advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Ten artysta przerósł The Beatles. "Jest brytyjskim klejnotem"

12 min. czytania
10.12.2024 07:29
Zareaguj Reakcja

56-letni Damon Albarn jest powszechnie uważany za ikonę muzyki. W końcu sam Elton John ochrzcił go mianem "najbardziej interesującego brytyjskiego muzyka". Czym wyróżnia się wokalista, główny kompozytor i autor tekstów zespołów Blur oraz Gorillaz? Sprawdźmy.

Tak Damon Albarn wpłynął na muzykę
fot. Raph_PH / Rama / CC-BY-SA-2.0 / Wikimedia Commons

Nawet najbardziej zgodni małżonkowie czasami mają ochotę na chwilę od siebie odpocząć. Tymczasem związek Damona Albarna z muzyką od ponad 35 lat wydaje się tak samo silny i nie widać w nim żadnego poważniejszego kryzysu.

Rozwiąż quiz o hitach z lat 90. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Szybki test z hitów lat 90. Dokończ tytuły i zostań mistrzem. 14/20 to mało!

1/20 „Kochaj mnie nieprzytomnie, jak zapalniczka płomień” śpiewał zespół Perfect w piosence „Kołysanka dla…”:

Damon Albarn wie, że ciężka praca popłaca

Damon Albarn przyszedł na świat 23 marca 1968 r. w multikulturowym Londynie. Jednak dorastał częściowo na zaściankowej wówczas wsi pod Colchester. Doświadczył dwóch różnych światów, stąd może ta szeroka perspektywa i ciekawość.

Dodatkowo wywodzi się z artystycznej rodziny. Rodzice przelali na niego zamiłowanie do eklektycznej muzyki. Zaczynał jednak od klasyki. Jako dziecko uczył się gry na fortepianie i skrzypcach. Kiedy miał 15 lat, wygrał eliminacje w ogólnokrajowym konkursie na "Młodego Kompozytora Roku".

Redakcja poleca:Hit lat. 90 był "odą dla dziwaków". Wywołał wiele kontrowersji

Potem skręcił w stronę muzyki rozrywkowej, bo pozwalała mu na większą ekspresję, i zaczął grać na gitarze. Inspirował się The Beatles, The Kinks, The Human League, Madness, The Specials. Część z tych fascynacji dzielił z gitarzystą Grahamem Coxonem, którego znał od 12. roku życia.

Obaj wspólnie z perkusistą Davem Rowntreem należeli w 1988 r. do formacji Cirus, która po dołączeniu basisty Alexa Jamesa zmieniła nazwę na Seymour, a potem, w 1990 r. – na Blur. Zanim jednak do tego doszło, Damon Albarn udzielał się w synthpopowym Two's a Crowd i Real Lives.

Anglik od początku odznaczał się dużą pracowitością i determinacją w rozwijaniu kariery. W tym celu imał się różnych zajęć. Był np. chłopcem do zaparzania herbaty w studiu Beat Factory, w zamian za co pozwalano mu zostawać wieczorami w studiu i pracować nad swoją muzyką oraz tekstami.

Damon Albarn miał w sobie największy upór i potrzebę doprowadzania rzeczy do końca - przyznał kiedyś na łamach "The Independent" Alex James.

To popłaciło także w przypadku podpisania kontraktu fonograficznego przez Blur.

Tak Blur definiował epokę

Na pierwszej płycie Blur mieścił się w nurcie shoegaze. Potem, wraz z singlem "Popscene", zapoczątkował to, co okrzyknięto britpopem. W uproszczeniu chodzi o rock alternatywny, ale w mocno brytyjskim, melodyjnym i weselszym wydaniu.

Prawdziwym przełomem dla zespołu okazała się trzecia płyta – "Parklife" z 1994 r. Szybko zdobyła serca słuchaczy, krytyków i branży. Blur zapisał się w historii, zgarniając jako pierwszy artysta w historii cztery statuetki Brit Awards (i to w najważniejszych kategoriach) podczas jednej gali.

Krążek – który znalazł się na 438. miejscu listy "500 najlepszych albumów wszech czasów" wg "Rolling Stone" – był bardzo spójny, pomimo że różnorodny. Mogliśmy na nim znaleźć elementy rocka, popu, disco-rocka, funku, punk rocka, nowej fali, baroque popu, a nawet ambientu i... walca. Kapela okraszała to instrumentami smyczkowymi i dętymi.

Teksty Damona Albarna były błyskotliwym, ironicznym, wręcz cynicznym komentarzem na temat brytyjskiego społeczeństwa lat 90. Świetnym przykładem był tutaj nowatorski mariaż synthpopu i rocka – "Girls & Boys".

W 2003 r. w rozmowie z fanami podczas sesji BBC wokalista Radiohead, Thom Yorke, stwierdził, że "Girls & Boys" to jedyna piosenka innego artysty, którą sam chciałby napisać.

Kiedy to usłyszałem, pomyślałem tylko: "Skurczybyki" - przyznał.

Nagła zmiana kierunku

W połowie lat 90. nastała ponowna moda na brytyjską muzykę na świecie. Britpop rozkwitał, a kulminacja miała miejsce przy wydaniu "The Great Escape". Z takimi perełkami, jak "The Universal".

Wtedy nakręcony przez media konflikt na linii Blur-Oasis urósł w Wielkiej Brytanii do niebotycznych rozmiarów i stał się wręcz sprawą państwową. Każdy musiał się jakoś opowiedzieć. Z powodu rozbieżności zdań potrafiło dochodzić nawet do rozwodów.

Blur wygrał z Oasis bitwę na single dzięki "Country House", ale USA wtedy nie podbił. To udało się grupie z Manchesteru. Damon Albarn lubił rywalizację i miewał prowokacyjne wypowiedzi. To się obróciło przeciwko niemu. Ówczesna sytuacja (szufladkowanie, presja i docinki fanów formacji braci Gallegher) zaczęła go męczyć. Na jakiś czas zaszył się więc na Islandii.

Redakcja poleca:Hit lat 70. zachwycił samego autora. “To moja ulubiona piosenka”

W tamtym czasie dynamika w Blur mocno się zmieniała. Znalazło to odzwierciedlenie w piątej, eponimicznej, płycie. Blur odżegnywał się wcześniej od "dołującego" grunge'u, ale później, pod wpływem Grahama Coxona, skręcił w stronę amerykańskiego alternatywnego rocka i lo-fi. Duża zmiana nastąpiła też w tekstach, gdzie Damon Albarn skupił się na bardziej osobistej perspektywie.

Wtedy Blur "uwolnił się" od britpopu choćby za sprawą "Song 2", które stało się ich największym światowym hitem. Co ciekawe, zespół nagrał to w 15 minut w ramach żartu. Muzycy myśleli, że wytwórnia będzie narzekała na jazgot. Tymczasem było odwrotnie. 

Mocno alternatywna była też kolejna płyta – "13". Była jednak jeszcze bardziej mroczna, a dominował na niej eksperymentalny art rock. Następny krążek, "Think Tank", nagrany w większości bez Coxona, stanowił natomiast połączenie rocka, elektroniki i muzyki świata.

Nowe rozdziały twórczości Damona Albarna

W późniejszych latach muzycy Blur byli niczym w związku na odległość. Przeważnie żyli w innych muzycznych światach, po to, by raz na parę lat się zejść, wspólnie zagrać lub coś wydać. Zespół nigdy nie lubił stagnacji i zawsze ewoluował, ale w XXI w. Damon Albarn jeszcze odważniej zaczął eksplorować różne kierunki i formy muzyki.

Komponował muzykę filmową choćby do takich obrazów, jak "Przyzwoity przestępca", "Ravenous", "Lucy" czy "Trainspotting". Ma na koncie musical "Wonder.land" i dwie opery. Pierwsza z nich, "Monkey: Journey to the West", opierała się na tradycyjnej muzyce chińskiej. Druga, "Dr Dee" – czerpała z barokowej muzyki angielskiej.

Damon Alabrn jest mocno związany z muzyką afrykańską. Wszystko zaczęło się od jego wizyty w Mali w 2000 r. z Oxfam. To zaowocowało dwa lata później albumem "Mali Music". Następnie rozpoczął swoją wieloletnią współpracę z nigeryjskim perkusistą i jednym z prekursorów afrobeatu – Tonym Allenem (zm. 2020).

Tony Allen był jednym z moich najlepszych przyjaciół. Nauczyłem się od tego pięknego człowieka tak wiele. Kiedy go poznałem, naprawdę odmienił moje życie. Ta przemiana była głęboka – wspominał Albarn w Apple Radio 1.

Jeśli chodzi o wpływy afrykańskie, Anglik wraz z grupą uznanych producentów – w tym Danem the Automatorem, Richardem Russellem czy Remim Kabaką Jr. – podczas wizyty w Demokratycznej Republice Konga nagrał charytatywny album "Kinshasa One Two".

Łączenie kultur

W 2005 r. Damon Albarn powołał do życia muzyczną organizację non-profit Africa Express. Pod jej szyldem z artystami z Afryki i krajów Bliskiego Wschodu (np. Felą Kutmi, Tonym Allenem, Rokią Traore czy Fatoumatą Diawarą) na "ich terenie" współpracują zachodni muzycy.

Nie tylko tworzą, ale też potem występują w różnych częściach świata i przełamują stereotypy na temat afrykańskich krajów. W 2012 r. ruszyli pociągiem przez Wielką Brytanię, gdzie jammowali, a po drodze dawali koncerty w kolejnych miastach.

W projekt Damon Albarn zaangażował takie gwiazdy, jak Paul McCartney, Brian Eno, Flea, John Paul Jones, Mick Jones, Paul Simonon, Peter Hook, Elvis Costello, Terry Hall, Johnny Marr, De La Soul, Paul Weller, Carl Barât, Björk, Fatboy Slim, Robert Del Naja, Jamie T, Charlie XCX czy Fraz Ferdinand.

Projekty Damona Albarna

Damon Albarn ma w swojej dyskografii dwie – skądinąd najbardziej retrospektywne – płyty solowe. Jednak najwięcej krążków wypuścił w ramach różnych grup i projektów. 

W komiksie "Viz" żartowano, że Anglik jest wręcz uzależniony od współpracowania z innymi muzykami. Do tego stopnia, że byłby gotowy założyć zespół z... płynem i szczotką do czyszczenia toalety. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi, wiele w tym prawdy.

W 2005 r. wraz z Paulem Simononem, Tonym Allenem i Simonem Tongiem stworzył The Good, The Bad & The Queen. Ich muzyka to najczęściej społeczno-polityczny komentarz okraszony mieszanką art rocka, folku i dubu.

Kolejna supergrupa powstała z inicjatywy Brytyjczyka to Rocket Juice & The Moon z Tonym Allenem i Fleą z Red Hot Chili Peppers. Razem wydali płytę będącą mariażem afrobeatu i psychodelicznego funku. Tutaj też nie zabrakło gości. Wśród nich była Erykah Badu.

Gorillaz – zespół jedyny w swoim rodzaju

Jednak projektem, który jak żaden inny łączy gatunki i artystów, jest Gorillaz. Damon Albarn założył go wraz z rysownikiem Jamiem Hewlettem w 1998 r. Zespół ten jest wyjątkowy także dlatego, że jest wirtualny.

Jeśli oglądasz MTV zbyt długo, to jest trochę jak piekło – nie ma tam nic istotnego. Więc wpadliśmy na pomysł wirtualnego zespołu. Czegoś, co byłoby komentarzem do tego – wspominał cytowany przez "Wired" Hewlett.

Z kolei Albarn w tej samej rozmowie dodał:

To był początek eksplozji boysbandów... i po prostu wydawało się to takie sztuczne. Pomyśleliśmy sobie: "No dobrze, zróbmy sztuczny zespół, ale sprawmy, żeby był ciekawy".

Ukryli się za rysunkowymi postaciami, którym nadali kompleksowe osobowości i historię. Fani mogli je poznać nie tylko poprzez teledyski, wywiady i filmy udostępniane w sieci, ale też biografię Gorillaz, "Rise of Ogre".

Założyciele zespołu znajdują się wśród pionierów korzystania z nowoczesnych technologii przy kreowaniu wizerunku grupy. Muzycy początkowo występowali albo za ekranami z animowanymi postaciami albo w formie hologramów, jak to miało miejsce w 2005 r. podczas rozdania nagród Grammy.

Innowacyjne jest też podejście do wykorzystywania nowoczesnych technologii przy tworzeniu muzyki. Przypomnijmy, że jeden z albumów Damon Albarn skomponował... na iPadzie.

W Gorillaz Anglik ma pełną swobodę. Tworzy, co chce i współpracuje z muzykami, z którymi chce. Na taką skalę, jak nikt wcześniej. Eklektyzm bije z większości utworów formacji. Mnóstwo osób na pytanie o to, jaki gatunek prezentuje Gorillaz, odpowiada... "Gorillaz". Po prostu.

Poza rockiem, indie popem, elektroniką, hip hopem i trip hopem w ich katalogu znajdziemy przykłady dubu, synthpopu, funku, psychodelii, muzyki latynoskiej, bliskowschodniej, dalekowschodniej i afrykańskiej. Do tego elementy gospelu, bluesa, jazzu, soulu, muzyki klasycznej, folku, disco, punk rocka czy hard rocka. Słowem – wszystko. Tyle, że połączone w taki sposób, że po przesłuchaniu całości niemal zawsze staje się spójne.

Świetnie obrazuje to album "Demon Days". Wydawnictwo, które umieszczono na 437. miejscu listy "500 najlepszych albumów wszech czasów" wg "Rolling Stone", zawiera wiele intrygujących mariaży. Jednym z nich jest "Dirty Harry" z 2005 r.

Równie duża różnorodność jest słyszalna w tekstach zespołu. Damon Albarn od wielu lat porusza w nich tematy społeczne, polityczne, głosi antywojenne przesłania, uświadamia pod kątem ekologii i wyraża obawę o przyszłość świata.

Wszyscy piszą o miłości, ale Damon pisze o końcu świata – śmiała się w dokumencie "Reject False Icons" Kali Uchis, którą można było usłyszeć m.in. w utworze "She's My Collar" z 2017 r.

Współprace Damona Albarna

Skoro znowu przy współpracach jesteśmy... Gorillaz odznacza się szerokim wachlarzem artystów, których Damon Albarn zapraszał do utworów. Od dość niszowych, do największych sław. Z różnych pokoleń.

Na płytach i w studiu wspomagali go na przestrzeni lat m.in. Remi Kabaka Jr, Danger Mouse, Mike Smith, Cass Browne, Jeff Wootton, Seye Adelekan, Jesse Hackett a nawet Paul Simonon i Mick Jones z The Clash.

Dziś znamy ją z kultowych ról. Przed laty nagrała świąteczny hit!

Wśród gości były takie ikony jak: Bobby Womack, Elton John, Lou Reed, Robert Smith, Stevie Nicks, Peter Hook, Brian Eno, Ike Turner, George Benson, Mark E. Smith, Grace Jones, Tony Allen, Neneh Cherry, Shaun Ryder, Leee John, Beck, De La Soul, Del the Funky Homosapien, Mos Def, Snoop Dogg czy MF Doom.

W jednym z utworów, "Fire Coming Out of the Monkey's Head", można było usłyszeć nawet wybitnego hollywoodzkiego aktora, Dennisa Hoppera. Opowiedział on tam pewną intrygującą historię, którą przedstawił w formie monologu.

Na płytach Gorillaz nie brakowało też gwiazd i interesujących artystów z młodszych pokoleń, takich jak np.: Tame Impala, St. Vincent, Fatoumata Diawaraa, Rag'n'Bone Man, Little Dragon, Kali Uchis, Little Simz, Jenny Beth, Slowthai. Do tego Syryjska Orkiestra Narodowa, London Community Gospel Choir czy Hypnotic Brass Ensemble...

Damon Albarn – jak pokazuje sukces komercyjny i artystyczny grupy – ma niezwykłe wyczucie w łączeniu nie tylko gatunków, ale też artystów. Także tych, którzy z pozoru w ogóle do siebie nie pasują. Świetnym przykładem jest tutaj "The Pink Phantom" z 2020 r., gdzie Albarn zaśpiewał z raperem 6LACK-iem i... Eltonem Johnem.

"Najciekawszy brytyjski muzyk"

Wspomniany Elton John w rozmowie z Damonem Albarnem w Apple Music 1 podkreślał, że go bardzo ceni. Powiedział młodszemu koledze po fachu:

Kiedy muszę mówić ludziom, dlaczego tak bardzo cię kocham, nie wstydzę się (…).Jako artysta i kompozytor zawsze uwielbiałem fakt, że robiłeś rzeczy, które kochałeś, eksplorowałeś inną muzykę i szedłeś za tym. Nie sądzę, żeby był jakiś inny brytyjski kompozytor, który kiedykolwiek robił to w taki sposób jak ty. Muszę ci to przyznać – jesteś dla mnie najciekawszym brytyjskim muzykiem, ponieważ ciągle obierasz nowe kierunki, ale jak je zaczynasz, to skupiasz się na tym w pełni.

Podobnie legendarny muzyk stwierdził parę lat temu w wywiadzie dla Record Collector. Oznajmił, że "Damon jest naprawdę wyjątkowy i bardzo go podziwia". Sprecyzował:

Kiedy porównasz jego i Blur do Oasis – włączając w to ostatnią płytę Blur ("The Magic Whip"), która jest arcydziełem – i spojrzysz na to, co robił poza Blur, to jego portfolio jest tak różnorodne. A teraz skończył operę w Paryżu. Myślę, że jest brytyjskim klejnotem, bo robi to, co chce, a sukces oznacza dla niego granie ze świetnymi muzykami, takimi jak Tony Allen. Robi to, co go interesuje. Na litość boską, on wyprodukował album Bobby'ego Womacka! To podejście, jakie doceniam, bo zawsze patrzy w przód.

Uznanie dla lidera Blur i Gorillaz wyrażało też wielu innych muzyków. W tym Mark Foster. Lider Foster The People w rozmowie z "Q" ocenił nawet:

Wszyscy się zgodzimy, że The Beatles byli dotychczas najbardziej wpływowym zespołem (…). A w ciągu najbliższych 25 lat prawdopodobnie najbardziej wpływowy będzie Damon Albarn. Za to, co robi z Blur, The Good, The Bad & The Queen i – oczywiście – Gorillaz. Oraz innych projektach. Czegokolwiek się nie dotknie, wszystko jest inne i dobre. Ma na pewno duży wpływ na muzykę.

Pojednanie po latach

Bracia Gallagher nie pałali sympatią do Damona Albarna. Z wzajemnością. W 1995 r. Noel Gallagher wypowiedział nawet słynne, acz szokujące, słowa, że "życzy mu, żeby złapał AIDS i zmarł". Jednak ludzie dojrzewają. Dojrzał i on. Z czasem nawet zaprzyjaźnił się z Albarnem i publicznie docenił talent młodszego kolegi.

"Beetlebum" to prawdopodobnie mój ulubiony utwór Damona. Gdy po raz pierwszy go usłyszałem, pomyślałem: "Cholera, żałuje, że ja tego nie nagrałem". Kiedy pierwszy raz usłyszałem Blur, pomyślałem, że jest bardzo angielski, jak The Kinks. Z kolei, kiedy myślę o jego pozostałych projektach, zastanawiam się, kiedy ten koleś ma czas na wakacje... – przyznał Gallagher cytowany przez "Q".

Współzałożyciel reaktywowanego niedawno Oasis zaśpiewał nawet gościnnie chórki w "We Got The Power" Gorillaz. Bardzo dobrze wspominał tę współpracę.

Naprawdę uwielbiam pracować i spędzać czas z tą paczką. Nie tylko z Damonem, ale ze wszystkimi jego ludźmi. Okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych i wszyscy są zaje****** fajni – dodał w rozmowie z tym samym magazynem.

Miłość do muzyki i ludzi

Noel Gallagher doceniał Gorillaz już wcześniej. Na łamach "The Sun" stwierdził, że grupa "zdecydowanie zasługuje na jakąś nagrodę, choćby za to, że podczas koncertu na Glastonbury na scenie zebrano 104 osoby". Dodał żartobliwie, że "przekleństwem musiało być zorganizowanie ridera" dla wszystkich.

Na to, jak lider Gorillaz łączy muzyków, zwracała też uwagę Neneh Cherry, która współpracowała z Damonem Albarnem przy "Kids With Guns". W rozmowie ze "Stereogum" wspominała:

Wcześniej znałam go trochę z widzenia. Zawsze czułam, że się polubimy (...). Jestem taka szczęśliwa, że stałam się częścią tej rodziny (…). Koncerty, na których występowałam, szczególnie w Manchester Opera House i Apollo w Nowym Jorku... to było po prostu szalone. Jak powiew świeżego powietrza. To, co Damon potrafi zorganizować, sprawić, że to działa w tak płynny sposób... Bycie częścią tego było przygodą.

To też pokazuje, jak bardzo Damon Albarn kocha muzykę, kontakt z ludźmi i wspólne granie. Czasami aż... do przesady. W 2015 r. podczas duńskiego festiwalu Roskilde grał z Africa Express przez ponad 5 godzin, do później nocy. Doszło do tego, że... ochrona musiała pomóc mu zejść ze sceny i zakończyć koncert.

Robert del Naja z Massive Attack wskazywał w BBC Music 6, ze lider Blur i Gorillaz jest naprawdę oddany temu, co robi i jest perfekcjonistą.

Za każdym razem, gdy się do czegoś przykłada, wiesz, że dusza i znaczenie, jakie w to wkłada, zdefiniują, jak wspaniałe to jest. To nigdy nie jest tylko przypadkowy flirt z czymś, tylko coś, w co wierzy – tłumaczył.

Sam Damon Albarn podczas odbierania nagrody O2 Silver Clef podkreślał "uzdrawiającą naturę i magię muzyki". Nieustanna fascynacja i miłość do muzyki są jego paliwem do działania. Nie zaskakuje więc, że Anglik może poszczycić się nie tylko różnorodną, ale i równą karierą.

Jego kunszt i zaangażowanie doceniają nie tylko inni artyści, ale także krytycy i słuchacze. Z każdym kolejnym albumem zajmuje wysokie miejsca na listach przebojów. Jest też postrzegany jako jeden z najbardziej wszechstronnych, płodnych, kreatywnych i utalentowanych muzyków na świecie.

Redakcja poleca:Anglik usłyszał Lady Pank. Tak skwitował ikonę lat 90.

Wbrew pozorom stosunkowo niewielu artystów miało więcej niż jeden zespół/projekt, który jest uważany za kultowy pod względem jakości muzyki i popularności. W przypadku Brytyjczyka zarówno Blur, jak i Gorillaz na takie miano zasługują.

Nic dziwnego, że w 2008 r. "The Daily Telegraph" uznał Damona Albarna za 18. najbardziej wpływową osobę w brytyjskiej kulturze. W 2016 r. artysta otrzymał nagrodę Ivor Novello za całokształt twórczości od Brytyjskiej Akademii Autorów Tekstów Piosenek, Kompozytorów i Autorów. Został też mianowany Oficerem Orderu Imperium Brytyjskiego (OBE) za zasługi dla muzyki.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!