Budda i Grażynka wyszli z aresztu. Co z kaucją, którą wpłacili?
Kamil L. ps. "Budda" i jego partnerka Aleksandra K. znana jako "Grażynka" opuścili areszt przed świętami Bożego Narodzenia po wpłaceniu łącznie trzech milionów złotych poręczenia majątkowego. Mogą odzyskać te pieniądze, pod warunkiem że będą przestrzegać zasad ustalonych przez sąd.
- Budda i Grażynka usłyszeli zarzuty, dotyczące wyłudzeń, związanych z podatkiem od towarów i usług oraz prowadzenia nielegalnych gier hazardowych.
- Pierwotnie mieli pozostać w izolacji do 11 stycznia 2025 roku.
- Przed świętami wpłacili poręczenie majątkowe, dzięki któremu wyszli na wolność.
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia Kamil L., znany jako "Budda", oraz jego partnerka Aleksandra K., zwana "Grażynką", niespodziewanie opuścili areszt. Decyzja ta wzbudziła spore zainteresowanie opinii publicznej, szczególnie że sprawa była szeroko komentowana w mediach.
Rozwiąż quiz o języku polskim. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Każdy Polak powinien znać odpowiedzi na te pytania. Szybki quiz z literatury
Informację o zwolnieniu Buddy jako pierwsze podało Radio Zet, a szczegóły potwierdziła m.in. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej. Według jej słów areszt został uchylony, a zastosowano tzw. środki wolnościowe, w tym poręczenia majątkowe: dwa miliony złotych w przypadku Kamila L. i milion złotych w przypadku Aleksandry K. Dodatkowo nałożono na nich dozór policyjny, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami oraz zakaz opuszczania kraju.
Adwokat Buddy Krzysztof Tumielewicz przekazał mediom, że jego klient z dużą ulgą przyjął decyzję o zwolnieniu.
Bardzo się ucieszył, że będzie mógł spędzić święta z rodziną. W szczególności ucieszył się z tego, że areszt również opuszcza jego partnerka – podkreślił adwokat.
Redakcja poleca:Budda wyszedł z aresztu. Wiemy, co z Grażynką
Co z pieniędzmi, które wpłacił Budda?
Decyzja prokuratury wywołała mieszane reakcje. Z jednej strony zwolnienie Buddy z aresztu w okresie świątecznym dla wielu obserwatorów wydaje się gestem humanitarnym. Z drugiej jednak strony pojawiają się głosy krytyki, że osoby podejrzane w poważnych sprawach powinny przebywać w areszcie aż do zakończenia postępowania.
Jest też jeszcze jedna nurtująca kwestia. Co z trzema milionami złotych, które Budda i jego partnerka wpłacili w ramach poręczenia majątkowego? Jak wyjaśnił prawnik Marcin Kruszewski, popularny w mediach społecznościowych jako Prawo Marcina, istnieje możliwość odzyskania wpłaconej kwoty, ale kluczowym warunkiem jest przestrzeganie zasad ustalonych przez sąd.
Redakcja poleca:Budda i Grażynka opuścili areszt. Kosztowało ich to miliony złotych
Budda i Grażynka nie mogą podejmować prób ucieczki ani unikać stawiennictwa na wezwania sądowe. Jeśli spełnią te wymogi, poręczenie majątkowe zostanie im zwrócone po zakończeniu sprawy. Taka forma zabezpieczenia ma za zadanie zagwarantować obecność oskarżonych podczas procesu, a jednocześnie pełni funkcję "odstraszającą" przed działaniami, które mogłyby utrudnić prowadzenie postępowania.
W przypadku Buddy zmieniono mu tymczasowy areszt na łagodniejszy środek zapobiegawczy. Mowa tutaj o poręczeniu majątkowym. Co ciekawe, gdybyś był oskarżony o te same czyny co Budda, to być może musiałbyś zapłacić tyle samo. W przypadku ustalenia wysokości poręczenia orzecznictwo potwierdza, że najważniejszy nie jest wcale twój status majątkowy, ale waga zarzucanego czynu i zachowanie potencjalnego sprawcy. Budda oczywiście będzie mógł odzyskać te pieniądze. Straci je w sytuacji, gdyby próbował uciec czy ukryć się. I będzie mógł je stracić również wtedy, gdyby na przykład utrudniał prowadzenie postępowania karnego — wyjaśnił Marcin Kruszewski.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!