Włącz radio

20 zł za jedną krewetkę? To najdroższe danie na Open'erze. "Takie są festiwale"

4 min. czytania
02.07.2026 14:55
Zareaguj Reakcja

Czy na Open’erze musi być drogo? Strefa gastronomiczna na największym w Polsce festiwalu jest niezwykle bogata i przyciąga wielu wygłodniałych imprezowiczów. Ci już po zjedzeniu zazwyczaj wyciągają jeden wniosek: tanio nie jest.

Open'er Festiwal 2026 - ceny
fot. Karol Makurat/REPORTER/EastNews, Radio Złote Przeboje
  • 1 lipca rozpoczął się Open'er Festival 2026.
  • Na terenie imprezy dostępna jest bogata strefa gastronomiczna.
  • Sprawdziłam, czy uczta na Open'erze grozi paragonem grozy.

Organizatorzy Open'er Festival nie publikują nigdy szczegółowych statystyk dotyczących tego, ile osób skorzystało danego roku z punktów gastronomicznych w ciągu czterech dni imprezy. Wiadomo jednak, że całe wydarzenie tylko w zeszłym roku odwiedziło 140 tysięcy uczestników i uczestniczek, z których zdecydowana większość dokonywała zakupów w strefie gastronomicznej.

Open’er Festiwal 2026. Czy na festiwalu musi być drogo?

Ile osób na Open’erze skorzysta z usług strefy gastronomicznej w tym roku? Sporo, bo na teren imprezy nie można wnosić napojów oraz własnego jedzenia. W takiej sytuacji pozostają nam dwa wyjścia - najeść się pod korek przed wyjściem albo kupić coś na miejscu. I choć festiwalowa oferta jest niezwykle bogata, to bogatym trzeba też być, by bez wyrzutów sumienia móc sobie na coś pozwolić.

Sushi, ramen, owoce w czekoladzie, burgery, zapiekanki, pączki, makarony i oczywiście frytki. By móc zacząć próbować, trzeba najpierw swoje odstać w kolejce, a później... słono zapłacić. Jak w tym roku kształtują się ceny na Open'erze? Cóż, tanio już było.

Redakcja poleca

Zacznijmy od najdroższego, czyli sushi. Nie od dziś wiadomo, że w dobrej restauracji zapłacimy za nie dosyć sporo. Kto by się jednak spodziewał, że na festiwalu cena będzie jeszcze wyższa. Za jedną rolkę futomaki (6 sztuk, przy czym połowa jest z łososiem, a reszta z samymi warzywami!) trzeba zapłacić 48 złotych.

Tuż obok w menu widnieją krewetki w tempurze. Za 5 sztuk tego azjatyckiego przysmaku przyjdzie nam zapłacić... 98 złotych. Nie trzeba być matematykiem, by łatwo obliczyć, że to niemal 20 złotych za jedną (!) krewetkę. Tym samym danie zyskuje miano najdroższego na całym Open'er Festivalu 2026. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo (jeszcze) nie natrafiłam na droższe...

- https://www.instagram.com/opener_festival/p/DZ9va_UiDvE/

Makaron, sushi, a nawet tosty. To można zjeść na Open'erze

Menu stref gastronomicznych dawno przestało ograniczać się wyłącznie do kiełbaski z grilla. Open'er Festiwal od lat oferuje całą paletę smaków, od kuchni polskiej, poprzez azjatycką i włoską po amerykańską. Ile trzeba zapłacić za poszczególne pozycje w openerowym menu? Choć oczywiście da się znaleźć tańsze opcje, to niekoniecznie można się nimi najeść:

  • małe frytki (150 g) - 22 zł; 
  • zakręcony ziemniak (60 cm) - 29 zł; 
  • mini donuty (250 g) w zależności od smaku - 35-50 zł; 
  • wrap z kurczakiem - 40 zł; 
  • kubełek stripsów (350 g) - 72 zł; 
  • krewetki w tempurze (5 sztuk) - 98 zł; 
  • churros (6 sztuk) - 40 zł; 
  • chicken sando - 45 zł; 
  • zupa miso - 25 zł; 
  • pulled pork (ok. 350 g) - 42-48zł; 
  • burger klasyczny (160 g mięsa) - 40 zł; 
  • pizza margherita (32 cm) - 38 zł; 
  • tosty z serem - 34 zł.

Aby najeść się do syta i pić coś w ciągu całego, intensywnego dnia, należy przygotować gruby portfel. Moim zdaniem bezpieczny budżet, jeśli faktycznie chcemy nie tylko na chwilę zaspokoić głód, ale faktycznie napełnić brzuchy, powinien wynosić minimum 100-150 zł dziennie na osobę.

Czemu na Open’erze jest drogo i co na to festiwalowicze?

Ceny jedzenia i napojów nie tylko na Open'erze, ale wszystkich festiwalach muzycznych, są powszechnie uznawane za bardzo wysokie. Często przewyższają one nawet stawki spotykane w standardowych restauracjach. Dlaczego opłaty w strefach gastronomicznych określane są mianem "paragonów grozy"? Powodów jest kilka.

Redakcja poleca

Nie jest tajemnicą, że właściciele stoisk gastronomicznych muszą płacić organizatorom wysokie sumy za możliwość rozstawienia się na terenie festiwalu. Doprowadzenie prądu, wody czy koszty opłacenia personelu w warunkach polowych są z reguły znacznie wyższe niż te w stacjonarnych miejscach.

Ponadto regulaminy imprez masowych zazwyczaj zabraniają wnoszenia własnego jedzenia i napojów na teren koncertów, co zmusza uczestników do korzystania z wyznaczonej strefy gastro. Dlaczego więc właściciele food trucków mieliby na tym monopolu nie skorzystać...?

Open\'er Festival 2026 - ceny
fot. Radio Złote Przeboje / Open\'er Festival 2026 - ceny

Mimo to tegoroczni uczestnicy Open’er Festiwalu często i gęsto korzystają ze stron gastronomicznych. Nie mają wyboru? Chcą poczuć w pełni klimat imprezy? Zapytani przeze mnie festiwalowicze zdają się mieć jedno stanowisko.

"Drogo, ale co zrobić. Tak chyba musi być. Takie są festiwale. Też myślę sobie, że to dla mnie jedyne takie wydarzenie w roku, więc nie patrzę aż tak na ceny" – zdradziła nam Asia z Krakowa. "Jadłem lepsze jedzenie i w większych porcjach. Ale ceny chyba są tu normalne. Wysokie oczywiście, ale takie są realia na festiwalach po prostu" – przyznał zrezygnowany Kamil z okolic Kielc. "No jest zdecydowanie za drogo, ale po tylu godzinach chodzenia i zabawy jestem po prostu głodny" – podsumował Kacper z Gdyni.

Źródło: ZlotePrzeboje.pl