Włącz radio

Hit z lat 90. nuciła cała Polska. Będziecie w szoku, kto to śpiewał

3 min. czytania
06.07.2026 09:27
Zareaguj Reakcja

"Małe szczęścia" to jeden z tych utworów, które nie tylko definiowały lata 90., ale też do dziś potrafią poruszyć słuchaczy. Tym bardziej zaskakuje fakt, że dziś mało kto wie, kto tak naprawdę stoi za ich charakterystycznym wokalem.

Trójka ludzi tańczy w kolorowych strojach na tle zielonego krajobrazu.
fot. YouTube/Robert Janson - Małe szczęścia
  • Kultowy przebój lat 90. skrywa historię młodego Kuby Badacha.
  • Artysta nagrał wokal, mając zaledwie 21 lat, i nie spodziewał się sukcesu.
  • Choć Badach ma na koncie wiele projektów, to ten utwór pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych.

Niektóre piosenki po prostu nie starzeją się nigdy. Tak jest właśnie z "Małymi szczęściami" - jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów lat 90., który do dziś budzi ciepłe emocje i natychmiast przywołuje wspomnienia. Mało kto pamięta jednak, że za charakterystyczny wokal odpowiadał wtedy bardzo młody... Kuba Badach!

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Piosenka Roberta Jansona z Varius Manx i Andrzeja Ignatowskiego szybko zdobyła ogromną popularność, a z czasem zaczęła funkcjonować jako muzyczny symbol całej epoki. Jej siła tkwi w prostym, a jednocześnie niezwykle pogodnym przesłaniu. To właśnie dlatego od lat nie znika z pamięci słuchaczy.

"Małe szczęścia" - utwór, który od razu trafił do ludzi

Singiel ukazał się w 1997 roku na albumie "Trzeci wymiar" i niemal błyskawicznie zwrócił uwagę publiczności. Wiele osób do dziś kojarzy ten numer z beztroską, letnim nastrojem i radiowymi playlistami sprzed lat. Dla wielu był to też moment, w którym po raz pierwszy usłyszeli młodego Kubę Badacha.

Warto podkreślić, że nie była to jednorazowa współpraca. Tylko na tym samym albumie Badach zaśpiewał również "Jedno słowo wystarczy" oraz "Naszą małą wojnę". Jednak to właśnie "Małe szczęścia" stały się prawdziwym przebojem.

Redakcja poleca

Jak doszło do tej współpracy?

Kiedy Kuba Badach nagrywał partie wokalne do projektu Roberta Jansona, miał zaledwie 21 lat i był jeszcze na etapie studiów. Po latach sam wspominał, że całe przedsięwzięcie nie zapowiadało niczego przełomowego.

Byłem młodym studentem, zostałem wynajęty do roboty, przyjechałem, zaśpiewałem i wróciłem na studia. Nie spodziewaliśmy się tamtego sukcesu - mówił w rozmowie z muzotakt.pl.

Jak widać, nikt nie przewidywał, że ten utwór tak mocno zapisze się w polskiej muzyce i będzie wracał przez kolejne dekady. Jednak nie tylko publiczność podkreślała jego wyjątkowość.

Tu z kolei znacząca zasługa Andrzeja Ignatowskiego i wielki ukłon w jego stronę. Napisał przepiękny tekst. Tak mało radosnych piosenek jest w polskiej dyskografii w ciągu ostatnich 30 lat. Takich dających pozytywną energię. Na pewno wiodący temat jest zagrany na fletni pana. I to od razu pozwala otworzyć okna szeroko i witać wiosnę. Takie piosenki nadają sens życiu - relacjonował po latach Robert Janson w rozmowie z radiową Jedynką.
Redakcja poleca

Kuba Badach już jako nastolatek robił wrażenie

Dzisiejszy sukces artysty nie wziął się znikąd. Kuba Badach był obecny na scenie od najmłodszych lat. Już jako 12-latek nagrał pierwszą płytę z kolędami, a później występował w bardzo prestiżowych miejscach, w tym w Filharmonii Narodowej. Jego muzyczna droga rozwijała się konsekwentnie. Zamiast szybkiej kariery wybrał pracę nad warsztatem i własnym brzmieniem. 

Dzięki temu z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów swojego pokolenia. I choć Kuba Badach od tamtej pory nagrał wiele nowych projektów, właśnie ten utwór do dziś pozostaje jednym z najchętniej przypominanych fragmentów jego muzycznej historii.

I nic dziwnego - trudno przejść obok takiego hitu obojętnie. Jego sekret tkwi w emocjach. To nie jest tylko kolejny radiowy przebój z lat 90., ale piosenka, która mówi o czymś bardzo bliskim każdemu z nas. O wdzięczności za codzienność, o prostych radościach i o potrzebie zatrzymania się na chwilę.

Za trzy miesiące skończę pięćdziesiąt lat i z całym przekonaniem muszę stwierdzić, że jest to jedna z piękniejszych piosenek, jakie w życiu słyszałem; Ta piosenka jest jakaś zaczarowana... Zawsze mnie wzrusza, gdy ją słyszę, to jakby docierała do najgłębszych i najdelikatniejszych zakamarków umysłu, serca i duszy, przypominając pragnienia, prawdy i sens życia; Po 29 latach dowiaduję się, że śpiewa to Kuba Badach... - czytamy w komentarzach pod archiwalnym klipem.

Oglądaj

Źródło: ZlotePrzeboje.pl, Viva, kultura.onet.pl