroniką (najpierw bardziej ambientem i lekką psychodelią, a potem niemal housem).

Na wyróżnienie zasługują też łączące zgrabnie pop, soul i r&b "The Vow" i ballada "In Other Words". Jest skromna, ale fakt, że proste dźwięki pianina i smyczków w tle podano w postaci lo-fi, dodaje temu charakteru. Innymi dość urokliwymi - choć bardziej banalnymi - balladami są "Slowly" i "For Always".

Oglądaj

Redakcja poleca

Nieco chaotyczne wydają się zaś początkowo utwory-klamry, a więc otwierające "Opening" i zamykające "Heaven". Pierwszy, autobiograficzny utwór zaskoczył mnie przejściem od typowej dla Anglika folkowej ballady do czystego rapu. Początkowo byłam lekko zbita z tropu i wydawało mi się, że brakuje mu flow, ale to uczucie minęło po kolejnych przesłuchaniach. Teraz słucham tego numeru nawet z zaciekawieniem.

W "Heaven" Ed Sheeran z przesterami i zniekształceniem wokalu bawił się trochę w Bon Ivera i Imogen Heap, choć wyszło mu to zdecydowanie mniej spektakularnie. Efekt można określić jako przyzwoity, ale raczej nie jest czymś, do czego będę specjalnie wracała.

Podobnie jak w przypadku "Symmetry", gdzie artysta chciał pójść nieco podobną drogą jak w "Azizam" i "Sapphire", ale efekt był słabszy. W moim mniemaniu najsłabszy na albumie.

Tym zaskoczył mnie Ed Sheeran

Na "Play" pojawiają się wpływy hinduskie i bliskowschodnie – słychać to w muzyce i tekstach (są tam nawet wstawki z językami pendżabskim i perskim). Co do warstwy muzycznej - znajdziemy tam po trochu z różnych gatunków, ale większość kawałków można ukryć pod płaszczem szeroko rozumianego popu, choć nie zawsze "mocnego".

Pewnym jest jednak, że nowej płycie Eda Sheerana trzeba dać chwilkę czasu i parę przesłuchań. Początkowo nie do końca ją czułam. Krążek jako całość wydawał mi się chaotyczny, bez konkretnego kierunku. Z czasem zaczęłam dostrzegać w tym sens, jakąś celowość, wbrew pozorom - spójność.

Oglądaj

Ostatecznie więc "Play" jako całość brzmi nieźle, a kilka perełek – jak omawiane wcześniej "Old Phone", "The Vow", "In Other Words" czy "A Little More" – zaskoczyło mnie na tyle pozytywnie, że będę po nie sięgać częściej.

Od początku plusem było też to, że utwory się nie przeciągały i całość płynęła dość szybko. Innymi słowy, nawet nieprzekonani powinni dać Edowi Sheeranowi szansę. A nuż, widelec znajdą na tej płycie coś dla siebie.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!