Ikona lat 80. umierała powoli. Rodzina go nie posłuchała
Robert Palmer był niezwykle charakterystycznym i charyzmatycznym artystą. Odznaczający się ponadprzeciętną elegancją muzyk trafiał swoją twórczością do dojrzałych odbiorców. Jego przedwczesna śmierć na początku lat 2000. zszokowała wszystkich.
Robert Palmer zyskał międzynarodową sławę między innymi dzięki takim przebojom jak "Addicted to Love". W trakcie kilku dekad swojej niesamowitej kariery był wielokrotnie nagradzany. Artysta został uhonorowany między innymi dwoma nagrodami Grammy. Czarował zarówno swoim potężnym jak i głębokim głosem, ale także nienagannym stylem.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Nałogi doprowadziły do śmierci Roberta Palmera
Chociaż wokalista uważany był za chodzący przykład elegancji, to nie wszystkie jego nawyki takie były. Robert Palmer miał bowiem ogromną słabość do używek. Piosenkarz potrafił ponoć wypalić trzy paczki papierosów dziennie, ale też równie chętnie sięgał po whisky. Z czasem nałogi odbiły się nawet na jego głosie, co nie umknęło uwadze mediów.
Wyniszczające papierosy i alkohol przyczyniły się również do jego śmierci. Muzyk zmarł w 2003 roku podczas pobytu w Paryżu. Stolicę Francji odwiedził wówczas przy okazji nagrywania występu telewizyjnego. Jako oficjalną przyczynę śmierci Roberta Palmera podano atak serca. Artysta w chwili śmierci miał 54 lata. Wiele osób, w tym koledzy po fachu, złożyli hołd zmarłemu. W tym gronie znaleźli się m.in. muzycy formacji Duran Duran.
Zobacz także: Hit lat 80. jest absolutnie kultowy! Dziś krytycy nie mają litości
Jego śmierć wywołała sporo kontrowersji
To zdarzenie wywołało falę spekulacji dotyczących szczególnie młodej partnerki Roberta Palmera. Mary Ambrose była bowiem nieobecna w hotelowym apartamencie w momencie, gdy muzyk miał atak serca. Jednak wszelkie spekulacje na temat udziału osób trzecich w zdarzeniu bardzo szybko uciął manager artysty.
Nie mamy powodu, by sądzić, że zmarł z innego powodu niż rozległy zawał serca — przekazał wówczas mediom Nick Carter.
Robert Palmer jeszcze w latach 80. zakochał się w Szwajcarii, gdzie ostatecznie zamieszkał. Na kilka lat przed śmiercią otrzymał nawet obywatelstwo tego kraju. Był na tyle związany z krajem, że chciał być tam także pochowany. Jednak po jego śmierci rodzina zdecydowała się jednak pochować go w Wielkiej Brytanii, z której pochodził.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!