W PRL miał każdy Polak. Dziś kosztuje nawet 2 tys. zł
Szklanki w koszyczkach – niepozorne, a jednocześnie pełne historii. Ten codzienny przedmiot z PRL zyskał status kultowego, łącząc funkcjonalność z dekoracyjnym wdziękiem i budząc nostalgię za dawnymi czasami.
- Koszyczki. Ich forma i materiały zmieniały się wraz z epokami.
- Motywy zdobnicze odzwierciedlały zarówno sztukę, jak i życie codzienne.
- Po latach użytkowania w kuchniach koszyczki stały się przedmiotem kolekcjonerskim.
W czasach PRL niemal w każdym domu można było spotkać szklanki w koszyczkach – praktyczne i jednocześnie dekoracyjne osłonki chroniły dłonie przed poparzeniem gorącą herbatą czy kawą. Choć dziś większość z nas kojarzy je głównie z minioną epoką, ich historia sięga znacznie dalej i jest pełna interesujących wątków.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka PRL tylko dla zdolnych. Wiesz to? Mądry Polak zna 10/20
Moda na szklanki w koszyczkach przywędrowała do Polski zza granicy. Już w czasach klasycyzmu wśród zamożniejszych mieszkańców królowały metalowe osłonki – miedziane, srebrne, czasem nawet złote. W Rosji szczególnie popularne były tzw. podstakanniki (od słowa "stakan" – szklanka), używane przez mężczyzn, podczas gdy damy piły herbatę z porcelanowych filiżanek.
W latach 30. XX wieku nastąpił prawdziwy rozkwit ich popularności. W Związku Radzieckim powstało kilkanaście fabryk produkujących koszyczki z aluminium, mosiądzu, cyny czy stali nierdzewnej, a ich wzory często nawiązywały do wydarzeń politycznych i kulturalnych. Luksusowe egzemplarze z bogatym zdobieniem trafiały do zamożniejszych domów, podczas gdy proste wersje były powszechne w przeciętnych gospodarstwach.
Koszyczki w Polsce – od importu do produkcji przemysłowej
W Warszawie pierwsze metalowe koszyczki pojawiły się w XIX wieku, początkowo importowane z Rosji. Z czasem rozpoczęto ich produkcję na skalę przemysłową. Sklepy w stolicy oferowały podstakanniki ozdobione motywami kwiatowymi, scenami baśniowymi, łabędziami czy polowaniami. Rzadziej spotykano motywy miejskie czy wiejskie.
W okresie PRL koszyczki stały się powszechnym elementem wyposażenia kuchni. Najczęściej wykonywano je z plastiku lub stopów metali, ale pojawiały się też osłonki wiklinowe i dziergane z włóczki, czasem nawet bez uchwytu. Szklanki były cienkie, a efektowne filiżanki i kubki droższe w produkcji, dlatego koszyczki pełniły istotną funkcję praktyczną – chroniły dłonie przed gorącym napojem.
Praktyczność i estetyka w jednym
Plastikowe koszyczki występowały w wielu kolorach: różowym, białym, szarym czy czerwonym, co pozwalało tworzyć całe kolekcje. Posrebrzane lub bogato zdobione metalowe wersje były rezerwowane na specjalne okazje, np. wizyty gości czy święta.
Z nadejściem lat 90. koszyczki zaczęły znikać z powszechnego użytku. Dzisiejsze egzemplarze można spotkać w sklepach retro, w internecie lub na aukcjach z polską sztuką użytkową. Ceny są bardzo zróżnicowane: komplet sześciu sztuk z drugiej ręki kosztuje od około 40 zł wzwyż, ale pojedynczy, bogato zdobiony koszyczek potrafi osiągnąć wartość nawet 120 zł. Nowe, ręcznie wykonane srebrne osłonki kosztują około 2 tysięcy złotych.
Choć lata świetności mają za sobą, koszyczki do szklanek wciąż fascynują kolekcjonerów i nostalgicznie nastawionych miłośników PRL. Ten niepozorny przedmiot w prosty sposób łączył praktyczność z estetyką i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiej codzienności minionej epoki.