To w latach 90. spotkało Ewelinę Flintę. "Mogło skończyć się tragicznie"
Ewelina Flinta niedawno wydała trzeci solowy album studyjny zatytułowany "Mariposa". Z tej okazji ostatnio często udziela wywiadów. Przy okazji jednego z nich piosenkarka wróciła do traumatycznego wydarzenia sprzed lat. Była wtedy nastolatką.
Ewelina Flinta w 2002 roku przedarła się do show-biznesu za sprawą pierwszej edycji programu "Idol", w którym zajęła drugie miejsce. Natomiast już rok później wydała debiutancki album, który promował m.in. singiel "Żałuję", czyli jeden z jej największych przebojów w karierze.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Mówi o przemocy
Jednak prawdziwy szczyt kariery Eweliny Flinty przypada na rok 2008 kiedy to wraz z Łukaszem Zagrobelnym wykonała piosenkę "Nie kłam, że kochasz mnie", promujący film "Nie kłam kochanie".
Zobacz także: Sławek Uniatowski pracował z legendą lat 80. „W tych dekadach było najwięcej prawdy”
Z kolei Ewelina Flinta w maju tego roku mogła się pochwalić owocem dwuletniej pracy nad trzecią płytą. Z tej okazji w ramach promocji krążka "Mariposa", promowany przez singiel "17 godzin". Jednak większą uwagę przykuwa utwór "Panno chłód", który dotyka tematu przemocy seksualnej.
Ewelina Flinta przeżyła traumę
Podczas jednej z ostatnich rozmów, Flinta poruszyła ten problem. Przytoczyła również historię, która przydarzyła się jej, gdy miała zaledwie 16 lat. Piosenkarka znalazła się w niebezpiecznej sytuacji, gdy próbowała wrócić z koleżanką do domu "na stopa".
Nasz autobus nie przyjechał, był środek dnia, byłyśmy we trzy, więc stwierdziłyśmy, że wrócimy autostopem. Byłyśmy przekonane, że nic złego nam się nie stanie. Zatrzymałyśmy samochód, w którym jechało dwóch facetów. Usiadłyśmy z tyłu i dopiero gdy ruszyłyśmy, poczułyśmy od nich alkohol. Po przejechaniu pięciu kilometrów poprosiłyśmy, żeby się zatrzymali. Oni zaczęli się śmiać — opowiadała przejęta wokalistka w rozmowie z "Plejadą".
Flincie i jej koleżance nie było jednak do śmiechu i postanowiły, jak najszybciej wysiąść z pojazdu. Jednak nieznajomi mężczyźni nie chcieli wykonać ich próśb, więc dziewczynki musiały wyskoczyć z auta.
Nie chcieli nas wypuścić. Błagałyśmy, żeby nas wysadzili. Oni nic sobie z tego nie robili. Dopiero gdy moja koleżanka otworzyła drzwi, zwolnili. Wtedy wyskoczyłyśmy z jadącego auta na ulicę. A oni krzyczeli za nami […] Przecież gdyby mojej koleżance zabrakło odwagi i nie otworzyła tych drzwi, mogło skończyć się tragicznie — dodała.
Ewelina Flinta przyznała, że nigdzie nie zgłosiła zdarzenia. Jak przyznaje, była wtedy w zbyt dużych emocjach, aby zapamiętać istotne szczegóły.
[instagram reel=false]Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!