advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Spektakl, w którym chętnie weźmiemy udział. Luvcat debiutuje i rzuca na kolana

4 min. czytania
21.11.2025 10:30
Zareaguj Reakcja

Jest porównywana do Amy Winehouse i Billie Eilish. Z tą pierwszą zresztą Luvcat łączy brytyjski rodowód, zamiłowanie do stylu retro i teatralności w sposobie bycia. Niedawno zadebiutowała albumem studyjnym "Vicious Delicious". W ramach jego promocji odwiedziła między innymi... Warszawę!

Luvcat zaśpiewała w Warszawie
fot. Kadr z teledysku (YouTube, Luvcat)
  • Debiutancki album Luvcat przyciągnął uwagę fanów i krytyków.
  • Styl Luvcat nawiązuje do retro i cechuje go teatralność.
  • Występ w Warszawie był niezwykłym doświadczeniem dla jej fanów.

Charakterystyczne włosy, na których jasny blond przeplata się z czernią. Styl ubierania nawiązujący do pierwszych dekad drugiej połowy XX wieku. Oraz –  urok osobisty diwy z zadymionego jazzowego klubu z czasów, kiedy ten gatunek dopiero nabierał rozpędu. Tak w skrócie można podsumować Luvcat. Ostrzegam jednak, że to opis powierzchowny, nieoddający głębi charyzmy, talentu oraz wdzięku tej młodej wokalistki.

Szminki i perły, czyli Luvcat w Warszawie 

W ramach promocji swojego debiutanckiego albumu "Vicious Delicious" młoda Brytyjka ruszyła w trasę koncertową "Lipstick & Pearls Tour". Jednym z przystanków, które Luvcat "zaliczyła", była właśnie Warszawa. 

Redakcja poleca

Warszawski koncert Luvcat miał miejsce 18 listopada br. w Klubie Niebo (Nowy Świat 21C). Nie da się ukryć, że było to znakomite miejsce na występ tak ekscentrycznej i charakterystycznej artystki, jaką niewątpliwie jest Sophie Morgan Howarth – bo tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko. Zresztą klub cieszy się popularnością ze względu na regularne zapraszanie mniej mainstreamowych gwiazd. Dość wspomnieć, że na "niebiańskiej" scenie gościła m.in. Paris Paloma. 

Koncert Luvcat zgromadził w głównej mierze – przynajmniej odniosłam takie wrażenie – młodych ludzi w wieku nastoletnim i studenckim. Miłym zaskoczeniem były fanki, zdecydowane na oddanie hołdu bohaterce wieczoru. Zrobiły to poprzez odwzorowanie charakterystycznego stylu ubierania się Howarth. Moją osobistą faworytką pozostaje jednak pewna młoda dama, która nie ograniczyła się do odzieży, ale również pofarbowała włosy dokładnie jak jej idolka!

Samą imprezę bez wątpienia można zaliczyć do udanych. A już na pewno z takiego założenia wyszła sama Luvcat. Piosenkarka przyznała z rozbrajającą szczerością, że warszawska publiczność była najgłośniejszą z dotychczasowych. Nie kryła także entuzjazmu z faktu, że bilety na "niebiański" występ wyprzedały się w całości.  Artystka zresztą rozpieszczała fanów i fanki, już od startu grając swoje największe przeboje, a także bisując. 

"Vicious Delicious", czyli zanurkuj w świat mrocznych namiętności

No właśnie – przeboje! W końcu koncert i cała trasa w ogóle służyły wypromowaniu "Vicious Delicious". Czy jednak debiut Luvcat można zaliczyć do równie udanych, jak jej warszawski występ? 

Jak podkreśla serwis Strefamusicart.pl, krążek Luvcat był gorąco wyczekiwany przez jej fanów. Sama artystka opisywała album jako "oldschoolowy romans, który lekko wymknął się z zawiasów". Nie można zaprzeczyć, że to trafna przenośnia – w końcu głównymi tematami utworów zawartych na "Vicious Delicious" są ekstaza i cierpienia związane z przeżywaniem miłości. Nie bez powodu tytuł wydawnictwa można przetłumaczyć na język polski jako: "drapieżność i pyszność".

Nie przegap

Zgodnie z informacjami zawartymi na anglojęzycznej Wikipedii, gatunki muzyczne, w ramach których tworzy Luvcat, to m.in. rock alternatywny, alternatywny folk czy dark pop. Osobiście widzę w twórczości Sophie Morgan Howarth nie tyle nawiązanie do Amy Winehouse, ile Nicka Cave'a. Weźmy pod lupę flagowy singiel Luvcat pod tytułem "He's My Man", czyli balladę o chorobliwej miłości i morderstwie. Trudno zignorować skojarzenia z kultową dziś płytą Cave'a pod tytułem "Murder Ballads". 

Oglądaj

Miłość tak wielka, że prowadzi do zbrodni – czy nie brzmi to jak fabuła "Henry Lee" albo "Where the Wild Roses Grow"? Trudno też oprzeć się porównaniom do "Serial Killer" Lany Del Rey, zresztą również mistrzyni opowiadania o trudnych lub wręcz toksycznych relacjach. Podobny dualizm – od ekstazy po rozpacz – serwuje już tytułowa piosenka "Vicious Delicious". 

Wstrząśnięty, a może zmieszany?

A jak pierwsze muzyczne "dziecko" Luvcat prezentuje się pod kątem muzycznym? Już wyżej przytoczyłam gatunki, jakie artystce przypisują krytycy muzyczni. W ich obserwacjach jest oczywiście dużo prawdy.

Warto podkreślić, że w przypadku "Vicious Delicious" rdzeń niewątpliwie stanowi właśnie dark pop. W końcu Sophie Morgan Howarth postawiła na głębokie linie basu oraz bogaty pogłos. Zresztą właśnie wprowadzanie mrocznej atmosfery przyniosło Luvcat porównania do Billie Eilish

Redakcja poleca

W przypadku "Vicious Delicious" nie da się również uciec od skojarzeń z kabaretem i teatrem. Weźmy pod lupę choćby inny wielki hit z tego albumu, czyli "Lipstick", gdzie rozbrzmiewają nie tylko sekcje dęte, ale również pianino. Zwłaszcza ten ostatni instrument nadaje całości teatralności, co dodatkowo potęgują jazzowe naleciałości wokalu samej Luvcat

Oglądaj

Narodziny gwiazdy?

Mimo że ostatecznie wszystkie bilety na warszawski koncert Luvcat zostały wyprzedane, osobiście nie miałam problemu, żeby dostać je już długo po rozpoczęciu sprzedaży. Czy jednak zakup przyjdzie mi równie łatwo przy okazji następnej wizyty Sophie Morgan Howarth w Polsce? Mam poważne wątpliwości.

Moje obawy biorą się z faktu, że Luvcat coraz bardziej zyskuje na popularności, a grono jej fanów stale się powiększa. Niemałe zasługi w tym zakresie ma TikTok, gdzie utwory Sophie Morgan Howarth praktycznie zaraz po publikacji stają się wiralem. 

Zobacz także

Czy oryginalność Luvcat ostatecznie okaże się dla niej przysłowiową kulą u nogi oraz przeszkodą w uderzeniu do mainstreamu? Cóż, Chappell Roan i wiele innych artystek udowodniło, że jest wprost przeciwnie, a ekscentryzm oraz wodewilowy sznyt mogą czarować zamiast odrzucać. Pozostaje mi tylko życzyć Sophie Morgan Howarth, aby po tak pomyślnym debiucie albo utrzymała poziom, albo wzniosła się na wyżyny swoich możliwości. Ja w każdym razie będę pilnie śledzić jej dalszą karierę. 

Oglądaj