Widziałam film "Bugonia" i chyba uwierzę w UFO. To istny obłęd na ekranie
Emma Stone bez włosów, pszczoły i kosmici. Czy może być lepiej? Zdaje się, że dla światowej klasy kina to wystarczająco mocne połączenie. Również w ten, nieco brutalny, sposób Yorgos Lanthimos komentuje rzeczywistość i snuje opowieść o człowieczeństwie. Oto recenzja filmu "Bugonia".
- Recenzja filmu "Bugonia" w reżyserii Yorgosa Lanthimosa.
- To opowieść o pszczołach, kosmitach, ale przede wszystkim... ludziach.
- Niebanalna historia, świetna obsada i mocne kadry, czyli: istny obłęd.
Zacznijmy od początku. Czym w ogóle jest tytułowa bugonia? To słowo wydaje się dość tajemnicze, a w połączeniu z grafiką na plakacie i slajdem otwierającym film, w ogóle może być trudno je rozszyfrować. Nie ukrywam, że kupując bilety w kinowej kasie, zapytana przez sprzedawcę, musiałam zastanowić się chwilę, jaki film chcę zobaczyć.
Znaczenie tytułu. Czym jest bugonia?
Dlatego spieszę z pomocą i odpowiadam: bugonia to wiara, że pszczoły powstają z ciał martwych krów. Aby do tego doszło, należy je odpowiednio potraktować, na przykład "odymić". Jest to rytuał wzięty rodem z mitologii greckiej (nadmienię tylko: reżyser jest Grekiem). Pisał o tym Wergiliusz, Owidiusz czy Pliniusz Starszy.
Zbuduj dom o wysokości dziesięciu łokci, [...] włóż do niego wołu, [...]; niech kilku młodzieńców zabije go, [...] niech ilość tymianku zostanie posypana pod leżącym zwierzęciem, a następnie niech okna i drzwi zostaną zamknięte [...]. Po upływie trzech tygodni niech dom zostanie otwarty [...]. Jedenaście dni później znajdziesz dom pełen pszczół, zwisających razem w skupiskach, a z wołu nie zostało nic oprócz rogów, kości i włosów - podaje "Geoponica" bizantyjska.
Dziś bugonię odbierałabym raczej jako symbol odrodzenia, nowego początku i wiecznego życia. Na potrzeby recenzji, tej wersji raczej się trzymajmy. Choć obie, zarówno brutalna z udziałem krów, jak i symboliczna o mówiąca renesansie i odnowie z pewnością jest spójna z treścią filmu Yorgosa Lanthimosa.
Emma Stone kompletnie łysa. Te role robią wrażenie
Twórca takich filmów jak "Zabicie świętego jelenia", "Faworyta" czy "Biedne istoty" wraca z kolejnym filmem. W roli głównej znów obsadził Emmę Stone, z którą od lat tworzy świetną ekipę i wydobywa z aktorki coraz to ciekawsze i odważniejsze kreacje.
Rola w "Bugonii" jest inna niż wszystkie, które amerykańska gwiazda prezentowała do tej pory. I to nie tylko ze względu na ogromną wizualną zmianę. Tak, Emma Stone bez włosów to nie jest "fake". Naprawdę to zrobiła i moim zdaniem prezentuje się świetnie. Co najważniejsze - jest wiarygodna, a jednocześnie do samego końca widz nie spodziewa się, czym jeszcze nas zaskoczy. Gwarantuję - zrobi to.
Oprócz zdobywczyni Oscara za "Biedne istoty" i "La La Land", w "Bugonii" nie brakuje ról męskich. Postać, która wybija się na pierwszy plan to zdecydowanie Jesse Plemons (Oscar za "Psie pazury" z 2021 roku). Teddy to fenomenalnie odrzucająca postać. Jednocześnie intryguje i odpycha swoją obsesją na punkcie kosmitów.
Kosmici, problemy psychiczne i stan świata
Właśnie obcy są jednym z głównych tematów "zewnętrznych" tej produkcji. To, co kryje się pod powierzchnią, jest znacznie bardziej skomplikowane. Dotyczy... człowieczeństwa. Kim są współcześni Amerykanie? Czy człowiek zasługuje na dom, jakim jest Ziemia? Jak radzić sobie z problemami psychicznymi? Czy to w ogóle możliwe? Komu wierzyć: mediom, teoriom spiskowym, a może politykom? Jedno jest pewne - "Bugonia" składa się z licznych absurdów, kontrowersji i obłędów.
Jeśli jednak nie jesteś typem widza, który przepada za dogłębną analizą i szukaniem drugiego dna - bez obaw. Historia opowiedziana w "Bugonii" jest spójna od A do Z. Nie brakuje w niej zwrotów akcji. Przez to podczas seansu trudno doświadczyć nudy. Takie jest przynajmniej moje zdanie, bo film wciągnął mnie już od pierwszych minut.
Na pewno nie jest to kino dla każdego. Lanthimos, już klasycznie, serwuje widzowi dawkę ciężkostrawnych tematów, a do tego brutalnych scen. Wszystko ze szczyptą czarnego humoru, choć śmiech raczej miesza się tu z lękiem. Właśnie dlatego, przez tę dawkę i mieszankę emocji, warto zobaczyć tę produkcję. Jest inna, niż wszystkie, zaskakująca i absolutnie trzymająca w napięciu.