W latach 90. pracował z ikoną światowego kina. Ujawnił kulisy
Piotr Polk w Radiu Złote Przeboje. Aktor był gościem Marzeny Rogalskiej w programie "Weekend jak marzenie". To wielki powrót na naszą antenę po latach! Gwiazdor polskiej telewizji i filmu wyznał, jak wyglądała jego współpraca ze Stevenem Spielbergiem. Opowiedział też o swoim wykształceniu i łatce "amanta".
- Piotr Polk był gościem Marzeny Rogalskiej w programie "Weekend jak marzenie".
- Aktor opowiedział o swoim wykształceniu i przygodzie z lat 90.
- Sprawdź, jak wyglądała jego współpraca ze Stevenem Spielbergiem.
Piotr Polk to aktor teatralny, filmowy, telewizyjny i dubbingowy. Gość Radia Złote Przeboje zapisał się w świadomości Polaków jako młodszy inspektor Orest Możejko z "Ojca Mateusza". Wcielał się również w Roberta w produkcji "W rytmie serca", czy w Andrzeja Zagórskiego z "Plebanii".
Rozwiąż quiz serialowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka z polskich seriali. Te rodziny oglądamy od lat!
Jak wygląda praca ze Spielbergiem?
Niewiele osób wie, że wcielił się w postać Remusa Lupina w serii "Harry Potter". Z kolei w latach 90. nasz gość wystąpił w kultowym filmie Stevena Spielberga - "Lista Schindlera". Spotkanie z laureatem trzech Oscarów wciąż wspomina bardzo dobrze. Jak wyznał marzenie Rogalskiej:
Traktowałem to i traktuję nadal, a teraz już z oddaleniem czasowym jeszcze bardziej, traktuję to, jako cudowną przygodę, bo to była przygoda. Przygoda, która zaczęła się od samego początku castingów. Te castingi trwały bardzo, bardzo długo - zaznaczył gość "Weekendu jak marzenie".
Piotr Polk zagrał u ikony. To działo się w latach 90.
Jak zauważyła dziennikarka, "to nie tak hop siup dostać się do takiej produkcji". Okazuje się, że film 1993 roku wymagał wiele zaangażowania i solidnego sprawdzenia obsady:
Rzeczywiście nie, ja byłem sprawdzany na wszystkie możliwe sposoby. Miałem wrażenie, że nie uczestniczę w castingu do filmu, tylko w castingu do CIA albo FBI, ale okej. Byłem sprawdzany językowo, moja charakterystyka, moje relacje, umiejętność grania na akordeonie i tak dalej. Natomiast przygodę dlatego, że to się tak dziwnie zaczęło, dziwnie się też jakby okazało, że mogę wziąć udział w tym filmie, ponieważ ten telegram przyszedł, można powiedzieć, jak Dzieciątko. Tak się mówi, że prezenty na Boże Narodzenie na Śląsku przynosi Dzieciątko. U jednych przynosi gwiazdor, Mikołaj, a u nas na Śląsku mówi się, że Dzieciątko. I ten telegram z tej wytwórni Stevena Spielberga przyszedł właśnie tuż przed Bożym Narodzeniem, tuż przed Wigilią - wyznał Piotr Polk w Radiu Złote Przeboje.
Piotr Polk raczej na chłodno podchodził do pracy współpracy z legendą kina. Konkurencja była ogromna. - Ja nie wierzyłem w to, że to się może udać, ale im dalej byłem w las, im dalej z tymi castingami, tym ta nadzieja w człowieku rośnie, że może to się akurat uda. Te castingi na te postaci były prowadzone na Węgrzech, w Rumunii, w Niemczech, na Litwie, więc konkurencja była bardzo spora i ten telegram był tak takim naprawdę cudownym prezentem, taką pamiątką dzisiaj, a wtedy Dzieciątkiem - słyszymy w podcaście.
Nie wiedziałem, czym to się je, jak to pachnie. Chociaż byłem już po współpracy z Amerykanami, ale tutaj też inna ranga, inny poziom, inne nazwiska, więc bardzo się cieszyłem. [...] Jest w człowieku coś takiego, że jakby się spodziewa, albo chciałby, żeby to nastąpiło, to mówi: "Będę skakał pod sufit z radości". Po czym, kiedy to się wydarzy, nie skaczesz, tylko po prostu jesteś, jakby ci odebrano władzę w nogach, w rękach, w umyśle. Nie wiesz, jak masz zareagować. Masz tyle do wyboru, że nie jesteś w stanie wybrać.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!