advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Córka milionera i ikona TikToka. Oto fenomen Lany Del Rey

9 min. czytania
25.07.2025 06:35
Zareaguj Reakcja

Lana Del Rey to szczególna postać na tle popkultury nie tylko w USA. Praktycznie każda jej nowa płyta zbiera dobre recenzje lub przynajmniej zbiera głosy zachwytu wśród fanów i fanek – zwłaszcza tej drugiej grupy, bo muzyka Lany trafia przede wszystkim do kobiet. Jednak twórczość artystyczna to nie jedyny powód, dla którego młoda Amerykanka rozkochała w sobie miliony z całego globu.

Lana Del Rey, czyli niekoronowana królowa dream popu
fot. Wikimedia (CC BY 2.0, Raph_PH)
  • Lana Del Rey jest jedną z najważniejszych amerykańskich piosenkarek swojego pokolenia.
  • Na jej gigantyczną popularność mają wpływ nie tylko muzyka, ale również wizerunek sceniczny.
  • Muzykę Lany upodobały sobie przede wszystkim tiktokowe romantyczki.

Lana Del Rey tak naprawdę nazywa się Elizabeth Woolridge Grant. Młoda Lizzy dorastała w świecie wielkich pieniędzy – jej ojciec to znany milioner Robert England Grant Jr. – i szkół prowadzonych przez osoby reprezentujące różne nurty chrześcijaństwa.

Mimo że chowana w cieplarnianych warunkach, panna Grant nie uniknęła poważnych problemów wieku dorastania. Dość wspomnieć, że jeszcze będąc nastolatką, borykała się z uzależnieniem od napojów wysokoprocentowych i innych zakazanych substancji. 

Właśnie dlatego wysłano mnie do szkoły z internatem w wieku 14 lat – aby wytrzeźwieć – wyznała po latach Lana Del Rey w jednym z wywiadów (GQ).

Ostatecznie okazało się, że zmiana szkoły na placówkę z internatem, prowadzoną przez surowych przedstawicieli Kościoła episkopalnego, nie jest wystarczającym lekarstwem na ciężkie uzależnienie. W pewnym momencie Lana Del Rey była zmuszona zawiesić zdobywanie wykształcenia na rzecz rozpoczęcia intensywnej terapii. 

Redakcja poleca

Nadwrażliwa panienka ze strachem przed śmiercią 

Już jako mała dziewczynka Lana Del Rey szczególnie intensywnie odbierała otaczający ją świat. Zresztą właśnie nadwrażliwość była jednym z powodów, dla których przyszła gwiazda w tak młodym wieku wpadła w poważne problemy z zachowaniem trzeźwości. Pannę Grant przytłaczały m.in. natrętne myśli o śmierci – obsesyjnie bała się dnia, gdy straci ukochanych bliskich. 

Kiedy byłam bardzo młoda, byłam w pewnym sensie przytłoczona faktem, że moja matka, ojciec i wszyscy, których znałam, pewnego dnia umrą, ja też. Przeżyłam coś w rodzaju kryzysu filozoficznego. Nie mogłam uwierzyć, że jesteśmy śmiertelni. Z jakiegoś powodu ta świadomość przyćmiła moje doświadczenie. Przez jakiś czas byłam nieszczęśliwa. Wpadłam w kłopoty. Dużo piłam. To był trudny okres w moim życiu – wyznała Lana Del Rey w rozmowie z "The Telegraph". 

Szczęśliwie Lanie Del Rey ostatecznie udało się wytrzeźwieć, w czym, jak przynajmniej zapewnia, trwa konsekwentnie od 2003 roku. Na sukces złożyły się liczne czynniki: od wsparcia udzielanego przez bliższą i dalszą rodzinę i muzyczną pasję po głęboką religijność. Grant studiowała nawet filozofię ze szczególnym uwzględnieniem metafizyki, co nie przeszkadzało jej zresztą w stawianiu pierwszych kroków w show-biznesie. 

Zjawiskowa Lizzie, królowa nowojorskich scen 

Osoby, które nie przepadają za Laną Del Rey, regularnie wytykają piosenkarce dorastanie w cieplarnianych warunkach i uprzywilejowanie. Początki Lizzy Grant w świecie muzyki nie polegały jednak na udaniu się z bogatym ojcem do wybranego studia muzycznego oraz nagraniu płyty za jego pieniądze. Zaczynała bowiem od występów na nowojorskich scenach klubowych.

Redakcja poleca

Dziś Lana Del Rey jest niekoronowaną królową dream popu i alternatywy. Nikogo nie powinno więc dziwić, że pierwsze kroki stawiała na scenie undergroundowej, trzymając się z daleka od głównego nurtu pierwszej dekady lat 2000. Występowała pod różnymi pseudonimami, wśród których wyróżniają się Sparkle Jump Rope Queen ("Królowa Iskrzącej Skakanki") i Lizzy Grant and the Phenomena ("Lizzy Grant i Zjawiska"). 

"Ówczesna" Lana Del Rey różniła się od "obecnej" nie tylko pseudonimami. Początkująca piosenkarka nie nosiła się jeszcze w swoim charakterystycznym stylu, co dobrze widać na poniższym nagraniu. Gdyby nie charakterystyczna uroda Lizzie Grant, trudno byłoby rozpoznać w tej "amerykańskiej blondynce" w koszulce i jeansach boginię stylu vintage, za którą dziś uchodzi.

Oglądaj

Jak Lizzie Grant stała się Laną Del Rey

Pierwsze single piosenkarki ukazywały się pod imieniem i nazwiskiem Lizzy Grant, dopiero z czasem wpadła ona na pomysł, by tworzyć pod mianem Lany Del Rey. Pseudonim ten był w sporej mierze inspirowany językiem hiszpańskim oraz – Kubą. Bowiem w czasie, gdy Lizzy "przedzierzgnęła się" w Lanę, szczególnie chętnie odwiedzała Miami, gdzie regularnie spotykała swoich kubańskich przyjaciół. 

Chciałam mieć imię, które pozwoliłoby mi nadać muzyce kształt. W tamtym czasie często jeździłam do Miami, rozmawiając dużo po hiszpańsku z przyjaciółmi z Kuby – Lana Del Rey kojarzyła mi się z urokiem nadmorskiego wybrzeża. Brzmiało to wspaniale, gdy wymawiało się to na końcu języka – wyjaśniła Lana Del Rey po latach w wywiadzie dla brytyjskiego wydania magazynu "Vogue".

Wśród swoich innych "inspiracji" przy wymyślaniu pseudonimu, piosenkarka wymieniła również aktorkę Lanę Turner i... samochód Ford Del Rey. Jednak nie byłoby Lany Del Rey, jaką ją dzisiaj znamy, gdyby nie pozostałe elementy wizerunku scenicznego. I mam tu na myśli przede wszystkim kwestie wizualne. 

Aligatory, śluby i złote spinki

Przez lata życie prywatne Lany Del Rey budziło zainteresowanie nie tylko ze względu na jej twórczość muzyczną, ale również – życie prywatne. Piosenkarkę łączono z wieloma mężczyznami: jak wyliczył serwis Harpersbazaar.com, piosenkarka umawiała się m.in. z Francesco Carrozzinim, Seanem Larkinem czy Evanem Winikerem. Jednak dopiero w ubiegłym roku Lizzy Grant znalazła kogoś, komu udało się zaciągnąć ją przed ołtarz. I wybuchła bomba. 

Mężczyzna, któremu udało się skłonić Lanę Del Rey do ślubu, nie był żaden aktor, piosenkarz lub przedstawiciel innego zawodu kreatywnego. Jeremy Dufrene, bo tak nazywa się mąż artystki, to bowiem przewodnik turystyczny, pracujący w firmie Airboat Tours by Arthur w Des Allemands w Luizjanie, niedaleko Nowego Orleanu.

W ramach swoich obowiązków służbowych Dufrene prezentuje zainteresowanym osobom m.in. aligatory w ich naturalnym środowisku. Zwłaszcza ta ostatnia kwestia mocno zelektryzowała fanów Lany Del Rey z TikToka, co zaowocowało choćby licznymi cosplayami, których twórcy wcielali się w postać Lizzy Grant i jej męża.

Nie można zresztą zaprzeczyć, że Lana Del Rey sama umiejętnie podkręca zainteresowanie fanów akurat tym aspektem działalności zawodowej jej wybranka. W trakcie tegorocznej Met Gali piosenkarka pojawiła się na czerwonym dywanie z fryzurą, w której wyróżniały się złote spinki w kształcie aligatorów. Nie było żadną tajemnicą, dla kogo hołd stanowił wybór właśnie takiej, a nie innej ozdoby.

Stare pieniądze i dzieci kwiaty, czyli kiedyś było lepiej

Każda kolejna płyta Lany Del Rey nieodłącznie wiąże się z przyjęciem przez piosenkarkę kolejnej spójnej estetyki na potrzeby nie tylko akcji promocyjnej, ale również – tras koncertowych. Nie ma w tym zresztą nic zaskakującego.

Wystarczy zwrócić uwagę na polskie "podwórko", by dostrzec, że podobną strategię od lat z powodzeniem wykorzystują również rodzime artystki. Z rynków bliższych Lizzy Grant można przytoczyć m.in. postać Taylor Swift i prawdziwej wirtuozce manewrowania między poszczególnymi "erami" własnej twórczości. 

Jednocześnie Lana Del Rey pozostaje konsekwentna w swojej – pozornej i celowej – niekonsekwencji. Bez względu na to, czy na potrzeby płyty wciela się w wyrafinowaną damę z wyższych sfer, reprezentantkę "starych pieniędzy" ("National Anthem"), czy beztroską hipiskę z kwiatami we włosach ("Freak"), kluczowe do zrozumienia scenicznej postaci Lizzy Grant są elementy, które są niezmienne. 

Co łączy sukienki w stylu pin-up girls i amerykańską flagę z postaciami Priscilli Presley i Jackie Kennedy? Odpowiedź jest banalna, ale i tak musi paść, by dało się zrozumieć esencję całej postaci Lany Del Rey.

Wszystkie te elementy i postaci głęboko wryły się w świadomość jako swoiste klisze amerykańskiej popkultury. Twórczość Lizzy Grant od samego startu pozostaje wręcz zanurzona w odniesieniach do historii – mody, stosunków społecznych, polityki... Jednak inny wspólny mianownik to oczywiście tęsknota za przeszłością. 

Hasło "nostalgia" jest definiowane przez Słownik Języka Polskiego (sjp.pl) jako:

1. tęsknota za krajem ojczystym;
2. tęsknota za czymś, co minęło; melancholia.

Oczywiście my skupimy się na tym drugim wyjaśnieniu. Nie jest żadną tajemnicą, że ludzie mają tendencję, by z wiekiem coraz bardziej idealizować przeszłość – z naciskiem na swoje dziecięce lub/i młodzieńcze lata.

Amerykanie, Polacy, Rosjanie, Japończycy: jakiejkolwiek nacji nie wymienię, jej przedstawiciele nie stanowią w powyższej kwestii żadnego wyjątku. Rzecz jasna od każdej reguły są wyjątki; trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to na nostalgii w dużej mierze opierają się fundamenty scenicznego wizerunku Lany Del Rey

Wśród tematów, które Lana Del Rey podejmuje w tekstach swoich piosenek szczególnie chętnie, są wartości uniwersalne: miłość, przyjaźń, tęsknota, smutek. Występują one zresztą w różnych konfiguracjach: od żalu za utraconą młodością ("This Is What Makes Us Girls"), przez cierpienia związane z toksycznym związkiem ("Ultraviolence"), po tęsknotę za dawnym ukochanym ("Summertime Sadness"). W efekcie utwory Lizzy Grant są w stanie trafić do możliwie najszerszej widowni, z której niemałą część stanowią...

Romantyczne melancholiczki w wiankach

Obserwując użytkowniczki TikToka, które są szczególnie aktywne w wyrażaniu swojego uwielbienia dla muzyki Lany Del Rey, nietrudno zauważyć, że wyróżnia je pewna tendencja, określana przez przedstawicieli pokoleń X i Z jako: "romantyzowanie życia" (ang. romanticizing life).

Najogólniej mówiąc, jest to zjawisko polegające na znajdowaniu piękna i czerpaniu radości w drobnych rzeczach. Romantyzowaniem życia może być zarówno picie porannej kawy w ulubionym kubku czy oglądanie filmu na świeżym powietrzu jak i spacer po łące o zachodzie słońca. 

Muzyka Lany Del Rey, zanurzona w nostalgicznych tęsknotach, idealnie sprawdza się jako tło rozmyślań nad przemijaniem, rozpamiętywania dawnych miłości czy nawet – cieszenia się prostymi przyjemnościami. Na TikToku panuje nawet trend, okrzyknięty przez użytkowniczki jako "Lana Del Rey effect".

Osoby, które biorą udział w tym wyzwaniu, pokazują zmiany fizyczne, które zaszły w nich od kiedy zaczęły regularnie słuchać muzyki Lizzy Grant. Najczęściej: "przerzuciły" się z prostych i wygodnych ubrań na bardziej "romantyczne" i wyszukane kreacje, stereotypowo pasujące do udręczonych dusz targanych miłosnymi rozterkami. 

Czymś, co stanowi nieodłączny atrybunt większości wielbicielek muzyki Lany Del Rey, jest ręcznie pleciony – chociaż też nie zawsze – wianek. Miłośniczki Lizzy Grant idąc na koncert swojej idolki chętnie wplatają także we włosy wstążki czy wpinają spinki w kształcie kwiatów.

Z jednej strony stoi za tym chęć upodobnienia się do jednego z "wizerunków" idolki, z drugiej jednak – pewna forma nostalgii za "dziewczęcością" rozumianą jako okres, gdy doświadczami rzeczy po raz pierwszy.

Pierwszy raz zakochujemy się, wchodzimy w pierwsze przyjaźnie, pierwszy raz idziemy na "dorosły" koncert i tak dalej, pozostajemy zawieszeni – lub w tym przypadku raczej zawieszone – między dzieciństwem a kobiecością. 

Tort, tom wierszy, a może kurtka? Byle z twarzą Lizzy Grant

Wielbicielki muzyki Lany Del Rey – idąc za kluczem z TikToka – to nie tylko melancholijne romantyczki z zamiłowaniem do wstążek i kwiatów wplecionych we włosy, ale również bardzo kreatywne jednostki. Nic więc dziwnego, że w sieci nie brakuje oryginalnych i niestandardowych hołdów pod adresem idolki. Wystarczy kilka, kilkanaście sekund, by natrafić na m.in. torty rodzinowe z twarzą piosenkarki lub wręcz całe imprezy, odnoszące się tematycznie do wybranej płyty Del Rey. 

To nie jedyny sposób, w który miłośniczki melancholijnych piosenek o miłości (czytaj: twórczoścy Lany Del Rey) wyrażają podziw dla swojej idolki. Poza wieszaniem plakatów piosenkarki czy urządzaniem imprez tematycznych, miłośniczki Lizzy Grant są gotowe "nosić się" w jej zdjęciach. I nie chodzi o koszulki ze zdjęciami płyt czy gwiazd, dostępne np. do kupienia na oficjalnej stronie danej gwiazdy. Jak np. - twórczyni tiktokowego profilu @ribbonkisses, której dzieło możemy podziwiać poniżej. 

29 września 2020 roku (w Polsce: 30 czerwca 2021) oficjalnie ukazał się tom wierszy Lany Del Rey pt. "Violet robi mostek na trawie". Ich przełożenia na język polski, na zlecenie wydawnictwa Sine Qua Non, podjęła się Anna Gralak. 

Wiersze Lizzy Grant otrzymały dobre recenzje. Pod niebiosa wychwalał je m.in. amerykański miesięcznik "The Atlantic", gdzie czytaliśmy, że autorka ugruntowała swoją pozycję "nieoddzownej pisarki swoich czasów".

W przypadku innej gwiazdy moglibyśmy być podejrzliwi, czy aby na pewno jej twórczość poetycka będzie stać na wysokim poziomie. Jeśli jednak chodzi o Lanę Del Rey zaskoczenie budziłby raczej, gdyby okazała się ona zwykłą grafomanką. Bowiem, podobnie jak jej koleżanka po fachu Taylor Swift, Lana sama pisze swoje piosenki. 

Oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem, że tom poezji Lany Del Rey okazał się prawdziwym hitem wśród jej fanek i fanów. W sieci pojawiły się liczne filmiki, na których kolejne osoby – głównie młode kobiety – dzielą się ekscytacją z powodu lektury.

Oczywiście Lizzy Grant nie byłaby sobą, gdyby nie postawiła nacisku nie tylko na formę, ale również treść. Font wykorzystany w książce sprawił, że mogliśmy poczuć się niczym przy lekturze maszynopisu z maszyny, jakiej używać nie powstydziłaby się Sylvia Plath.

Lana zadbała też o obecność zdjęć, a wszystkie fotografie, bez względu na to, czy ukazywały krajobrazy, budynki czy osoby, pozostawały utrzymane w stylu vintage, jakbyśmy oglądali pocztwórki z podróży w czasie. 

Dziedzictwo Lany Del Rey

Czy Lana Del Rey zostanie jedną z tych piosenkarek, o których twórczości za pół wieku będą dyskutować młodzi adepci literaturoznawstwa, a kolejne pokolenia – odkrywać z inspiracji rodziców, starszego rodzeństwa czy własnych poszukiwań? Rzecz jasna nie da się odpowiedzieć dziś na to pytanie. W końcu historia zna niezliczone przypadki osób w swoich czasach pozostających topowymi gwiazdami, by po latach zostać praktycznie zapomnianymi. 

Jednak tym, co ciężko zakwestionować, jest ogromny wpływ Lany Del Rey na całe rzesze kobiet (w głównej mierze) i mężczyzn – zarówno jeśli chodzi o osoby, które "dorastały" z Laną i te, które zapoznawały się z jej twórczością z perspektywy dorosłego.

Redakcja poleca

Wielu z nich pomogło w odnalezieniu formy ujścia dla emocji towarzyszących przechodzeniu przez trudniejsze etapy życia, dawało przyczynek do wybuchu kreatywności i pomysłowości, a nawet – pozytywnie wpłynęło na gust poprzez ekspozycję na dobrą poezję. 

Wizerunek Lany Del Rey nie musi być spójny z tym, jak Lizzy Grant zachowuje się prywatnie. Zresztą doświadczenie nauczyło nas, że lepiej nie idealizować ulubionych aktorów, piosenkarzy czy innego rodzaju autorytetów, ponieważ nigdy nie wiemy, jakie "trupy" skrywają w szafie.

Jednak bez względu na to, czy prywatnie Lana to miła czy niesympatyczna osoba, pozostaje artystką z krwi i kości, przekuwającą własne doświadczenia i emocje w coś pięknego. I właśnie dlatego trafia prosto do cudzych serc, nawet jeśli za kilkadziesiąt lat będą o niej pamiętać tylko dzisiejsze nastolatki, leczące właśnie pierwsze miłosne rany przy dźwiękach "Summertime Sadness". 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!