Włącz radio

Przejechałam się "Ogórkiem" z PRL. "Astmatyk by nie wysiedział"

4 min. czytania
19.10.2025 08:35
Zareaguj Reakcja

Jelcz 043, czyli kultowy "Ogórek", przez lata woził Polaków przede wszystkim do pracy. Dzięki temu zapadł w pamięć nie tylko zatrudnionym w zakładach, ale całym pokoleniom, które przeżyły PRL na własnej skórze. Symbol motoryzacji tamtych czasów był wówczas jedną z najlepszych opcji głównie dlatego, że... nie było za bardzo alternatywy. Jak wspomina się go dzisiaj? 

Tym w PRL jeździli Polacy
fot. Wikimedia Commons / Janusz Jakubowski / CC BY 2.0
  • Jelcz 043 był niegdyś głównym środkiem transportu wielu Polaków. 
  • Dzięki temu stał się jednym z symboli motoryzacji czasów PRL. 
  • W tym tekście omawiamy jego największe zalety, no ale przede wszystkim wady. 

Jelcz 043 to pamiętny wytwór Jelczańskich Zakładów Samochodowych, produkowany na licencji czechosłowackiego odpowiednika, czyli autobusu Škoda 706 RTO. Jego historia w Polsce rozpoczęła się pod koniec lat 50., kiedy to krajowa myśl techniczna nie mogła zaproponować nic lepszego. Od tamtej pory "Ogórek" lub dla niektórych "Robociarz" stał się głównym środkiem transportu. 

Redakcja poleca

Kultowy "Ogórek" jest klimatyczny, lecz mało praktyczny 

Osobiście nigdy nie doświadczyłam jazdy kultowym "Ogórkiem" w czasach jego świetności. Dlatego też, aby nieco lepiej zrozumieć PRL-owskie realia, wybrałam się na okazjonalną przejażdżkę Jelczem 043 po Warszawie.  

Moje wrażenia są dwojakie. Z jednej strony było to ciekawe doświadczenie, które z pewnością poszerzyło moją perspektywę. Z drugiej zaś, na co dzień dużo wygodniej przemieszczać się po mieście chociażby nowym Solarisem. Jak natomiast wspominają go osoby, dla których jazda "Ogórkiem" była chlebem powszednim? 

Pasażerowie "Ogórka" ściśnięci jak sardynki 

Autobus zwykł być nazywany "Ogórkiem" ze względu na charakterystyczny, dość zaokrąglony wygląd. Może Jelcz 043 nie był najładniejszy, ale za to jazda nim nie była najwygodniejsza. Pojemność autobusu przewidziana była bowiem na 41 pasażerów na miejscach stałych oraz 10 na dodatkowych siedzeniach rozkładanych. W praktyce jednak wchodziło do niego tyle osób, ile pozwalało na zamknięcie drzwi.

Fot. Wikimedia Commons / Fred Romero / CC BY 2.0
fot. Wikimedia Commons / Fred Romero / CC BY 2.0

W związku z tym wiele zakładów pracy inwestowało we własne środki transportu przeznaczone dla pracowników. Było to ogromnym ułatwieniem dla ludzi dojeżdżających do miasta z mniejszych miejscowości. Tak było w przypadku pana Stanisława, który przez wiele lat odjeżdżał w ten sposób do pracy z podwarszawskiej wsi. 

Ja wstawałem za dwadzieścia piąta rano, chociaż miałem blisko do autobusu. To był autobus tzw. robociarz, który zakład wysyłał po swoich pracowników. Była też normalna PKS-owska komunikacja, ale pierwszy PKS jechał wtedy o szóstej rano z Ciechanowa do Warszawy. Ale on bardzo często w ogóle nie zatrzymywał się na wielu przystankach, bo był po prostu przepełniony - powiedział pan Stanisław. 
Redakcja poleca

Atmosfera tak gęsta, że można było siekierę zawiesić 

Obecnie większość nowoczesnych autobusów wyposażona jest w klimatyzację oraz ogrzewanie. Dzięki temu pasażerowie cały rok mogą jeździć we względnym komforcie. W PRL zaś nikt nie myślał o takich dziwach. "Ogórek" owszem, miał nagrzewnice na wyposażeniu, które zimą jako tako pozwalały nie zamarznąć. 

Fot. Wikimedia Commons / Janusz Jakubowski / CC BY 2.0
fot. Wikimedia Commons / Janusz Jakubowski / CC BY 2.0

Niestety system nie działał w drugą stronę. Dlatego też w cieplejszych miesiącach podróżni mogli ratować się co najwyżej klimatyzacją "analogową" w postaci małych okienek bocznych. Niemniej jednak w czasach, kiedy nikt jeszcze nie słyszał o zakazie palenia w miejscach publicznych, nie zdawały one egzaminu. 

Tak jak powiedziałem, to był firmowy, zakładowy samochód. Gdy pracownicy wsiadali, to swobodnie palili, niektórzy nawet pili wódkę. Jak się wchodziło [do autobusu] to już siekierę można było powiesić, tyle dymu było. Niektórzy byli po wypłacie, to się dobrze zaprawiali – mówi dalej pan Stanisław. 

Można zatem rzec, że atmosfera w Jelczu 043 była naturalnie gęsta. 

Zimą nie było zimno, bo było ogrzewanie. Było ciepło, ale co z tego, skoro było tyle dymu, że gdy się wchodziło, to ciężko było wytrzymać. Astmatyk by tam nie wysiedział - dodaje. 

"Łeb odskakiwał, a zęby szczękały"

Na komfort podróży "Ogórkiem" wpływał również stan ówczesnych dróg, który był nieporównywalny do dzisiejszych standardów. Kierowcy w latach 70. czy 80. nie wszędzie mogli dojechać po gładziutkim asfalcie. 

W wielu miejscowościach przetrwały drogi wyłożone kostką brukową, która zapewniała niezapomniane wrażenia. Moje pierwsze, całkiem niezłe wrażenie stosunkowo miękkich kanap skutecznie zburzył realizm minionej epoki, którym podzielił się ze mną pan Stanisław. 

W środku była gąbka, ale co z tego, skoro jeździliśmy po bruku i dołach? Łeb odskakiwał, a zęby szczękały. W dodatku "Ogórek" był głośny. Chociaż ja nie narzekałem, bo nie znałem nic lepszego, to co miałem narzekać - opowiada. 
Redakcja poleca

Naprawa bez wychodzenia z szoferki 

Podejrzewam, że o wadach "Ogórka" można byłoby mówić jeszcze długo, lecz spójrzmy dla odmiany na mniej liczne zalety pojazdu. Jelcz 043, ze względu na dość prostą konstrukcję, był stosunkowo łatwy w naprawie. Niekiedy mógł zrobić to nawet sam kierowca, o ile był odpowiednio "kumaty". Co więcej, do grzebania przy silniku nie musiał nawet wychodzić na zewnątrz.

Fot. Wikimedia Commons / Yusek / Domena publiczna
fot. Wikimedia Commons / Yusek / Domena publiczna
Jak się zepsuł, a kierowca był niegłupi, to potrafił otworzyć klapę w środku, pogrzebał i jechał dalej. To było nawet sprytne rozwiązanie techniczne. Niestety przez to, że silnik był w środku w całym "Ogórku" było bardzo głośno - dodał na koniec mój rozmówca. 
Fot. Wikimedia Commons / Janusz Jakubowski / CC BY 2.0
fot. Wikimedia Commons / Janusz Jakubowski / CC BY 2.0

Pan Stanisław na pytanie o powrót do podróży "Ogórkiem" zachował chłodny entuzjazm. Stwierdził, że z chęcią przejechałby się nim ponownie, lecz dobrze, że jedynie w celach rozrywkowych. W tej kwestii całkowicie się z nim zgadzam. 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!