Włącz radio

Ten hit lat 70. był zbitką głupich pomysłów. "Mała katastrofa"

2 min. czytania
25.09.2024 09:53
Zareaguj Reakcja

Deep Purple to prawdziwi pionierzy heavy metalu. Płytą "Fireball" oraz miłosnym singlem o tym samym tytule podbili listy przebojów. Jednak większość składu formacji przyznaje, że nie przepada ani za piosenką, ani za krążkiem.

|
fot. To bardzo emocjonalny kawałek Deep Purple. Carlos Delgado / Stephan Birlouez / CC BY-SA 3.0 / CC BY-SA 2.0 / Wikimedia Commons

Utwór "Fireball" to drugi singiel pochodzący z płyty Deep Purple o tym samym tytule, wydanej w 1971 roku. Kompozycja znalazła się w zestawieniu przebojów w Wielkiej Brytanii. Natomiast krążek stał się jednym z trzech, które znalazły się na samym szczycie listy płyt. Tym samym formacja na dobre przedostała się do mainstreamu.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

"Fireball" to nietypowa płyta Deep Purple

Piosenka "Fireball" rozpoczyna się dość specyficznie. Muzycy bowiem stwierdzili, że odpowiednim intro do utworu będzie dźwięk włączanej klimatyzacji. Autorem pomysłu był basista Deep Purple Roger Glover, który przekonał jednego z producentów płyty, że będzie to idealne rozpoczęcie nie tylko singla, ale i całego wydawnictwa. Co ciekawe, w tamtym czasie grupa utrzymywała, że dźwięk ten został wyprodukowany przez "specjalny" syntezator.

Sam tekst do piosenki "Fireball" ma równie ciekawą, co nietypową dla zespołu historię. Powstał bowiem na bazie prawdziwych doświadczeń wokalisty Iana Gillana, do czego przyznał się na swojej stronie internetowej. Singiel jest tym samym jedną z jedynie kilku takich piosenek w całym dorobku Deep Purple.

Zobacz także: Tym hitem lat 80. rozbił bank! Nucono go w każdym zakątku świata

Nie wszyscy byli zadowoleni z efektów

Chociaż płyta odniosła komercyjny sukces, a Gillian był zadowolony z ogólnego brzmienia krążka, to reszta Deep Purple nie podziela jego entuzjazmu. Szczególnie gitarzysta Ritchie Blackmore po latach stwierdził, że płyta "Fireball" tak naprawdę mu się nie podoba. O wydawnictwie powiedział wprost w jednym z internetowych wywiadów dla dziennikarza Stevena Rosena. Jednak jego zastrzeżenia wcale nie dotyczyły kwestii artystycznych, a wymagań nałożonych przez management.

To była mała katastrofa, którą stworzyliśmy w studiu. Presja menadżerów, nie mieliśmy czasu. "Musicie zagrać tu, tu, tam, a potem musicie nagrać płytę". Powiedziałem im: "Jeśli chcecie płytę, musicie dać nam czas". Ale oni nie chcieli. Rzucałem więc grupie pomysły, które przychodziły mi do głowy pod wpływem chwili — mówił gitarzysta.

Mimo wątpliwości większości składu płyta przyjęła się bardzo dobrze, nawet wśród innych muzyków. Perkusista Metalliki Lars Ulrich zdradził magazynowi "Rolling Stone", że "Fireball" kupił natychmiast po tym, jak dzień wcześniej był na koncercie Deep Purple w Kopenhadze.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!