Polacy pokochali hit lat 70. PRL był bolesną inspiracją
Wśród zespołów, które najbardziej definiowały polskiego rocka, znajduje się bez wątpienia Budka Suflera. Już debiutancka płyta grupy stała się wielkim klasykiem. W rozmowie ze ZłotePrzeboje.pl Tomasz Zeliszewski wspominał, że album ten powstał w trudnych okolicznościach.
- Budka Suflera należy do największych muzycznych legend nad Wisłą.
- W kanonie najważniejszych rockowych płyt znajduje się też debiutancki krążek grupy.
- Okoliczności w jakich powstał, były zawiłe, o czym muzyk Budki Suflera opowiedział dziennikarce ZlotePrzeboje.pl.
Oficjalnie Budka Suflerazostała zawiązana w 1974 r. przez Romualda Lipkę i Krzysztofa Cugowskiego. Fonograficzny debiut przyszedł rok później wraz z płytą "Cień wielkiej góry". Muzycy od razu poczuli smak sławy, gdyż wydawnictwo szybko okazało się sukcesem artystycznym i komercyjnym. Kulisy nagrania i wydania wspomnianej płyty były dość zaskakujące. Opowiedział o nich w wywiadzie dla serwisu ZłotePrzeboje.pl perkusista i menedżer Budki Suflera, Tomasz Zeliszewski.
Rozwiąż quiz o hitach Budki Suflera. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe hity Budki Suflera. Te teksty musi znać każdy!
Budka Suflera dzięki temu zyskała uznanie
Tomasz Zeliszewski dołączył do Budki Suflera w miejsce Zbigniewa Zielińskiego w 1975 r., jeszcze w trakcie studyjnych prac nad pierwszym albumem. Ostatecznie krążek ukazał się w sierpniu tego samego roku.
Poza tytułowym "Cieniem wielkiej góry" zawierał też takie klasyki jak choćby zrobiony rzutem na taśmę "Jest taki samotny dom" czy suita "Szalony koń". Co ciekawe, w tym ostatnim utworze Czesław Niemen (sic!) zagrał gościnnie na syntezatorze Mooga, co było oryginalnym jak na tamte czasy w polskiej muzyce zabiegiem.
Płyta została bardzo dobrze przyjęta i już kilka dni po premierze rozszedł się jej cały nakład. Królowała w notowaniach i spowodowała, że Budka Suflera została zasypana propozycjami i ruszyła w bardzo intensywną trasę.
"Potworne zmęczenie"
Tomasz Zeliszewski w wywiadzie dla ZłotePrzeboje.pl ocenił, że Budka Suflera ciężko zapracowała na to, by odnieść sukces już z pierwszym albumem. Inspirowała się też trudną sytuacją społeczno-polityczną, jaka panowała w PRL.
To duże obciążenia i stres. Podobnie było w studiu, kiedy jeszcze jako kwartet nagrywaliśmy pierwszą płytę, "Cień wielkiej góry". Była wspaniała. Odniosła wielki sukces, ale to nie stało się za pomocą magicznego zaklęcia, tylko było efektem naszej pracy. Towarzyszyły temu okoliczności codzienne, które w 1974 r. były na polskich ulicach i w domach. To wszystko ma wpływ – wskazywał.
Wspominał też, że w tamtym okresie zespół zaczął "grać po 400 koncertów rocznie". Jak zaznaczył:
To trudne do wyobrażenia dla współczesnych artystów. Towarzyszyły temu duży stres i potworne zmęczenie, mimo bardzo młodego wieku. Wynikała z tego też rutyna. Myślę, że dzisiaj to by się nie udało. Trzeba naprawdę siły ze stali, dużego samozaparcia i dyscypliny, żeby zagrać tyle koncertów - mówił w rozmowie z dziennikarką ZlotePrzeboje.pl.
Tomasz Zeliszewski podkreślił też, że w latach 70. "technologia, żywe koncerty i technika sceniczna wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj". Stwierdził:
Muzycy nie mieli techników. Sami rozkładali graty i je składali. Jeśli już, to mieli maksymalnie dwuosobową pomoc. Często graliśmy po trzy razy dziennie, i to nie w jednym miejscu. Mówiliśmy, że gramy koncerty z przerzutem. Jak graliśmy jeden, to mówiliśmy: "Mamy wakacje". Przy takim natężeniu tak to odbieraliśmy.
Perkusista Budki Suflera tłumaczył, że to były duże obciążenia i fizyczne, i psychiczne, ale budowały charakter zespołu. Podnosił:
Tego typu obciążenia powodują stres, momentami przygnębienie, pytanie, czy to wszystko ma sens, do czego to zmierza. Oczywiście mieliśmy takie myśli w głowach. Tylko że powodem nie były takie sytuacje, że nagle muzykom na scenie zabrakło wiary w to, co robią, talentu czy byli zestresowani, bo piosenki, które nagrali, były do du*y... Nie. To wynikało z bardzo dużych obciążeń. Ale po "Cieniu Wielkiej Góry" nagraliśmy drugą płytę – "Przechodniem byłem między wami" – która była jeszcze krokiem do przodu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!