Polaku, nie koś trawnika! Ta mała decyzja ma wielkie znaczenie
Spora część osób jest tak skupiona na sobie, że nie zwraca uwagi na mniejsze stworzenia żyjące wokół nas. Tymczasem to przecież istoty żywe, czujące tak samo jak ludzie. Co więcej, niektóre z nich są kluczowe dla bezpiecznej przyszłości nas i naszych bliskich. Najlepszym przykładem są tutaj pszczoły. O tym, dlaczego są tak ważne, opowiedział w rozmowie z naszym serwisem dr Piotr Tykarski z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
- Pszczoły są kluczowymi zapylaczami, od których zależy rozmnażanie wielu gatunków roślin.
- Ich zanik może zaburzyć cały łańcuch ekologiczny i zagrozić bioróżnorodności.
- Pomóc im może każdy: ograniczając stosowanie środków chemicznych, sadząc rośliny miododajne, zostawiając niekoszone łąki i dbając o dziką przyrodę w miastach i poza nimi.
Pszczoły to nasi mali sprzymierzeńcy. Warto o tym pamiętać. Szczególnie teraz, kiedy tak duża jest skala zmniejszania się populacji tych małych owadów. Jak poważny to problem i co on oznacza dla ludzi oraz przyrody? To w rozmowie z dziennikarką serwisu ZłotePrzeboje.pl wytłumaczył dr Piotr Tykarski z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Rozwiąż quiz o zwierzętach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Znasz zwierzęta, które żyją po sąsiedzku? Za 18/20 bijemy brawo
To nie tylko pszczoły w ulach
Ile mamy gatunków pszczół?
Słowo "pszczoła" kojarzy się wszystkim z obrazem pszczoły miodnej, ale poza nią w samej Polsce mamy jeszcze 500 innych gatunków należących do rodziny pszczołowatych.
A na całym świecie?
Prawdopodobnie ok. 20 000. Jest ich bardzo dużo, ale już takich gatunków jak pszczoła miodna – które żyją w wielkich rodzinach – jest bardzo niewiele. Tylko pszczoła miodna i kilka najbliższej spokrewnionych gatunków są hodowane przez człowieka. Cała reszta to pszczoły dzikie, nieudomowione, żyjące w mniejszych lub większych koloniach albo samotnie. Do kolonijnych pszczołowatych należą np. trzmiele, nazywane błędnie bąkami.
Problem osłabiania się czy wręcz wymierania całych populacji dotyczy wszystkich gatunków pszczół?
Tak, nie tylko pszczoły miodnej, ale również tych mniej znanych i mniej licznych (w tym samotnych) gatunków. Przy czym nie lubię używać tak dramatycznych określeń typu "pszczoły wymierają", bo nie do końca tak jest. Kłopot polega na tym, że w różnych rejonach świata są różne przyczyny problemów z bioróżnorodnością, w tym z pszczołami.
Czasami trudno się zorientować, czy ludzie, mówiąc o problemie, mają na myśli pogarszające się warunki przyrody, wpływające na dzikie pszczoły, czy też choroby, pasożyty i środki chemiczne, które utrudniają lub uniemożliwiają funkcjonowanie uli i powodują spadek populacji udomowionej przez człowieka pszczoły miodnej. Zazwyczaj mają na myśli to drugie. Z drugiej strony istnieje cały szereg zjawisk – na co wskazują dane – wpływających na pogorszenie się sytuacji w Europie pszczół w sensie ogólnym. I te problemy mogą być spowodowane odmiennymi czynnikami.
Wpływ pszczół na funkcjonowanie ludzi i przyrody
Dlaczego pszczoły są ważne dla ludzi?
Pszczoły zapylają kwiaty. Karmią swoje larwy, mogą rozwijać się, rozmnażać i powiększać swoje populacje dzięki pyłkowi i nektarowi z kwiatów. Przez to, że zbierają pyłek, przenoszą go przy okazji między kwiatami i w ten sposób je zapylają. Pomagają więc w rozmnażaniu się roślin, bo zapylone kwiaty zmieniają się w owoce, które produkują nasiona, a te pozwalają rozprzestrzeniać się roślinom.
Gdyby pszczół zabrakło, to wiele roślin przestałoby owocować – w tym również tych, których owoce my zjadamy. Trudno sobie wyobrazić świat np. bez jabłek. Nie są niezbędne do życia, ale są bardzo przydatne i pożywne, ale bez pszczół nie będzie ich można naturalnie uzyskać. To właśnie główna rola pszczół w ekosystemach.
Jakie inne ważne role spełniają pszczoły?
To zależy z czyjej perspektywy ważne. Wszystkie organizmy na świecie są w jakimś stopniu ze sobą powiązane różnymi zależnościami. Są – choć jest ich mało – na świecie zwierzęta, które jedzą same pszczoły, odżywiają się nimi. Są też zwierzęta uzależnione od miodu i od zasobów, które pszczoły tworzą. Istnieje całkiem sporo małych owadów, kradnących pożywienie pszczołom. Jeżeli pszczół zabraknie, to te zwierzęta też są skazane na zagładę, ale one z punktu widzenia gatunku ludzkiego są niespecjalnie istotne.
Istotność pszczół nie sprowadza się tylko do zapylania roślin owocodajnych, ale też do zapylania większości innych roślin. Bez nich wiele gatunków utraci zdolność rozmnażania. Z kolei bez nowych pokoleń roślin wiele zwierząt straci źródła pożywienia. Pszczoły jako zapylacze pełnią kluczową rolę dla zwierząt i człowieka, dla całej przyrody. Uzależnione od nich jest przetrwanie różnych gatunków.
Jeśli chodzi o znaczenie pszczół dla człowieka, to można jeszcze wymienić choćby miód, prawda?
Poza owocami to dla gospodarki bardzo ważna sprawa, bo miód ma mnóstwo cennych właściwości spożywczych i leczniczych. Jest też propolis, służący do produkcji leków i kosmetyków. Podobnie wosk wykorzystywany choćby do świec. Tak więc dzięki pszczołom uzyskujemy bardzo wiele komponentów i substancji, które są nam przydatne.
Zagrożenia, jakie niesie za sobą zmniejszenie populacji pszczół
Czy można zaryzykować stwierdzenie, że człowiek mógłby sobie nie poradzić, jeśli – czysto hipotetycznie – pszczoły by wyginęły?
Gdyby zabrakło nam owoców, miodu i produktów pszczelich, to pewnie byśmy sobie jakoś poradzili. Natomiast pytanie, czy przypadkiem straty ekologiczne, utrata możliwości rozmnażania się przez uzależnione od pszczół rośliny, nie przerwałyby zależności w świecie przyrody i nie spowodowałyby jakieś katastrofy ekologicznej.
Może nastąpiłaby reakcja łańcuchowa? Na zasadzie takiej, że giną wszystkie pszczoły, potem kolejne gatunki roślin i zwierząt, tracimy znaczną część różnorodności biologicznej, a na końcu okaże się, że są jeszcze inne konsekwencje, dotyczące np. stanu gleby, wód itd. Różne rzeczy są możliwe, bo jest mnóstwo powiązań w przyrodzie. Komuś zabraknie jedzenia, znikną np. jakieś organizmy, biorące udział w oczyszczaniu wody albo znikną ptaki, a przez to rozmnożą się szkodniki i pozbawią ludzi żywności.
No właśnie – głód to duży problem w niektórych częściach świata, a przez ograniczenie populacji pszczół może się jeszcze pogłębić.
No tak, z tym że do oszacowania tego trzeba byłoby mieć pełne statystyki, np. w jakim stopniu poszczególne państwa, społeczeństwa są uzależnione od owoców albo miodu, choć to drugie jest bardziej dodatkiem, luksusem. W krajach, w których społeczeństwo jest zależne od owoców, to rzeczywiście jest zagrożenie, ale może w innych przypadkach wystarczyłoby mieć pszenicę i inne zboża –którym pszczoły nie są potrzebne do przetrwania (jako roślinom wiatropylnym).
No ale musimy uwzględnić nie tylko szkody dla człowieka, ale szkody dla przyrody, bo to może za sobą pociągnąć nawet poważniejsze problemy. Nie skończy się wyłącznie na braku owoców.
Przez te zależności zrobiłoby się prawdopodobnie takie koło zamknięte, że nawet straty początkowo dotyczące samej przyrody na koniec wpłynęłyby też na człowieka.
Tak, na pewno, tylko trzeba byłoby umieć to do końca przewidzieć. Jednocześnie nie wiem, czy jest sens wchodzić w to aż tak głęboko. Byłbym daleki od przedstawiania spraw tak, że zaraz będzie katastrofa i koniec świata. Natomiast to są zagrożenia i musimy zdawać sobie z nich sprawę oraz robić wszystko, by ich uniknąć. Musimy skupić się na tym, co robić, żeby pszczołom pomóc.
Co najbardziej szkodzi pszczołom?
Do tego za chwilę dojdziemy, ale najpierw chciałam zapytać, w jakim tempie i jakim stopniu populacja pszczół maleje? Choć to pewnie zależy też od gatunku.
Liczby, które znajdziemy w sieci, to tylko dane wybranych zespołów badawczych, a nie obraz całości. Na podstawie wyników z jakiegoś rejonu Europy nie może wnioskować na temat sytuacji w innych częściach świata. Można więc mówić o trendach i zależnościach wykrytych w jakimś państwie, ale globalnie o to bardzo trudno.
Jednak rzeczywiście – w Europie i w krajach wyżej rozwiniętych gospodarczo oraz bardziej "ogarniętych" rolniczo dostrzeżono większy spadek różnorodności dzikich pszczół i liczby osobników. To rzecz, którą w wielu krajach potwierdzono.
Jakie są tego przyczyny?
Złożone, ale w uproszczeniu można mówić o trzech. Chyba główną jest stosowanie pestycydów, czyli środków ochrony roślin, w tym zwalczających szkodliwe owady. Nie działają wybiórczo – jeśli opryskamy przed szkodnikami pole, to wybijemy wszystko, z pszczołami włącznie. Inne środki ochrony roślin też mogą być toksyczne dla pszczół i innych owadów.
Te, jak wszystkie organizmy, mają florę bakteryjną. Różne bakterie i mikroorganizmy w ich malutkich jelitach są im potrzebne, a środki chemiczne z zewnątrz, np. grzybobójcze, mogą źle na nie wpływać. Przez opryski zdrowotność pszczół może się więc pogarszać. Wtedy są bardziej narażone na pasożyty i choroby.
Istotne jest to, że nie chodzi tylko o środki chemiczne bezpośrednio zagrażające pszczołom, ale także o to, że jeśli opryskamy np. środkami chwastobójczymi pole lub łąkę, możemy wybić wiele roślin, dających pszczołom nektar i pyłek. Zmniejszymy więc ich bazę pokarmową.
A pozostałe przyczyny poza opryskami i chorobami/pasożytami?
W jakimś stopniu może to też wynikać ze zmian klimatycznych, ale bardzo ostrożnie bym do tego podchodził, bo to nie jest najistotniejsza rzecz. Proces zmian klimatycznych jest naturalnym zjawiskiem w przyrodzie i w przeszłości były okresy cieplejsze i zimniejsze.
Teraz oczywiście robi się cieplej, ale niezależnie od kierunku tych zmian, zawsze za nimi podążają rośliny. W cieplejszych warunkach rosną dłużej i zmienia się ich zakres gatunkowy. Wtedy także pszczoły będą miały inne warunki. Stąd zmiany klimatyczne będą na nie wpływały i w tym sensie jest to istotne.
Natomiast bardziej istotne są zmiany w siedliskach, dostępność naturalnych siedlisk z odpowiednią roślinnością. To problem zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej, gdzie rolnictwo jest intensywne, a metody upraw są ściśle kontrolowane. Cały teren, nadający się do zagospodarowania, zagospodarowano, więc dzika przyroda, urozmaicone łąki, lasy i małe zarośla z dzikimi kwiatami zostały niemal wyeliminowane.
Wyobraźmy sobie, że wszystkie obszary dookoła Warszawy zamieniono w pola uprawne albo działki pod zabudowę, a w parkach miejskich kosi się wszystko równiutko kosiarkami i niszczy wszystkie chwasty. Czyli likwidujemy bardzo dużo dzikiej roślinności. Wtedy zasób kwiatów potrzebnych pszczołom do utrzymania się przy życiu tak dramatycznie się zmniejszy, że nie będą miały pokarmu.
To możemy zrobić dla pszczół
Właśnie, w dużej mierze ludzie na to wpływają. Jak więc możemy pomóc pszczołom – na poziomie jednostkowym, jako społeczeństwo oraz na poziomie państwowym i globalnym?
Jeśli chodzi o bezpośrednie przyczyny, powinniśmy starać się pomagać pszczołom, żeby nie chorowały. To środki doraźne. W kwestii substancji zatruwających środowisko powinniśmy kontrolować i ograniczać nadmierne wykorzystanie pestycydów. Jeżeli nie trzeba, to nie pryskać. Jeśli jednak jest to konieczne, to nie pryskać za długo, starać się optymalizować dawki, żeby minimalizować straty wśród owadów.
Musimy też starać się ograniczać niekorzystny wpływ człowieka na środowisko naturalne, czyli nie zagospodarowywać za wszelką cenę obszarów zielonych, pozostawić trochę niekoszonych łąk z urozmaiconą roślinnością. Stąd idea łąk kwietnych, bo chodzi o to, żeby wprowadzać gatunki kwiatów, które są pszczołom przydatne. To bardzo ważna rzecz, o której Polacy coraz więcej mówią.
Ostatnio jest też inicjatywa, by zostawiać w miastach niekoszone trawniki do końca wiosny – żeby dać roślinom możliwość zakwitnięcia i żeby zwiększyła się dostępność kwiatów dla pszczół. Taka sterylność i nadmierne koszenie nie sprzyjają przyrodzie.
Wracając do zmian klimatycznych – rozumiem, że powiązane z nimi globalne ocieplenie, które jest nakręcane z kolei przez działalność człowieka, też ma negatywny wpływ na pszczoły?
Ja należę do osób, które są trochę sceptyczne – tzn. nie mam przekonania, że globalne ocieplenie jest spowodowane w pełni przez człowieka. Jednak niezależnie od stopnia wpływu człowieka, ma ono miejsce. Nie wiemy, jak długo potrwa, ale jednocześnie samo ocieplenie nie powinno mieć na pszczoły złego wpływu, bo tak naprawdę gatunków pszczół jest więcej na południu. W Polsce jest 500 gatunków, a w krajach cieplejszych jest dodatkowe 19,5 tys. Cała różnorodność biologiczna skupia się wokół równika. Im dalej od niego, tym mniej gatunków.
Jeżeli globalne ocieplenie będzie postępować i Polska stanie się krajem ciepłym, to u nas różnorodność biologiczna najprawdopodobniej wzrośnie. Co więcej, jeżeli będzie więcej dwutlenku węgla, to będzie więcej roślinności, a tym samym więcej pokarmu dla pszczół, więc to nie jest trop właściwy, jeśli chodzi o zagrożenia dla pszczół, moim zdaniem.
Co za dużo, to niezdrowo?
Ale ze względu na globalne ocieplenie jest coraz więcej gwałtownych zjawisk pogodowych i wahań w pogodzie. Przykładowo, szybkie i krótkotrwałe wyraźne zmiany temperatury mają chyba wpływ na kwiaty i pszczoły?
Polska ma klimat mieszany. U nas zawsze było raz cieplej, raz zimniej, ale są kraje, w których różnice klimatyczne są znacznie większe. Na Syberii w ciągu lata może być nawet 30 stopni, a w zimie -50.
W kontekście alarmującego w niektórych krajach problemu ograniczania populacji pszczół najważniejsze jest to, żeby dzikiej przyrody nie likwidować i dać jej możliwość utrzymać się przy życiu. Najważniejsze jest dbanie o łąki i zmniejszenie zużycia środków chemicznych. Na razie bowiem nie dysponujemy takimi środkami, które zastąpiłyby pszczoły zastąpiły w pełni efektywnie, z porównywalnym skutkiem.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!