Cenzura chciała wyrzucić go do kosza. Dziś to klasyk PRL
"Indeks" w reżyserii Janusza Kijowskiego należy do najbardziej cenionych filmów z PRL. Obraz miał swoją premierę w 1981 roku, choć powstał kilka dobrych lat wcześniej. Padł jednak ofiarą komunistycznej cenzury. Ówczesne władze chciały uciszyć głos twórców produkcji.
- "Indeks" to polski dramat psychologiczno-obyczajowy.
- Jest sztandarowym przykładem kina moralnego niepokoju z lat 70.
- Cenzura PRL wstrzymywała premierę filmu przez cztery lata.
"Indeks" ujrzał światło dzienne w 1981 roku. Film z udziałem Krzysztofa Zaleskiego, Małgorzaty Niemirskiej czy Mariana Opani znalazł uznanie w oczach widzów i branży. Walczył m.in. o Złotego Lwa w konkursie głównym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Dziś jest uważany za obraz kultowy, ale w PRL władze robiły wszystko, żeby Polacy go nie zobaczyli.
Rozwiąż quiz o filmach z PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka z filmowych hitów PRL. Skąd są te cytaty?
Tak cenzura PRL blokowała premierę filmu Kijowskiego
"Indeks" to "dziecko" reżysera i scenarzysty Janusza Kijowskiego. To jego pierwszy pełnometrażowy obraz nakręcony w 1977 roku. Nie on jednak jako pierwsze dzieło Kijowskiego został dopuszczony do dystrybucji. Przed nim swoją premię miało bowiem "Kung-fu" z 1979 roku.
Władze PRL ograniczały wolność twórczą i utrudniały życie filmowcom. Komunistyczna cenzura próbowała tłumić wszystkie dzieła krytyczne wobec ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej. Tak stało się właśnie z filmem "Indeks".
W przypadku tej produkcji naciski władz komunistycznych były tak silne, że doszło do rozwiązania całej znanej wytwórni o nazwie Zespół Filmowy "Pryzmat". Ostatecznie Polacy mogli poznać "Indeks" dopiero wtedy, kiedy na fali wydarzeń sierpniowych z 1980 roku doszło do częściowego rozluźnienia sytuacji politycznej.
O czym opowiada "Indeks"?
"Indeks" miał ostatecznie znaczny wpływ na przejściową demokratyzację polskiej kultury. W tym dramacie psychologiczno-obyczajowym Janusz Kijowski nawiązywał do wydarzeń z 1968 roku i pokłosia strajków niezadowolonych z ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej studentów.
Ukazał historię Józef Moneta – studenta, który zdecydował się sprzeciwić opresyjnemu systemowi. Stawił się u dziekana za wydalonymi z niejasnych przyczyn z uczelni kolegami. To jednak nie przyniosło skutku, więc drążył sprawę dalej. Niebawem sam przypłacił to wyrzuceniem ze studiów.
Tak o filmie "Indeks" opowiadał cytowany na stronie filmpolski.pl Janusz Kijowski:
Pomysł filmu narodził się z wypracowania szkolnego. Mój profesor w szkole filmowej Wojciech J. Has polecił nam podczas wakacji przygotować scenariusz filmu absolutoryjnego. Warunkiem tego scenariusza miała być adaptacja dowolnie wybranego tekstu z literatury polskiej. Ponieważ uważałem to za warunek bardzo drastyczny, postanowiłem posłużyć się tekstem opowiadania "Brat" Andrzeja Pastuszka, ale w sposób dowolny. Bohatera opowiadania przeniosłem w inne środowisko, dopisałem mu inny życiorys.