Protest song z lat 90. wywołał skandal. Do dziś budzi kontrowersje
24 czerwca 1963 roku urodził się Paweł Kukiz – charyzmatyczny muzyk, który niegdyś swoją twórczością nie tylko bawił, ale potrafił też wstrząsnąć opinią publiczną. Jego piosenka z 1992 roku do dziś budzi skrajne emocje – jako jeden z najmocniejszych i najbardziej kontrowersyjnych manifestów w historii polskiej muzyki.
- Paweł Kukiz świadomie sięgnął po melodię pieśni kościelnej, by zaprotestować przeciwko upolitycznieniu wiary.
- Utwór nigdy nie pojawił się w radiu, a mimo to rozchodził się na pirackich kasetach i zyskał status legendy.
- Choć publiczność domagała się utworu na koncertach, artysta nigdy więcej nie zaśpiewał go na żywo.
24 czerwca 1963 roku urodził się Paweł Kukiz – muzyk, lider i współzałożyciel zespołów Aya RL, Emigranci i Piersi, ale także postać, która wielokrotnie wywracała stolik w polskim show-biznesie. Artysta, który, swego czasu, nie bał się przekraczać granic, łamać schematów i prowokować tam, gdzie inni woleli milczeć. Jednym z jego najmocniejszych manifestów artystycznych była piosenka "ZCHN zbliża się" – utwór, który w 1992 roku wywołał burzę, jakiej polska scena muzyczna nie widziała nigdy wcześniej.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Big Cyc czy Piersi? Dla prawdziwego fana 100 proc. to pestka!
Nie istniała lista przebojów, na której by się pojawił. Nie istniał program radiowy, który odważyłby się go nadać. Nie śpiewano go na koncertach – a przynajmniej nie z ust samego Kukiza. A mimo to "ZCHN zbliża się" zyskał status utworu kultowego, rozchodząc się na dziesiątkach tysięcy pirackich kaset kopiowanych "od kolegi".
Stał się zjawiskiem wymykającym się ramom muzyki – trafił w samo sedno nerwu społecznego, wywołując reakcje mediów, polityków, a nawet prokuratury. Jak to możliwe? Bo nikt wcześniej nie odważył się wypowiedzieć tego, co Kukiz – i to w takiej formie.
Paweł Kukiz i jego "rozpaczliwy wybór"
Tekst do "ZCHN zbliża się" Paweł Kukiz napisał do melodii, którą zna każde dziecko, przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej. Ten gest, świadomy i radykalny, nie był wybrykiem – był aktem rozpaczy i protestu. Sam autor określał to jako walenrodyzm – głęboki konflikt wewnętrzny pomiędzy wiarą a tym, co działo się wokół niej.
Jestem człowiekiem szczerze wierzącym. Mam głęboko wpojone zasady wiary, ale nagle zaczęły się dziać rzeczy, które wzbudziły mój głęboki sprzeciw i kazały protestować — powiedział, cytowany przez BibliotekaPiosenki.pl.
Kompozycja była odpowiedzią na sytuację polityczno-religijną, w której – jak twierdził Kukiz – pewna partia wykorzystywała "jego religię" do celów politycznych, jednocześnie pozostając w głębokiej sprzeczności z jej wartościami. "To był rozpaczliwy wybór. Jeśli chciałem ten cały układ wysadzić w powietrze, a chciałem, to musiałem sięgnąć po najbardziej wybuchowe środki" - stwierdził.
Obserwowałem członków tej partii, jak bratali się z moim proboszczem, jak popijali z nim, jak klepali się po plecach. Jak uważali, że nic się nie stało, kiedy ten ksiądz, zresztą autentyczna postać z mojego miasta, wracając pijany z kolędy, rozbił swoją toyotę na drzewie. Im to nie przeszkadzało, dla nich to był "fajny chłop". Ale dla mnie ani on, ani tym bardziej oni fajni nie byli. Gardziłem nimi i chciałem cały ten układ rozwalić — mówił Paweł Kukiz.
Świętokradztwo czy akt odwagi?
Dla jednych to było bluźnierstwo, dla innych – prawdziwy protest song. Paweł Kukiz, świadomy konsekwencji, długo bił się z myślami, czy umieszczać utwór na płycie. W końcu postanowił, kierując się – jak sam mówi – trzema słowami: "Polska, Bóg, Ojczyzna". To one miały nadać sens jego decyzji, choć ceną była burza, która rozegrała się nie tylko w mediach, ale i na sali sądowej.
Pewna rozmowa z prokuratorem zostanie zapamiętana na długo. Na pytanie o autorstwo tekstu Kukiz odpowiedział: "To nie ja napisałem, to szatan napisał". Po czym wyjaśnił, że tekst nie został zarejestrowany na jego nazwisko w ZAiKS-ie, lecz na fikcyjnego autora. Kartka, na której rzekomo znajdował się tekst, miała spłonąć.
Przewrotna strategia obronna, ironiczna i skuteczna, była wyrazem nie tylko artystycznej wolności, ale i prawniczego sprytu.
Protest, który milczy
Mimo sukcesu w podziemnym obiegu Paweł Kukiz nigdy więcej nie wrócił do "ZCHN zbliża się" na scenie. Nie chciał jej wykonywać, nie chciał eksploatować. Dla niego spełniła swoją rolę – miała zaalarmować, obnażyć hipokryzję, potrząsnąć sumieniami. Gdy podczas koncertu w Jarocinie publiczność zaczęła domagać się piosenki, artysta odmówił. "Jak chcecie – zaśpiewajcie sobie sami" - padło z jego ust.
I zaśpiewali. Wielotysięczny tłum, prowadzony jedynie przez tonację zagraną przez gitarzystę, odśpiewał tekst, który – choć od dawna nieobecny na oficjalnej scenie – nadal żył w pamięci ludzi.
To właśnie ta reakcja, spontaniczna i bezpośrednia, była dla Kukiza dowodem, że osiągnął swój cel. Protest zadziałał. I jego siła leżała w tym, że nie domagał się braw. A co się stało później? Wszyscy odpowiedzcie sobie sami.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!