advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Posłuchałam nowości od ikony lat 80. Są perełki i spryt!

5 min. czytania
08.04.2025 17:26
Zareaguj Reakcja

Elton John zalicza się do grona najlepszych i najbardziej wpływowych muzyków w historii. Owszem, dwa lata temu zaprzestał koncertowania, a do tego doszły problemy zdrowotne. Jednak muzyki nie porzucił. Choć nie było łatwo, Brandi Carlile zainspirowała 78-letniego artystę do nagrania wspólnego albumu. Czy to powrót w wielkim stylu? Oto recenzja albumu "Who Believes in Angels?".

Elton John z pomocą Brandi Carlile powrócił na tron. Nie obyło się bez łez
fot. Library of Congress Life / CC-Zero / Raph_PH / CC-BY-SA-2.0 / Wikimedia Commons
  • Elton John i Brandi Carlile na początku kwietnia wydali album "Who Believes in Angels?".
  • To właśnie Amerykance udało się przekonać brytyjską ikonę do powrotu z nowym krążkiem.
  • Przedstawiamy recenzję płyty "Who Believes in Angels?".

78-letni wokalista, pianista i kompozytor Elton John to niepodważalna ikona muzyki. 43-letnia wokalistka i autorka tekstów Brandi Carlile obecnie też cieszy się uznaniem – szczególnie w środowisku country rocka – o czym świadczy choćby 11 nagród Grammy na jej półkach (sic!). Teraz artyści łączą siły. Acz niepierwszy raz!

Rozwiąż quiz o przebojach lat 70. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe przeboje lat 70. Ekspert zgarnie co najmniej 16/20!

1/20 Kto w 1970 roku wydał album "Enigmatic"?

Elton John i Brandi Carlile ze wspólną płytą

Elton John i Brandi Carlile znają się od wielu lat. Pierwszy raz współpracowali w 2009 r., kiedy Brytyjczyk pojawił się gościnnie na trzecim albumie Amerykanki, "Give Up the Ghost". Wówczas jeszcze Carlile nie była aż tak dobrze znana. Zupełnie inaczej wyglądało to w 2021 r., kiedy John zaprosił ją do utworu "Simple Things" z płyty "The Lockdown Sessions".

Cztery lata temu byli już bliskimi przyjaciółmi. Legendarny muzyk mógł liczyć na artystkę także wtedy, kiedy w 2023 r. ogłosił koncertową emeryturę. Niedługo później zastrzegał, że – choć chce się skupić na rodzinie – to nie porzuca muzyki. Potem okazało się, że do pracy nad nowym materiałem zmotywowała go właśnie Carlile.

Redakcja poleca

W październiku 2023 r. oboje "zamknęli się" na 20 dni w Sunset Sound Studios w Los Angeles. Towarzyszyli im niezastąpiony tekściarz i przyjaciel Eltona Johna Bernie Taupin, perkusista Red Hot Chili Peppers Chad Smith, były gitarzysta i klawiszowiec tej kapeli Josh Klinghoffer, a także basista Pino Palladino. Nad całością czuwał ceniony producent Andrew Watt (odpowiadający choćby za "Hackney Diamonds" The Rolling Stones). Co z takiej mieszanki wyszło?

Recenzja płyty "Who Believes in Angels?"

Elton John i Brandi Carlile w materiałach prasowych nie kryli, że "wychodzili nawzajem ze swoich stref komfortu", żeby stworzyć "Who Believes In Angels?". Sesje nagraniowe były burzliwe (co można było zobaczyć w filmie zapowiadającym album). Sprawy nie ułatwiały problemy zdrowotne Brytyjczyka.

Oglądaj

Dla 78-latka był to "jeden z najtrudniejszych do nagrania albumów w karierze", ale jednocześnie jeden z "najlepszych". Początkowa frustracja związana z procesem twórczym i dużymi oczekiwaniami samego Eltona była okupiona łzami, ale ostatecznie – po wielu bojach – przerodziła się w poczucie spełnienia, szczęścia i zadowolenia z ostatecznego rezultatu. Słusznie zresztą. 

Elton John pokazał bowiem, że – choć jest coraz bliżej końca kariery – wciąż może robić dobrą, interesującą i mocną muzykę! Tę moc słychać już w otwierającym album kawałku "The Rose of Laura Nyro", stanowiącym hołd dla zmarłej w 1997 r. piosenkarki Laury Nyro.

Redakcja poleca

W materiałach prasowych Elton zaznaczał także, że zawsze "wzorował się na tym, jak Nyro tworzyła piosenki", bo zapewniała im zróżnicowaną budowę. Lubiła zwalniać, przyspieszać, dodawać bogate intra i kody. Brytyjczyk zadbał o te elementy w swoim utworze poświęconym artystce.

Rozpoczyna się on ponad dwuminutowym eklektycznym wstępem – przechodzącym od retro syntezatorów, przez rockowe uderzenie w postaci solówki gitarowej, po fortepian. Potem wchodzi nieco spokojniejsza główna część, brzmiąca jak zblendowane ze sobą style poprockowy Eltona z lat 70. i countryrockowy Carlile. Efekt ten wzmacniają wokale z harmoniami, co dla Brytyjczyka było nowością. Piosenkę wieńczy zaś dynamiczne outro.

Nie ma miejsca na nudę

Kolejny utwór to kolejny hołd – tym razem dla Little Richarda. Mamy więc tu oldschoolowego rock'n'rolla z nutą bluesa. Przywodzi on nieco na myśl także klasyki Eltona Johna typu "Saturday Night’s Alright (For Fighting)" czy "Crocodile Rock". Tutaj jedynym minusem jest nieco zbyt hałaśliwy i mało wyrazisty miks w refrenie.

Tego problemu nie ma już w kolejnym mocnym rock’rollowym, acz podanym w nowocześniejszej formie, klejnocie – "Swing for the Fences". To podnoszący na duchu hymn dla społeczności LGBTQ+. Należy do niej nie tylko Elton John, ale także Brandi Carlile, która dominuje we wspomnianej piosence.

Redakcja poleca

Po żywiołowej trójcy przychodzi czas na chwilę wytchnienia w balladach. Prowadzone przez fortepian "Never Too Late" ma wymowny tytuł i bardzo poruszający tekst o tym, że na nic nie jest za późno.

Drugą balladą jest, utrzymana w klimacie lo-fi, śpiewana przez Carlile i grana na gitarze akustycznej, "You Without Me". Również posiada osobisty tekst, odnoszący się do puszczania swojego dziecka w dorosły świat.

Pół na pół

Druga połowa płyty rozpoczyna się tytułowym "Who Believes In Angels?", które odnosi się do relacji Eltona Johna i Brandi Carlile. Tworzą tutaj idealny duet. Cytując samego 78-latka, "to bardzo potężna piosenka, która osiąga niesamowity punkt kulminacyjny w refrenie". Pasuje to nie tylko do muzyki, ale też samych emocji w zawartych w singlu. Fragment "I've been there" chyba każdemu wryje się w pamięć.

Jeszcze większy "wybuch" czeka nas w refrenie łączącego rock’n’rolla, rocka, contry i folk "The River Man", które oparto na riffie gitarowym Andrew Watta. Równie skutecznie pobudza i podnosi na duchu odrobinę spokojniejsze i z bardzo delikatnym posmakiem bluesa "A Little Light".  

"Someone To Belong To" odznacza się podobnym nastrojem, ale powoli skręca już w nieco mniej oczywiste dla tego albumu brzmienia, włączające elementy rocka alternatywnego z lat 90. To dość nietypowe, ale zadziwiająco pasujące, wprowadzenie w zamykającą album balladę "When This Old World Is Done With Me".

Redakcja poleca

Ostatni utwór z płyty to delikatna ballada na pianinie, kojarząca się trochę z "Can You Feel The Love Tonight". Elton John tutaj w pojedynkę rozprawia o przemijaniu. Samoświadomy i pełen godności.

Napisałem utwór na koniec płyty. Otrzymałem tekst od Berniego Taupina i zacząłem pracować nad melodią. Zacząłem pisać zwrotkę i pomyślałem: "O, to naprawdę piękne". A potem dotarłem do refrenu i nagle zrozumiałem, że to piosenka o mojej śmierci […]. Po prostu się rozpłakałem – wspominał w podcaście "Smartless" Elton John.

Elton John i Brandi Carlile. Duet idealny

Elton John powiedział "Billboardowi", że "nie chce", by "When This Old World Is Done With Me" było "ostatnią piosenką, w jakiej ludzie go usłyszą". Wskazywał, że "ma więcej do zaoferowania". Tego się trzymajmy. Tym bardziej że albumem "Who Believes In Angels?" 78-latek udowadnia, iż muzycznie i wokalnie ma się naprawdę dobrze.

Duża w tym zasługa Brandi Carlile. Sama błyszczy na tym krążku i ma równie mocny nie tylko głos, ale i charakter jak Brytyjczyk. Dzięki temu, że kilka razy starli się twórczo, wynieśli siebie nawzajem na wyższy poziom. Jednocześnie pokazali, że potrafią przezwyciężyć przeciwności i świetnie ze sobą współgrać, oferując sobie wsparcie.

Wspomniana dwójka podczas nagrywania albumu nie powstrzymywała łez. W kilku miejscach może się to udzielić też słuchaczom. 43-latka (wraz z Berniem Taupinem) potrafiła doskonale wczuć się emocje Eltona Johna, o czym zapewniał sam zainteresowany. Stworzyła z nim też doskonałe harmonie, które otaczają album niczym woal.

Redakcja poleca

Podsumowując: patrząc po zapowiedziach i pierwszych singlach, otrzymaliśmy to, czego można się było w dużej mierze spodziewać. W tym wypadku jednak nie oznacza to nic złego. Przeciwnie – dotychczasowi fani dwójki nie będą zawiedzeni. Znajdą tu ciekawe perełki, nawiązujące do klasyków Eltona (szczególnie z lat 70.) i szlagierów Carlile.

Elton John i Brandi Carlile bazowali w dużej mierze na tropach dobrze znanych z twórczości każdego z nich, ale sprytnie je połączyli, czasami w dość nietypowy sposób. Dzięki temu całość brzmi "swojsko", ale jednocześnie wcale nie przestarzale ani nudno. Brytyjczyk i Amerykanka świetnie siebie uzupełnili. Stworzyli miłą mieszankę żywiołowości oraz wolniejszych, bardziej refleksyjnych brzmień.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!