advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Wyhodowałam jadalne grzyby w domu! Jedna rzecz wymknęła się spod kontroli

4 min. czytania
23.01.2025 08:51
Zareaguj Reakcja

Wydawałoby się, że zima nie jest najlepszą porą na grzyby. Jednakże najbardziej uparci grzybiarze, nawet brodząc w wysokim śniegu, będą wypatrywać upragnionych okazów. Zadajmy sobie jednak pytanie, po co marznąć w lesie, skoro można wyhodować własne w domu?

Wyhoduj grzyby w domu
fot. Pixabay / nilsgh / CC0
  • Grzyby najlepiej zbierać jesienią, kiedy to polskie lasy są nimi wypełnione.
  • Zimą również można zebrać świeże grzyby! Wystarczy wyhodować je samodzielnie.
  • Zobacz, jakie skarby mogą urosnąć z grzybni umieszczonej w niepozornym pudełku.

Grzybobranie kojarzy się przede wszystkim z jesienią, kiedy to runo leśne zachwyca najróżniejszymi gatunkami. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby w styczniu także zapolować na grzyby.  Wtedy właśnie w ręce może trafić między innymi słynna płomiennica zimowa, uszak bzowy czy boczniak ostrygowaty. Szczególnie ten ostatni rodzaj zyskuje ostatnio na popularności. Nie trzeba jednak biegać z atlasem w mrozie, by zjeść wspaniałe dania ze świeżymi, zebranymi samodzielnie grzybami! Wiele gatunków wspaniałych boczniaków coraz częściej pojawia się w naszym jadłospisie.

Spełnij grzybowe marzenia nie wychodząc z domu

Jeśli marzą ci się pyszne i świeże grzyby bez konieczności wyściubiania nosa na zewnątrz, to jesteś w idealnym miejscu. Sprawdź, w jaki sposób możesz w dziesięć dni wyhodować pyszny dodatek do obiadu. Będziesz potrzebować jedynie gotowego podłoża i trochę wody. Jeżeli wciąż nie jesteś przekonany, zobacz poniżej, jakie efekty można uzyskać przy minimalnym wysiłku!

Redakcja poleca

Gotowe podłoże do wyhodowania wybranego gatunku boczniaków (lub innych grzybów, w zależności od dostępnego asortymentu) można bez problemu kupić w internecie. W gąszczu sklepowych ofert dostępne są najróżniejsze opcje, dlatego nawet najbardziej wymagający hodowca znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Ja zajęłam się wyrastaniem pięknie zapowiadającego się boczniaka różowego. Jak w rzeczywistości prezentował się efekt, pokażę w kolejnych akapitach. 

Miś z okienka, grzyby z pudełka 

Mając do dyspozycji niewielkie pudełko z gotowym podłożem, moim zadaniem było uzyskanie jak największych i jak najpyszniejszych grzybów, jak się tylko da. Zadanie ułatwiała instrukcja obsługi, nadrukowana na bocznej ścianie kartonu. Krok pierwszy zakładał otworzenie jednej z jego ścian i nacięcie worka, w którym znajdowała się grzybnia. Później było już tylko z górki. 

Przez kolejne 5-10 dni należało zraszać grzybnię od dwóch do trzech razy dziennie — nic trudnego. Największym wyzwaniem tego etapu było pamiętanie o podlewaniu. Poza tym zaopiekowana grzybnia potrzebuje ciszy i spokoju, nie powinna także być wystawiona na bezpośrednie działanie słońca. Pierwsze 2-3 dni minęły bardzo spokojnie. Natomiast w kolejnych sytuacja zaczęła rozwijać się niezwykle dynamicznie, kiedy to pojawiły się pierwsze różowiutkie główeczki na grzybni.

Redakcja poleca

Skrócone kalendarium hodowli boczniaka różowego 

I stadium (0-3 dni). Jak już to zostało wspomniane wcześniej, na samym początku niewiele się działo. Gdy mijała druga doba bez większych efektów, w mojej głowie zaczęły się kłębić wątpliwości, a w serce zajrzało widmo niepowodzenia. Na szczęście kolejne dni przyniosły nie tylko zdecydowaną ulgę, ale i falę szczęścia na widok pierwszych maciupkich grzybków

Pierwsze stadium hodowli. Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Pierwsze stadium hodowli. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl

II stadium (4-7 dni). Przez kolejne 3-4 dni malutkie punkciki rosły w oszałamiającym tempie. Zauważalną różnicę można było dostrzec nawet po już upływie kilkunastu godzin między porannym a wieczornym zraszaniem! Kapelusze stawały się coraz większe, dorodniejsze oraz nabierały intensywnego różowego koloru. Z początku nieco powykrzywiane, pod koniec fazy zaczęły formować się we właściwe kształty. 

Grzyby zaczęły szybko rosnąć. Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Grzyby zaczęły szybko rosnąć. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl

III stadium (7+ dni). Po upływie około tygodnia z małym haczykiem szał wzrostu ewidentnie się skończył. Boczniaki dorosły do przewidywanych rozmiarów. Ponadto niektóre z "najstarszych" kapeluszy zaczęły nieco wysychać.

Na jedną rzecz nie byłam jednak gotowa. Grzyby zaczęły także wytwarzać znaczne ilości szaro-białego pyłu, który pokrył podłogę w promieniu kilkunastu centymetrów od kartonu. Był to chyba ostateczny sygnał do ścięcia. Wyrośnięty z kartonowego okienka pęk grzybów trzeba było delikatnie wyciąć za pomocą noża, co nie stanowiło większego problemu. 

Wyrośnięte grzyby. Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Wyrośnięte grzyby. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
Fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl
fot. Adriana Zadruska/Zloteprzeboje.pl

Wykorzystaj grzyby do samego końca

Pozostałe podłoże zwykle nadaje się na wyrośnięcie kolejnych 1-3 partii grzybów. Wystarczy podążać za wskazówkami dołączonymi do zestawu. Ponowne rzuty nie będą jednak tak obfite. Przy kolejnych podejściach będzie ich odpowiednio coraz mniej. Zazwyczaj każdy następny stanowi 20-60 proc. poprzedniego.  

Podczas przygotowania podłoża do kolejnej partii boczniaków należy przede wszystkim uważać na poziom wilgoci. Łatwo bowiem o przesuszenie lub wręcz odwrotnie, zalanie grzybni, co niestety tym razem mi się przytrafiło. Po wyciśnięciu z podłoża, ile fabryka dała, można je wykorzystać jako nawóz do roślin lub do kompostowania, dzięki czemu niemal nic się nie marnuje.

Owoce hodowli można, a nawet trzeba wykorzystać w kuchni. Wyrośnięte boczniaki warto zatem podsmażyć na maśle z cebulką, zrobić z nich panierowane kotlety czy wykorzystać w zupie. Moje akurat wypełniły swoje przeznaczenie, stając się bazą pysznego sosu.  

Grzybowy szał może ogarnąć każdego. Zaczyna się niewinnie od spacerów po lesie, a kończy się na hodowli boczniaka w środku zimy i zapylonym składzikiem. Do tego właśnie doprowadza żądza grzyba!

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!