Ten radosny przebój napisał dla żony. "Szczęście, słońce i lizaki"
Michael Bublé okazał się fenomenem współczesnej branży muzycznej. Wszystko wskazuje na to, że o przyszłości kanadyjskiego piosenkarza zaważyło przypadkowe spotkanie.
Michael Bublé, okrzyknięty nowym Frankiem Sinatrą, przyszedł na świat 9 września 1975 roku. Kanadyjski piosenkarz stawiał pierwsze kroki w branży muzycznej pod koniec lat 90. XX w. Wygląda na to, że jego wyboista ścieżka do wielkiej kariery miała swój początek podczas wesela Caroline Mulroney, córki byłego premiera Kanady Briana Mulroneya.
Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Który aktor nie pasuje? Tylko mistrz trafi 16/20!
Ceremonia, którą uświetnił występ Michaela Bublé, okazała się przełomową. Podczas ślubu piosenkarz zwrócił na siebie uwagę Davida Fostera. Splotem przypadków nawiązał współpracę z Paulem Anką, który z kolei zaoferował częściowe sfinansowanie jego płyty. Tuż po podpisaniu kontraktu z wytwórnią Warner Bros Bublé rozpoczął nagrania w studiu Fostera.
Pod pieczą gwiazdorów Michael Bublé stworzył wydawnictwo fonograficzne ("Michael Bublé"), które na dobre odmieniło bieg jego kariery. Zyskał międzynarodową rozpoznawalność, lansował przebój za przebojem, a w końcu — zdobył pierwszą w karierze nagrodę Grammy za "najlepszy tradycyjny popowy album wokalny".
Jednym z najważniejszych momentów w karierze Kanadyjczyka była premiera albumu "Crazy Love". Krążek ujrzał światło dzienne 9 października 2009 roku. Zaledwie dwa tygodnie później, 24 października, uplasował się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów. Ostatecznie pozostawał na szczycie przez 71 tygodni.
Michael Bublé napisał balladę dla żony. Dziś każdy potrafi zanucić ten przebój
Michael Bublé nawiązywał do złotej ery Franka Sinatry, Deana Martina i Nat King Cole'a. Co więcej, za sprawą ciepłego, charakterystycznego głosu, świetnie odnajdywał się repertuarze jazzowym. Nie dziwi zatem fakt, że często sięgał po klasyczne standardy. Nie inaczej było w przypadku płyty "Crazy Love", na której znalazły się m.in. "Cry Me a River", "You're Nobody Till Somebody Loves You" czy też "At This Moment".
Na tle "Crazy Love" wyróżniała się kompozycja pod tytułem "Haven’t Met You Yet". Popowa piosenka o "marzeniach o miłości" była symbolicznym zwrotem w stronę muzyki rozrywkowej. Co ciekawe, Michael Bublé napisał utwór z myślą o swojej ukochanej. Luisana Lopilato, żona Michaela, wystąpiła także w teledysku.
Myślę, że przekaz jest taki, że wszyscy możemy odnosić się do tego uczucia, tej emocji zwanej miłością, a jest to skomplikowane uczucie. Nie chodzi tylko o motyle w brzuchu, szczęście, słońce i lizaki, ale także o ból serca, zazdrość, czasem gniew, czasem niepewność, smutek i żal. To piękne, skomplikowane i naprawdę wyjątkowe uczucie, które nas wszystkich łączy — powiedział Michael Bublé w wywiadzie dla "Associated Press".
Przeboju "Haven’t Met You Yet" wysłuchacie poniżej:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!