advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Tego nie widać w TV. Uczestnik "The Voice" ujawnia: "Trochę śmieszy"

12 min. czytania
08.01.2026 05:35
Zareaguj Reakcja

Poziom rywalizacji w 16. edycji "The Voice of Poland" był niezwykle wyrównany. Na własnej skórze przekonał się o tym Filip Mettler – jeden z członków drużyny Margaret – który z programem pożegnał się tuż przed jego finałem. Jak teraz widzi swoją przyszłość? Co zaskoczyło go w trakcie zmagań? Kiedy płyta? Czy chciałby wziąć udział w Eurowizji? O tym wszystkim piosenkarz opowiedział w rozmowie z dziennikarką ZlotePrzeboje.pl.

Wywiad z Filipem Mettlerem
fot. Kadr z występu / YouTube / @TheVoiceofPoland
  • Filip Mettler był jednym z półfinalistów 16. edycji "The Voice of Poland". To zaskoczyło go w programie.
  • Zanim piosenkarz pojawił się w talent show TVP, próbował swoich sił w innym muzycznym formacie. To zdradził na temat jurorów.
  • Światło dzienne ujrzał pierwszy singiel uczestnika "The Voice". Wiemy, co zamierza i kiedy będzie można usłyszeć jego kolejne piosenki.

"The Voice of Poland" cieszy się pośród widzów niesłabnącą popularnością już od ponad dekady. Zeszłej jesieni program doczekał się 16. edycji. W fotelach jej trenerów zasiadali Tomson i Baron, Michał Szpak, Kuba Badach oraz Margaret. To właśnie pod ich wodzą uczestnicy show, zgrupowani w czterech teamach, rywalizowali o wygraną.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Oni zaczęli karierę dzięki talent show! Tylko nieliczni zdobędą 18/20

1/20 Nim stała się wielką gwiazdą, Sanah swoich sił próbowała w:

Jednym z wokalistów, wymianych w gronie faworytów do zwycięstwa, był Filip Mettler, który przez kolejne tygodnie zachwycał swoim głosem zarówno widzów, jak i jury "The Voice of Poland". Ostatecznie piosenkarz pożegnał się z programem na etapie półfinału. Mimo że od triumfu dzielił go zaledwie krok, swoimi występami potwierdził, że jest artystą gotowym na wielką karierę.

Co ciekawe, udział w "The Voice of Poland" nie był dla Mettlera pierwszą okazją do pochwalenia się swoim wokalem przed całą Polską. Dwanaście lat temu piosenkarz próbował swoich sił w innym popularnym talent show. Jak wspomina tamte chwile? Czym zajmuje się teraz? Kiedy ukaże się jego debiutancka płyta i czy marzy mu się występ na Eurowizji? O tym wszystkim uczestnik 16. edycji popularnego programu TVP opowiedział w wywiadzie z dziennikarką serwisu ZlotePrzeboje.pl

Wywiad z Filipem Mettlerem z "The Voice of Poland"

Oliwia Przybyszewska: Muzyka jest ci bliska od najmłodszych lat. W dzieciństwie uczyłeś się grać na skrzypcach. Skończyłeś też szkołę muzyczną. Potem wziąłeś udział w "X Factorze", wydałeś kilka singli i na wiele lat zniknąłeś. Jak to się stało, że zgłosiłeś się do "The Voice of Poland"?

Filip Mettler: To prawda. Poszedłem do szkoły muzycznej, kiedy miałem siedem lat. Mieszkałem jeszcze wtedy w Jarocinie i namówiłem rodziców, żeby mi pozwolili, a że bardzo mi się to spodobało, to po ukończeniu pierwszego stopnia wyprowadziłem się do Poznania i tam uczyłem się dalej. Potem postanowiłem zrobić sobie przerwę od muzyki, ale bardzo szybko za nią zatęskniłem.

Nie minęło pół roku, a zgłosiłem się do "X-Factora" i moje losy potoczyły się tak, że udało mi się dojść aż do trzeciego live'a. Swoją drogą, to jest chyba jakaś granica, której nie mogę przekroczyć… Tak samo było w "The Voice" (śmiech).

Zobacz także

Po programie faktycznie zacząłem wydawać muzykę, ale nie była ona do końca spójna z tym, co chciałem robić, co czułem. Poszedłem na pewnego rodzaju kompromis z ludźmi, o których myślałem, że są profesjonalistami, że znają się na tym, co robią i postanowiłem słuchać ich rad. Dwa lata nagrywałem piosenki i koncertowałem, ale potem wszystko zaczęło się sypać.

W końcu zniechęciłem się na tyle, że porzuciłem karierę. Zacząłem wtedy pracę w radiu i od tamtego momentu poświęcałem się właściwie głównie temu. Przez te wszystkie lata muzyka cały czas mnie jednak ścigała

Kiedy zdarzało mi się gdzieś śpiewać, za każdym razem słyszałem pytania, dlaczego nie robię tego zawodowo i dlaczego do tego nie wrócę. Mimo to wydawało mi się to przez długi czas niemożliwe.

Nie czułem się gotowy, żeby być na scenie. Dopiero kiedy rok temu podjąłem decyzję o tym, żeby zadbać o swoje zdrowie, coś się zmieniło. Jak tylko ta walka zaczęła przynosić skutki, od razu pomyślałem, żeby wrócić do śpiewania i właśnie to dało mi dużo do myślenia – że skoro to była pierwsza rzecz, którą chciałem zrobić, to może faktycznie to jest moje przeznaczenie i na tym powinienem się skupić.

Wybrałem wtedy "The Voice of Poland", dlatego że w mojej ocenie ten program faktycznie jest o muzyce. Tam nie ma za dużo elementów reality show. Tam faktycznie się śpiewa. Chociaż i tu, i w "X Factorze" doszedłem do tego samego etapu rywalizacji, w "The Voice" miałem dużo więcej występów.

Z "X Factora" do "The Voice of Poland"

A czy doświadczenie zdobyte w "X Factorze" okazało się dla ciebie jakkolwiek przydatne, kiedy występowałeś w "The Voice of Poland"?

Myślę, że ono i pomagało, i przeszkadzało. Bilans byłby na zero – z kilku powodów. Przede wszystkim teraz mam większe doświadczenie życiowe. Jestem dużo starszy, mam 32 lata, a wtedy miałem 19. Przez to, że wiedziałem, co z czym się je, to teraz dużo bardziej się wszystkim stresowałem. 

Doświadczenie z "X Factora" poskutkowało też tym, że umiałem szybciej odnaleźć się na planie i nie przerażało mnie samo studio czy liczba kamer. Natomiast wszystko to, co jest związane z rynkiem muzycznym, stresowało mnie dużo bardziej niż kiedyś. 12 lat temu w "X-Factorze" byłem totalnie na chillu i zupełnie nie przejmowałem się wieloma rzeczami, którymi teraz się przejmuję. Dziś jestem już dużo bardziej świadomy tego, jak różne rzeczy mogą się skończyć.

Zobacz także

Powiedz, jakie emocje towarzyszyły ci, gdy w końcu stanąłeś na scenie po tak długiej przerwie. Który fotel najbardziej chciałeś odwrócić?

Najbardziej chciałem oczywiście odwrócić wszystkie! Natomiast od początku myślałem, że chcę pójść do drużyny Margaret, więc bardzo zależało mi, żeby odwrócić jej fotel. Drugi w kolejności był Kuba Badach. On odwrócił się jako pierwszy, co mnie bardzo ucieszyło, bo jeśli chodzi o muzykę i wokalistów, to jest prawdziwym autorytetem. Bardzo miłe było też to, że tak doceniał moje wyczyny i chwalił to, co robię na scenie tak naprawdę do samego końca programu.

Mówiąc szczerze – i to nie jest żadne krygowanie się – nie spodziewałem się czterech foteli, więc kiedy wszystkie się odwróciły, byłem w totalnym szoku. Jeżeli chodzi o odczucia związane z samym występem – to było super doświadczenie. Ten program obserwuje się od lat, to była już 16. edycja, jego scena jest legendarna. Być tam, słyszeć te dżingle, widzieć te odwracające się fotele – to było coś cudownego.

Oglądaj

Jeszcze nigdzie tego nie mówiłem, ale to w zasadzie nie był mój pierwszy raz w "The Voice". Dawno temu wysłałem zgłoszenie do pierwszej edycji – wtedy, kiedy w jury byli Nergal, Ania Dąbrowska, Kayah i Piasek. Zaproszono mnie nawet do Warszawy na precasting, ale go nie przeszedłem. Potem był "X-Factor" i po nim stwierdziłem, że nie będę już zgłaszał się do żadnego talent show. Widać, jaki jestem słowny (śmiech).

Wojewódzki wiedział dawno temu? "Zapamiętajcie nazwisko"

Porozmawiajmy zatem chwilę o twoim telewizyjnym debiucie. Dwanaście lat temu w "X Factorze" miałeś za mentora Kubę Wojewódzkiego. Media rozpisywały się wtedy o tym, że jesteś jego ulubieńcem. On sam też napisał na swoim Facebooku, że radzi wszystkim zapamiętać twoje nazwisko. Udało wam się znaleźć wspólny język?

Tak, w "X Factorze" były trzy grupy uczestników i ja z uwagi na swój ówczesny wiek należałem do tej, nad którą czuwał właśnie Kuba. Faktycznie bardzo mnie wtedy wspierał i któregoś razu rzeczywiście napisał taki post. Do dziś pamiętam, jak go zobaczyłem. To było duże wydarzenie w moim życiu, nie powiem, że nie.

Co do naszej współpracy, to nie była ona na pewno tak zacieśniona, jak teraz z Margaret w "The Voice of Poland". Kuba nie jest też muzykiem, więc rady od niego były bardziej skupione wokół show-biznesu. W "X Factorze" więcej pracowaliśmy z trenerami wokalnymi, i produkcją, a jurorzy byli jurorami i byli w gotowości wtedy, kiedy mieli spełniać swoje zadanie. Po prostu konwencja tamtego programu była trochę inna. 

Zobacz także

Chcę jeszcze jasno podkreślić, że nie mam żadnych zarzutów wobec tego czy tamtego formatu. Wiem, że "X Factor" to był inny program, inaczej tworzony. Te różnice widać też chociażby w kontekście nazewnictwa. W "The Voice" są trenerzy i oni faktycznie są trenerami, a tam byli jurorzy i oni faktycznie byli po prostu jurorami. Jedni mieli za zadanie nas ocenić, a drudzy poprowadzić, wytrenować i wygrać z którymś z nas program, co Gosi [Jamroży, czyli Margaret – przyp. red] się udało.

Oglądaj

Taka naprawdę jest Margaret. "To nie PR-owa gadka"

Zdradzisz, jaką trenerką się okazała? Była taka, jak się spodziewałeś?

Zdecydowanie lepsza. Wiedziałem, że Gosia jest supertrenerką, że jest bardzo zaangażowana, ale totalnie się nie spodziewałem, że aż tak. Zawsze była na wszystkich naszych próbach – i to nie była tylko obecność. Ona faktycznie skupiała się na naszych występach, udzielała rad, ale też słuchała naszego feedbacku.

Mogę powiedzieć, że była zawsze wtedy, kiedy jej potrzebowaliśmy. Od razu jak ukonstytuowała się nasza drużyna, to dała nam swój numer telefonu i stworzyła grupę, na której wymieniała z nami wiadomości i wysyłała głosówki. 

Jeszcze w momencie, kiedy w grupie było 16 osób, to Gosia wykonała też taką pracę, że przeanalizowała sobie wszystkie nasze social media, popatrzyła, co na nich postujemy i w jaki sposób i z punktu widzenia osoby dużo bardziej doświadczonej w tym zakresie dzieliła się radami. To nie jest z mojej strony tylko PR-owa gadka. Gosia naprawdę była totalnie zaangażowaną trenerką.

A co z pozostałymi trenerami? Jakie wrażenie na tobie zrobili?

Nie mogę powiedzieć zbyt wiele o tym, jak wyglądała ich praca z samymi drużynami, ale na pewno nie budowali między sobą a nami ściany – na zasadzie, że oni to trenerzy, a my uczestnicy. Nie siedzieli przez cały czas w swoich garderobach. Przychodzili do nas, słuchali, byli otwarci na rozmowy, po prostu spędzali z nami czas, jedli obiady. W "X Factorze" było zupełnie inaczej pod tym kątem.

Redakcja poleca

W "The Voice" wszyscy pracowaliśmy na tym samym planie i wszyscy byliśmy wobec siebie równi. To też powodowało, że był mniejszy stres. Jak wychodziłem na scenę, to nie czułem, że idę tam, żeby być ocenionym, tylko żeby usłyszeć jakieś rady i spostrzeżenia od ludzi, których znam i którzy nie chcą dla mnie źle.

Jeżeli chodzi o aspekt produkcyjny, to "Voice" był dla mnie totalnie naturalny. Jak czasami widzę gdzieś w sieci komentarze, że coś było reżyserowane, a będąc wewnątrz tego wszystkiego wiem, że nie, to trochę mnie to śmieszy. Ten program szedł sobie po prostu tak, jak toczyło go życie.

"The Voice of Poland" od kulis

Z którego ze swoich występów w programie jesteś najbardziej zadowolony?

Mam dwa ulubione występy. Pierwszy to bitwa z Jaśkiem [Piwowarczykiem – przyp. red]. Myśmy wtedy tak kliknęli od razu, że to się niemal momentalnie przerodziło w głębszą przyjacielską relację. To była wielka przyjemność z nim śpiewać. To był występ, który dał mi największą satysfakcję muzyczną.

Drugi występ, z którego jestem bardzo zadowolony, a który z kolei dał mi największą satysfakcję artystyczną, to był nokaut. To przede wszystkim ze względu na to, jak bardzo utożsamiałem się z piosenką, którą śpiewałem, "Jeszcze w zielone gramy". Bardzo dużo mówię ostatnimi czasy o nadziei, bo też jej poświęciłem mój pierwszy singiel, a ta piosenka jest typowo o nadziei właśnie – żeby ją mieć i żeby z nią płynąć, nawet jeżeli się jest w jakimś dole.

Oglądaj

Pamiętam, że ogromną przyjemność sprawił mi też pierwszy live. To trochę ze względu na marzenia o występach w klimacie eurowizyjnym, z dużą liczbą efektów scenicznych, a wtedy padało na mnie właśnie dużo świateł i dużo się działo scenograficznie. No i sama piosenka też była bardzo spoko.

Czego nie widać w telewizji? Filip Mettler ujawnia

Zdradź, jak wygląda życie uczestnika "The Voice of Poland" poza sceną. Ile czasu poświęcałeś na próby i przygotowania?

Bardzo dużo. Trzeba pamiętać, że program w emisji jest od września, ale nagrania i wszystko inne, co z nimi związane, zaczyna się już pod koniec kwietnia. Żeby w ogóle dostać się do przesłuchań w ciemno, trzeba wcześniej przejść trzy lub cztery etapy programu. Dojście do tej części rywalizacji to już jest coś, bo ma się świadomość, że zostało się odsianym z ogromnej liczby zgłoszeń. 

Każdy kolejny etap to oczywiście następne godziny spędzone na planie. "Voice" charakteryzuje się tym, że mamy możliwość próbowania swoich występów. To nie tak, że wchodzimy na scenę a vista. Każdy występ był poprzedzony próbami, nawet przesłuchanie w ciemno.

To jest super, zwłaszcza jak ktoś nie ma na co dzień dużo styczności ze sceną, a ja akurat przez ostatnie 10 lat faktycznie bardzo rzadko na niej bywałem. Dzięki temu, że były wcześniej próby, miałem okazję poznać się z produkcją programu i obyć ze wszystkim, dzięki czemu te doświadczenia były o wiele przyjemniejsze.

Nie przegap

Co po programie? Takie plany ma piosenkarz

W półfinałowym odcinku "The Voice of Poland" mogliśmy usłyszeć twój singiel "W ciemności". Co dalej? Pracujesz nad kolejnymi piosenkami? Myślisz o tym, żeby wydać płytę?

Ja już nie myślę, tylko od dawna jestem w działaniu! EP-kę mam w tej chwili tak naprawdę już na ukończeniu. Za trzy godziny jadę dograć do niej ostatni utwór. Jedyne, co mi pozostało, to czyste formalności. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, który mam, to pierwsze półrocze 2026 roku to będzie półrocze samych premier

Będę dzielił się nowymi utworami co miesiąc, bo mam ich już naprawdę sporo. Jestem dziś w zupełnie innej sytuacji, niż byłem 12 lat temu. Jestem teraz dużo lepiej przygotowany do tego, co się powinno się zadziać po programie. Tak naprawdę już w trakcie "Voice’a" siedziałem w studiu i nagrywałem. W tej chwili jestem gotowy, żeby grać i żeby wypuszczać swoją muzę.

Oglądaj

Powiedz w takim razie, jak wygląda twój proces twórczy. Co cię inspiruje? W jakim gatunku czujesz się najlepiej?

Płyta nie będzie się tak nazywać, ale mógłbym nadać jej tytuł "Eklektyczny". To dlatego, że nie mam jednego gatunku muzycznego, który najbardziej lubię. Przez sporą część życia miałem do czynienia z muzyką klasyczną, natomiast nie mam dziś żadnych ambicji, żeby śpiewać klasycznie albo żeby grać jazz, R&B czy soul. 

Bardzo lubię pop i na pewno moja płyta będzie mocno popowa, natomiast pop to jest też cała szeroka gama różnych podgatunków. Moja płyta będzie różnorodna. Każdy utwór, który nagrałem, jest inny. Jeden jest bardzo popowy – taki, że można by sobie wyobrazić, że bardziej popowego nie ma. Drugi będzie balladą, też popową, ale à la Adele. Kolejny jest w stylu takiego troszeczkę alt-popu, następny będzie mocno nostalgiczny i tak dalej.

Zobacz także

Chciałbym na tym moim pierwszym wydawnictwie pokazać cały wachlarz możliwości, co może być różnie odebrane, dlatego że lubi się raczej taką konkretną decyzję od artysty, co do tego kim chce być, ale ja tak czuję. Przysięgłem sobie, że nigdy już nie zrobię nic wbrew sobie. Właśnie dlatego chcę spróbować podziałać w ten sposób. Zobaczymy, co z tego będzie.

A kto cię inspiruje? Czyją twórczość najbardziej sobie cenisz? Wiem, że kilkanaście lat temu mówiłeś o Beyoncé, Adele, Bruno Marsie i Justinie Timberlake’u. Kogo słuchasz dziś?

Teraz też wymieniłbym te nazwiska. Jeśli chodzi o polskich wykonawców, to lubię Kayah, Steczkowską z lat 90., Kaśkę Nosowską z zespołem Hey – to już są trzy zupełnie inne typy muzyki, co najlepiej pokazuje, że naprawdę nie ograniczam się do jednego gatunku.

Słucham jeszcze Anny Marii Jopek, uwielbiam Anię Dąbrowską, Natalię Kukulską, Brodkę, Natalię Przybysz… Każda z tych artystek reprezentuje zupełnie inny nurt muzyczny, a przy słuchaniu każdej tak samo czuję w brzuchu motyle.

Teraz czas na Eurowizję?

Wspomniałeś wcześniej o Eurowizji. Chciałbyś wziąć kiedyś udział w takim konkursie?

Sam nie wiem, czy bym chciał. Siedzą mi na ramionach diabełek i aniołek. Diabełek mówi: "Tak, bardzo bym chciał, pewnie, super przygoda, kolejne wielkie wydarzenie, największa transmisja telewizyjna na świecie. No super być w tym procesie". Natomiast aniołek z tej drugiej strony podpowiada mi: "You're not ready, you're not ready".

Uważam, że ktoś, kto jest tam na scenie, powinien spędzić na występach telewizyjnych o wiele więcej czasu, niż zrobiłem to do tej pory ja. Myślę też, że nie jestem jeszcze na tyle silny psychicznie, by udźwignąć taką odpowiedzialność.

Redakcja poleca

Wiem, że wsparcie publiczności na pstrym koniu jeździ i bałbym się trochę skonfrontować z tym, co mogłoby się zdarzyć, kiedy osiągnąłbym niezadowalający wynik. Wiemy, jak wyglądają polskie występy. Mimo że wielokrotnie są to występy perfekcyjne, tak jak to było w zeszłym roku w przypadku Justyny Steczkowskiej. Po prostu flaki można by rzec wypruła, żeby zrobić tam wszystko, co eurowizyjne. Mimo wszystko wynik był wysoce za niski jak na to, co reprezentowała. 

Myślę, że cokolwiek bym nie zrobił – a na pewno bym nie zrobił tyle, co Justyna – to ten wynik byłby gorszy. W związku z czym nie wiem, czy bym to udźwignął, więc jednak słucham tego aniołka. W zeszłym roku nawet nie myślałem o tym, żeby wysłać zgłoszenie, bo uważam, że byłoby to z mojej strony bardzo aroganckie. Ale kiedyś chciałbym spróbować.

Na koniec – szybkie strzały. Pierwsze pytanie: śpiewanie po polsku czy po angielsku?

Po polsku.

Koncert w klubie czy na stadionie?

Na stadionie.

Adele czy Beyoncé?

Adele.

Ballada czy taneczny hit pod radio?

O nie, nie wiem… Może taneczny hit pod radio.

Śpiewać tylko covery czy pisać swoje piosenki, ale tylko dla innych wykonawców?

Śpiewać tylko covery.

Nigdy więcej nie śpiewać czy nigdy więcej nie słuchać muzyki – poza swoją?

O Jezu, strasznie trudne pytanie. Nie wiem… Chyba… Wolałbym nie śpiewać.

Choinka żywa czy sztuczna?

Sztuczna.

Dawać prezenty czy je dostawać?

Dawać.

Barszcz czy grzybowa?

Kolejne trudne… No dobra, barszcz.

Ostatnie pytanie: "Last Christmas" czy "Jest taki dzień"?

"Last Christmas".

Dzięki za rozmowę, trzymam kciuki za płytę!

Dziękuję, mega się przydadzą!

Oglądaj

Źródło: ZlotePrzeboje.pl