Hit lat 50. powodował frustrację. Nie do wiary, skąd go wzięli
Elvis Presley "pożyczył" ten hit lat 50. po tym, jak usłyszał go w jednym z hoteli. Przez dłuższy czas wykonywał go wyłącznie na żywo. W pewnym momencie Elvis i jego zespół zdecydowali się zarejestrować utwór w studiu. Prace niezupełnie szły po myśli muzyków, którzy z czasem zaczęli odczuwać narastającą frustrację.
- Elvis Presley usłyszał ten utwór po raz pierwszy w hotelu w Las Vegas.
- Niedługo później zaczął wykonywać go na swoich koncertach.
- W jego wykonaniu piosenka stała się rewolucyjnym hitem lat 50.
Elvis Presley był wielką gwiazdą oraz pionierem rock'n'rolla. Niemal wszystko, czego dotknął, zamieniało się w złoto – a przynajmniej tak to wyglądało. Nad tą piosenką męczył się jednak dłuższy czas. W trakcie prac w studiu nagrywano ją kilkadziesiąt razy, zanim otrzymano pożądany efekt.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. The Beatles czy Elvis Presley? Za 50 proc. rejs żółtą łodzią podwodną
Elvis stał się symbolem muzycznej rewolucji
"Hound Dog" to kompozycja, za którą odpowiedzialni byli Jerry Leiber i Mike Stoller, czyli duet producentów muzycznych. Pierwsza wersja utworu została zarejestrowana przez piosenkarkę bluesową "Big Mamę" Thornton w 1953 roku. Wtedy jednak nagranie nie urzekło Elvisa Presleya.
Kompozycja przykuła uwagę gwiazdora dopiero podczas występu grupy wokalnej Bell and the Bellboys, która wykonała ją w jednym z hoteli mieszczących się w Las Vegas.
Gdy Presley po raz pierwszy usłyszał piosenkę na żywo, nie mógł przestać o niej myśleć. Nauczył się chwytów gitarowych, aby samemu grać "Hound Dog" na swoich koncertach. Piosenka w jego wykonaniu stała się prawdziwym hitem lat 50., który przyciągał widownię na występy.
Wtedy też Elvis na dobre spopularyzował charakterystyczny taniec biodrami. Jeden z biografów muzyka Larry Birnbaum opisał jego wykonanie "Hound Dog" jako "symbol rewolucji rock'n'rolla". W pewnym momencie muzyk zdecydował się wejść z piosenką do studia nagraniowego.
"Wymęczyli" ten hit lat 50.
Jak się później okazało, nagrywki nie do końca szły zgodnie z planem. O tych trudnościach opowiedział między innymi gitarzysta Scotty Moore, który współpracował wówczas z Presleyem.
Prawdę mówiąc, byłem wkurzony. Czasami w studiu robisz powtórki zbyt wiele razy i mijasz się z celem. Na przykład trzy wcześniejsze ujęcia były naprawdę tymi, których należało użyć. Gdzieś napisano, że nagrywaliśmy to około czterdziestu lub sześćdziesięciu razy. Ale jeśli ktoś by to liczył, to wyglądało to tak, że graliśmy kilka nut i tyle. To było ujęcie. [...] Byłem sfrustrowany z jakiegoś powodu i w drugiej solówce po prostu wyszedłem - opowiedział Scotty Moore w wywiadzie dla "The Guitar Man".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!