Tam mąż Małgorzaty Braunek rozsypał jej prochy. "To dla buddystów pójście do nieba"
Małgorzata Braunek po długiej chorobie zmarła w wieku 67 lat. Uroczystości pogrzebowe zostały odprawione zgodnie z tradycyjnymi obrzędami buddyjskimi. Mąż aktorki pożegnał ukochaną w najważniejszych dla niej miejscach na świecie.
Małgorzata Braunek zmarła 23 czerwca 2014 roku. Od śmierci polskiej aktorki filmowej i teatralnej niebawem minie dziesięć lat, mimo tego twórcze kreacje gwiazdy wciąż zdobywają coraz to kolejnych wielbicieli. Nadmieńmy, że sympatię publiczności zdobyła za sprawą roli Oleńki Billewiczówny w "Potopie" w reżyserii Jerzego Hoffmana oraz Izabeli Łęckiej – serialu telewizyjnym "Lalka" Ryszarda Bera.
Rozwiąż quiz o najpiękniejszych aktorkach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Małgorzata Braunek odeszła w wieku 67 lat.
Prywatnie Małgorzata Braunek była buddystką, zwierzchnikiem Związku Buddyjskiego Kanzeon. Natomiast 25 stycznia 2011 roku otrzymała tytuł rōshiego, a mianowicie – duchowego nauczyciela zen. Kilka lat później zachorowała na nowotwór jajnika.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Zobacz także: Maryla Rodowicz znów szokuje. Piosenkarka wystąpi w „Tańcu z gwiazdami”
Pogrzeb odbył się zgodnie z tradycją buddyjską. Ciało artystki zostało skremowane, a uroczystości pożegnalne odbyły się nad Wisłą. Ostatnią wolą Małgorzaty Braunek było rozsypanie jej prochów w Azji. Prośbę tę wypełnił mąż Andrzej Krajewski, który wyruszył w prawie trzymiesięczną podróż na Wschód.
– To była pielgrzymka w intencji żony. Gdziekolwiek byłem, wszędzie ofiarowałem szczyptę jej prochów w znaczących miejscach. Znaczących dla mnie, dla niej, dla nas wspólnie. Wszędzie, gdzie widziałem w znaczących miejscach piękne figury Buddy, nie mogłem się powstrzymać i symbolicznie zostawiałem szczyptę prochów, wrzuciłem je także do morza i do Mekongu – wspominał Andrzej Krajewski "Super Expressowi". – Ale również specjalnie pojechałem w Indiach do Waranasi, czyli do świętego grodu Hindusów, którzy wierzą, że śmierć w Waranasi, spopielenie i wrzucenie prochów do Gangesu, a potem dotarcie ich do oceanu to dla buddystów pójście do nieba. Byliśmy tam kiedyś z żoną i powiedzieliśmy sobie, że chcielibyśmy w ten sposób przejść na drugą stronę. Tak się umówiliśmy – dodał.
Zobacz także: Iza Kuna była… pogodynką! Zobacz zaskakujące nagranie z lat 90.
Andrzej Krajewski wyruszył w podróż w intencji żony
Jak przyznał, pielgrzymka była trudna nie tylko ze względu na trudy podróży, ale również z powodu braku ukochanej Małgorzaty Braunek. "Byłem przyzwyczajony do życia i podróżowania z nią. [...] Ona była moimi zmysłami, wrażliwością, apetytem na życie, mądrością... wszystkim" – wyznał Andrzej Krajewski.
Pośmiertnie z inicjatywy aktorki powstała również fundacja jej imienia. Fundacja Małgosi Braunek "Bądź" działa nieprzerwanie od 2015 roku. W akcję charytatywną zaangażowała się w Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek oraz Artur Cieślar, pisarz, reportażysta i przyjaciel filmowej Oleńki.
Zobacz także: Katarzyna Bosacka radzi jak grillować. Nie tylko obróbka ma znaczenie
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!